— Bianco, twój syn nie chciał przyjść? — Zapytała mama, nową gosposię.
— Nathaniel raczej jest typem domownika, ale powinien się niedługo zjawić. Rozpakowywał swoje rzeczy gdy wychodziłam do państwa. — Odpowiedziała mojej mamie.
Ja z Ethanem siedzieliśmy przez cały czas cicho. Czułam się strasznie obco na tym obiedzie, pani Bianca wydawała się ciepłą osobą, ale nie umiałam się do niej przekonać. Jeszcze ten jej syn, o którym ciągle mówiła. Nathaniel to zrobił; Nathaniel to osiągnął. Nikogo nie obchodził jej syn i jego osiągnięcia.
— Valentino, chciałabyś może przynieść nam białego wina? — Zapytał mnie tata.
— Mhm, tak już. — Powiedziałam i wstałam od stołu.
Gdy tylko zaniosłam im butelkę białego wina, od razu pomaszerowałam do swojego pokoju. Nie chciało mi się z nimi siedzieć i słuchać o jakimś Nathanielu. Po drodze do mojego pokoju, zaszłam do kuchni by wziąć coś na ząb. Zamierzałam obejrzeć po raz chyba dwutysięczny Harrego Pottera, ale Harry Potter to mi się nigdy nie znudzi.
Wszystkie przekąski jakie miałam, ustawiłam wokół siebie na łóżku, odpaliłam laptopa, na którym zamierzałam obejrzeć HP. Jednak gdy tylko film się zaczął, usłyszałam pukanie do mojego okna, jednak było ono zasłonięte, więc nie wiedziałam co to lub kto to. Zignorowałam to, bo mógł to być zwykły ptak i wróciłam do oglądania.
— Ej, otworzysz mi? — Usłyszałam zza szyby.
Wzdrygnęłam się lekko ze strachu, słysząc czyjś głos zza szyby, jednakże po chwili namysłu wstałam z łóżka, podeszłam do okna i zobaczyłam tam mojego nowego sąsiada, Damiano który jeszcze posyłał mi swój łobuzerski uśmiech. Wprost nie dowierzałam w to co widzę.
— Co ty tu robisz? — Zapytałam otwierając okno.
— Przyszedłem przeprosić za to uderzenie drzwiami. — Powiedział, zdejmując ze swoich pleców wypchany czymś plecak.
— To nie mogłeś wejść normalnie drzwiami? Tylko łazisz po ścianach? — Popatrzyłam na niego.
— Nie mogłem, bo wtedy by nie było takiego wrażenia. — Powiedział, przeczesując swoje włosy palcami. — Ale przyznaj, że ci się to spodobało.
— Nie kręcą mnie podróbki spidermanów. — Odpowiedziałam, przewracając oczami.
Jednak chłopak w odpowiedzi tylko wzruszył ramionami i wygodnie rozłożył się na moim łóżku.
— Ale zaraz, nie za dużo sobie pozwalasz? — Skrzyżowałam ręce na piersi.
— O oglądasz Harrego Pottera, też go uwielbiam. Obejrzymy razem? — Popatrzył na mnie, pewnym siebie wzrokiem.
Nie będę ukrywała, że zdenerwowało mnie jego bezczelne zachowanie. Włazi do mnie przez okno jak gdyby nigdy nic i jeszcze rozgaszcza się w moim łóżku.
— Nic nie będę z tobą oglądała. Możesz łaskawie stąd wyjść? — Popatrzyłam na niego.
Chłopak jeszcze raz przerzucił swój wzrok na mnie, a po niedługiej chwili wstał, zarzucił swój plecak na ramię i wyszedł z mojego pokoju przez drzwi. Zaskoczył mnie jego ruch, więc od razu ruszyłam za nim.
— Ale gdzie ty się wybierasz? — Zapytałam, idąc za chłopakiem.
— No do wyjścia — odpowiedział luzackim tonem.
Otworzyłam szeroko oczy, nie dowierzałam po prostu w to co się tu dzieje. Ten chłopak jest niemożliwy, a jego zachowanie coraz bardziej mnie irytowało. Zachowywał się jakby był u siebie w domu, a „znam" go tylko z imienia i nazwiska.
CZYTASZ
Devil| Damiano David Måneskin
FanfictionValentina jest ułożoną szesnastolatką z dosyć bogatej włoskiej rodziny. Doskonale się uczy, jej życie jest usłane różami, ale gdy w jej liceum pojawia się nowy chłopak, nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo namiesza w jej sielankowym życiu.
