Ludmiła
Obudziłam się w jakiejś piwnicy, jestem związana tak jak i moje przyjaciółki, każda z Nas jest podrapana a z niektórych ran sączy się jeszcze krew, one jeszcze sobie śpią, leżymy wszystkie na łóżkach jednoosobowych. Budzą się.
- Dziewczyny... co robimy ? - zapytałam pierwsza
- Nie wiem. -
- Jestem ciekawa kto Nas porwał. - powiedziała Violetta, a w tym czasie wszedł TEN chłopak z lodziarni.
- Ja Was porwałem
- Ale po co ?
- Chcę być w związku z Wami trzema. Więc musicie zadzwonić do swoich chłopaków, że ich żucacie, ich zdradziłyście i że nigdy nie kochałyście, ale na początku musicie powiedzieć, żeby Wam nie przerywali. Mam ich numery, najpierw dzwoni Francesca. Masz.
- Muszę ?
- Tak. Nie dziwicie się że znam wasze prawdziwe imiona ? Mam swoje źródła.
-- Halo ? - odebrał chłopak przyjaciółki
-- Cześć Diego to ja Francesca
-- Cześć kochanie.
-- Muszę Ci coś powiedzieć, ale mi nie przerywaj.
-- Dobrze.
-- Posłuchaj, musimy zerwać, ponieważ nigdy Cię nie kochałam i cię zdradziłam. Pa
- Teraz Viola - powiedział Miguel
-- Halo?
-- To ja Violetta.
-- No cześć.
-- Chcę ci coś powiedzieć, ale proszę cię, abyś mi nie przerywał.
-- Dobrze.
-- Musimy zerwać, tak naprawdę nigdy Cię nie kochałam i cię zdradziłam. Muszę kończyć cześć.
Moja rozmowa przebiegła podobnie.
- Świetnie się spisałyście. Brawo. A teraz po buziaku w usta. - ustawił się przedemną, ale odwróciłam głowę w inną stronę. Za co dostałam z liścia.
- Ludmiła ! - krzyknęła Violetta, teraz poszedł do niej. Nie dała mu. Dostała z liścia. To samo się wydarzyło z Francescą.
- Wieczorem do Was przyjdę jeśli mi nie dacie buziaka... Chyba wiecie co się stanie ?
- Tak - powiedziałyśmy cicho. Wyszedł.
Leon
Nie wierzę, że ze mną zerwała. To boli... bardzo boli. Dzwonek do drzwi. Otwieram, a przed drzwiami widzę załamanych Seana i Diego.
- O co chodzi ? - pytam. - Wejdźcie.
- Dziewczyny z Nami zerwały, jest Ludmiła ? - zapytał Sean
- Ze mną Viola też. Ludmiła i Fran śpią u Violetty. Może to jakaś ich gierka ?
- Nie wiem, może do nich pójdziemy ?
- Okej. - powiedzieliśmy na równi z Diego.
- Dzień dobry, są dziewczyny ?
- Ich nie ma, nie wiem gdzie są. Byłam na policji ale powiedzieli, że musi minąć 24 godziny od zniknięcia.
- Jak to, zniknęły ? - zapytał Diego.
- Poszłam je obudzić a ich nie było.
- Możemy wejść do pokoju dziewczyn ?
- Ozywiście.
- Patrzcie, krew, balkon jest otwarty a krew prowadzi na balkon. - powiedział Sean
- Rzeczywiście.
- To co robimy ?
- Nie wiem.
Violetta
20:00
- Witam dziewczynki. Mam inny plan. Zrobię Wam wszystkim zdjęcie i wyślę Waszym chłopaką groźby, żeby się odczepili bo zrobię Wam krzwdę. Usiądźcie na środkowy łóżku.
- Już wysłałem.
- Może chociaż Nas rozwiążesz ?
- Ymmm... jeśli dacie po buziaku w usta. - Ustawił się nademną a ja go cmoknęłam, tak samo zrobiły dziewczyny.
- Teraz nas rozwiąż.
- Nie.
- EJ !
- No okej. [...] Przyniosę Wam kolację.
[...]
- Macie. - powiedział podając Nam kolacje. - O ktoś dzwoni. Chyba któryś z Waszych kochasiów. Dam na głośnomówiący.
-- Halo ?
-- Gdzie one są ?
-- One już Was nie kochają.
-- Nie kłam. - teraz zaczęłyśmy wołać imiona chłopaków
-- Zamknijcie mordy ! - krzyknął Miguel, ale my nie przestawałyśmy.
miesiąc później.
Nikt Nas nie znalazł może dlatego, że nikt nie miał tropów, od miesiąca Miguel nie dzwonił nigdzie a tamtą kartę wyrzucił i nikt nie może Nas namierzyć.
- Dziewczyny ja już tu nie wytrzymam. - powiedziała Francesca
- Ja też - powiedziałam
- To co robimy ?
- Nie wiem. - wszedł do Naszej ,,Celi Więziennej'' porywacz
- Mam dla Was dobrą wiadomość.
- Jaką ?
- Puszczam Was z tąd, znalazłem sobie ładniejsze.
- Serio ?
- Tak.
- Chodźcie, odwiozę Was. Ale pod jednym warunkiem !
- Jakim ?
- Nic na mnie nie powiecie.
- Okej.
- Chodźcie.
Jesteśmy u mnie w domu, pomyślałyśmy, że musimy dokończyć piżama-party. Mojej mamy w domu nie było. Ludmiła chce zadzwonić do Leona, żeby tutaj przyszedł, trochę się stresuje, bo jeżeli on to zerwanie wziął na poważnie ?
- Ludmiła to dzwonisz ?
- Tak.
-- Halo ? Ludmiła ?
-- Tak.
-- Gdzie jesteś ?
-- U Violi.
-- Violetta też jest ?
-- Tak.
-- Zaraz będę.
- Dziewczyny chcecie coś do picia ? - zapytałam
- Tak, ja chcę wodę.
- Ja też chcę wodę.
- Okej.
Jestem właśnie w kuchni i wylewam zawartość butelki wody do szklanek. Zakręcam korek od plastikowej butelki. Ktoś mi zakrył oczy, na chwilę się przeraziłam, ale po chwili poczułam perfumy. Perfumy Leona.
- Zgadnij kto. ?
- Najcudowniejszy, Najprzystojniejszy, Najmądrzejszy i wszystko co na naj chłopak ?
- Bingo ! - zaśmialiśmy się, Leon okrył mi oczy a ja się odwróciłam. - Mam do Ciebie małe pytanie...
- Jakie ?
- Z Naszym zerwaniem to na poważnie ?
- Nie - wzięłam jego ręce do swoich i się szczerze uśmiechnęłam.
- To się cieszę. - przytuliłam go.
...
- Chcesz coś do picia ?
- Nie.
Następnego dnia
Moje przyjaciółki też się pogodziły ze swoimi chłopakami. Dziwi mnie to, że mamy nigdzie nie ma. Budzą się.
- Cześć. - powiedziałam
