XVI

1.6K 126 50
                                        

Pansy nie poszłaby do klubu z Harrym, podobnie jak Seamus z powodu solidarności.

— Nie powinieneś jej o to pytać. Zasmuciłeś ją, durniu — powiedział Harry'emu.

Potter poczuł się głupio, ale kiedy próbował przeprosić, Pansy spojrzała na niego, jakby był nikim.

— Dlaczego miałabym się tym przejmować? Pieprz się, to nie ma dla mnie znaczenia.

— Nie będę się tam pieprzyć. Czemu jesteś taka wściekła? — powiedział Harry.

— Nie jestem wściekła, mam to w dupie.

— Mhm.

W końcu poszedł z Ginny, ponieważ był skazany na dziwnie intymne przyjaźnie z ludźmi, którzy najwyraźniej złamali mu serce.

— Jest słodka — powiedziała Ginny, wskazując brodą na drobną brunetkę na parkiecie. — Dla mnie, nie dla ciebie.

— Dobrze. Ale jesteśmy tu dla mnie — powiedział Harry.

— Och, jest naprawdę gorący.

— Gdzie?

— Cofnij się, zobaczyłam go pierwsza.

— To ja próbuję się z kimś przespać, Ginny.

Rudowłosa wskazała na mężczyznę, który opierał się o ścianę, od czasu do czasu ją liżąc.

— A co z nim? — zaśmiała się.

— Dzięki wielkie. Naprawdę pomogłaś — mruknął Harry i poszedł po drinka.

W końcu nie było to takie trudne. Harry Potter był uroczy, jeśli nie rozmawiałeś z nim zbyt długo i nie zdawałeś sobie sprawy, jaki był nieogarnięty. Był oczywiście świadomy, że najpierw wygląd, osobowość po atmosferze nocnego klubu dobrze mu służy. Facet, który kupił mu drinka, był bardziej łakomy niż Harry, ale może byłoby miło wybrać kogoś innego niż Draco. Obściskiwali się, a kiedy facet zapytał Harry'ego, czy chce z nim wrócić do domu, Harry zgodził się.

— Wychodzę — powiedział do Ginny, która tańczyła z jakimś chłopcem.

— Okej, kocham cię, bądź bezpieczny — pogłaskała go po głowie.

To był mugolski klub. Mężczyzna, który zabrał Harry'ego, nazywał się Will. Poszli do domu pieszo, ponieważ metro się zatrzymało, a Will mieszkał w pobliżu. Orzeźwiające nocne powietrze rozwiało mgłę alkoholu.

— Gdzie pracujesz? — zapytał Will.

— Eee... — powiedział Harry tępo. — Prowadzę śledztwo w sprawie przestępstw.

— Dobra, nie mów mi — powiedział ze śmiechem Will. — Pracuję w teatrze.

— Och, nie lubię dramatów.

Trudno było wymyślić, co potem powiedzieć. Will miał długi, pochyły chód i chodził z rękami w kieszeniach.

— Zwykle tego nie robisz? — zapytał.

— Czy to takie oczywiste?

— Wydajesz się zdenerwowany.

— Próbuję kogoś przeboleć — mruknął brunet.

Will posłał mu współczujące spojrzenie.

— Rozumiem cię. Ja i mój chłopak rozstaliśmy się w zeszłym roku, było ciężko. Czy byłeś z kimś od tego czasu?

— Nie.

— W porządku. Nie martw się, zaopiekuję się tobą — mężczyzna przekrzywił głowę i uśmiechnął się.

scaredy cat ★ drarryOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz