Rozdział 8

540 19 4
                                        

Rozdział 8
Violetta
- Dlaczego to zrobiłaś ? - zapytał spokojnie.
- Ale co ? - zapytałam
- Zdradziłaś mnie.
- Ale ja Cię nie zdradziłam, tylko Ty mnie.
- Nie wiem o czym mówisz, przecież mi wybaczyłaś.
- No tak wybaczyłam, ale druga taka akcja to już przegięcie i jeszcze na mnie gadałeś co tylko można, że mnie nienawidzisz i tak dalej.
- Co ? Ja nigdy bym nie... - przerwały Nam Fran i Ludmi które właśnie przyszły.
- Możemy jechać. - powiedziały na równi.

20 minut później
- Za ile mamy samolot ?
- Za 10 minut. -powiedziała Lu - Czas się pożegnać, Pa bracie - powiedziała z prawie łzami w oczach.
- Ja też. - przytulili się, podszedł do Francesci i też się przytulili, podszedł do mnie. - Violu.. - zaczął - Ja naprawde Cie nie zdradziłem, ani nic nie mówiłem na Ciebie tylko na odwrót.
- Ja też nic z tych, rzeczy nie zrobiłam. Będę tęsknić - przytuliłam go bardzo mocno do siebie.
- Ja też.
- Muszę iść. - powiedziałam po czym odeszłam.

Jestem już w samolocie, wyciągam właśnie batoniki.
- Macie dziewczyny, wzięłam po jednym dla każdej. - uśmiechnęłyśmy się.
- Dzięki. - powiedziały
- Spoko

5 godziny później
Jesteśmy już w Naszym apartamencie który jest naprawdę bardzo duży ! Znajdują się w nim 3 pokoje, salon w którym jest pięć dziesięcio calowy telewizor, kuchnia i łazienka która też jest spora. Ustaliłyśmy już który pokój jest kogo. Pogoda w Nowym Jorku jest cudowa, upalna. Idziemy z dziewczynami spać, ponieważ jesteśmy zmęczone.

Obudziłam się, spojrzałam na wyświetlacz telefonu 15:42, od razu zwlokłam się z łóżka i poszłam do dziewczyn, najpierw do Ludmiły, później do Francesci. Razem poszłyśmy do kuchni i zrobiłyśmy sobie kanapki.
- Dzewczyny... - zaczęłam
- Co ? - zapytała Franesca
- Chyba z Naszych dzisiejszych planów nici.
- Czemu ?
- Chyba jakaś wichura idzie.
- No to zostaniemy. Wybaczyłaś Leonowi ?
- Ludmiła... Ja nie mogę... On dwa razy mnie zdradził i jeszcze gadał wszystkim że mnie nienawidzi itp.
- Violu...
- Nie ma o czym mówić. A właśnie Francesca... jak tam ze świnią ?
- Nie odzywa się.
- Ludmiła, a z Seanem ?
- No jest świr, ubzdurał sobie że ja jestem wróżką i mam mu wyczarować piwo. Pijak.
- No to jesteśmy singielkami ? - zaśmiałyśmy się.
- Na to wygląda.

Leon
Strasznie brakuje mi Violi, ale nie mogę jej wybaczyć, muszę o niej zapomnieć, ale nie mogę, dlatego będę sobie wmawiał, że jej nie kocham, że zapomniałem. W domu jest bardzo cicho bez Ludmiły. Może żeby zapomnieć o szatynce znajde sobie nową dziewczynę ? Nie wiem.

Następny dzień 17:50
- Ludmiła, nie za dużo trochę tych rzeczy kupiłaś ? - zapytała Francesca
- Patrz na siebie - zaśmiała się, faktycznie Ludmiła miała 3 sukienki koloru: beżowego, błękitnego i fioletowego. 2 pary butów, czarne i waniliowe. 1 para pończochów, czarne w koronke, 4 pary dżinsów, a Francesca kupiła, też 3 sukienki tylko że czarną, białą i różową, 1 parę butów, błękitne, 2 topy, 3 bluzy,1 para dżinsów, ja kupiłam 1 barę butów, czarne baleriny, błękitna sukienka, złoty naszyjnik, 2 topy, 3 pary legginsów, 1 torebka, czerwona
- Czyli zakupy udane ?
- I to jak. - zaśmiałyśmy się. - Zamawiamy pizze ?
- Okej. Kto dzwoni ?
- Nikt.
- Jak to ?
- Odkryłam tutaj taki fajny guziczek, przyciskasz i Ci przynoszą, mają tylko Margharitte, a przezież to Nasza ulubiona, prawda ?
- No tak.
- A więc wciskaj Lu, ty odkryłaś ty wciskasz. - Lu wcisnęła, po 10 minutach przyniósł Nam taki chłopak, przedstawił się Zack, pizzę, zjadłyśmy ją przed telewizorem oglądając komedie. Przyszła pora spania, Leon dzisiaj się nie odzywał... Dziwne. Tęsknie
za nim, ale trudno. Poszłam do łazienki,
umyłam się ubrałam moją piżamkę i poszłam spać.
Rano obudziłam się bardzo wypoczęta. Zwlokłam się z łóżka po czym zrobiłam Nam śniadanie. Po niespełna 30 minutach wstały dziewczyny. Zjadłyśmy śniadanie w miłej atmosferze. Zbieramy stroje kąpielowe, ręczniki i idziemy na plażę. Do plaży doszłyśmy w niecałe 10 minut. Rozłożyłyśmy ręczniki, wiatru wcale nie było. Położyłyśmy się na ręcznikach. Po 10 minutach dziewczyny poszły się kąpać, ja nie miałam na to ochoty. Po chwili dosiadł się do mnie jakiś chłopak
- Cześć piękna.
- Hej. - powiedziałam
- Co taka ślicznota robi tu sama ?
- Jestem z przyjaciółkami które się kąpią.
- Zdradzisz mi swoje imię ?
- Violetta.
- Marco. Mieszkasz tu ?
- Nie, jestem na rocznych wakacjach.
- Ja też ale na trochę krótszych, w którym jesteś hotelu ?
- Inn New York City, a Ty?
- Też.
- To super.
- Viola ja już muszę iść.
- Ta spoko, Pa.
- Cześć - dał mi całusa w policzek, do mnie przyszły dziewczyny.
- Viola, kto to był ?
- Marco.
- Fajny ?
- Ta, nawet spoko.

3 miesiące później
Zapominam powoli o Leonie, ale nadal go kocam, jestem z Marco od 3 tygodni, ponieważ zaczynam troche do niego coś czuć, ale to i tak nie jest Leon którego strasznie mi brakuje, w ciągu tych 2 miesięcy odezwał się może 30 razy. Chciałabym go teraz zobaczyć... przytulić...
- Dziewczyny, ja jestem z nim tylko dlatego, żeby zapomnieć o Leonie.
- Oj Violu...
- Co Violu ?
- Nie możesz mu po prostu wybaczyć ?
- Nie. On mnie zdradził, aż dwa razy. Napewno już ma inną.
- Z tego co wiem to nie ma, a on mi mówił, że to Ty go zdradziłaś.
- Co ?!
- Idziemy dzisiaj na imprezę ? - zapytała Fran
- Okej, ja mogę iść.
- Ja też. Tylko muszę pogadać z Marco - powiedziałam po czym udałam się do pokoju chłopaka...

- Hej piękna
- Cześć Marco... Musimy pogadać.
- Wejdź - otworzył szerzej drzwi, abym mogła wejść.
- Marco... My musimy...
- Co ?
- Musimy zerwać.
- Ale dlaczego ?
- No... bo ja.. Cię nie kocham.
- To po co ze mną byłaś. - powiedział trochę wściekły
- Bo ja chciałam zapomnieć o kimś bardzo ważnym w moim życiu, ale się nie udało i się już nie uda. - łzy leciały sobie po moim polczku
- Wyjdź !!
- Marco... Przepraszam.
- Wyjdż !! - krzyknął po czym wypchnął mnie za drzwi.

- Viola, gdzie Ty byłaś ?
- U Marco.
- Po co ?
- Ja z nim zerwałam.
- Co ? Dlaczego ?
- Bo ja go nie kocham. Idziemy na tą imprezę ? Jest akurat 19:30 możemy już się szykować.
- Ok.
Po 1 godzinie byłyśmy już gotowe, ja założyłam wyzywającą błękitną sukienkę i do tego czarne buty na korku i czarna kopertówka do której wsadziłam telefon i portfel w tym 300 zł, Lu ubrała czarną wyzywającą sukienkę, czarne buty na korku i czarną kopertówke. Francesca ubrała czerwoną sukienke i podobnie jak my wyzywającą, beżowe buty na korku, błękitną torebkę. Każda z Nas zrobiła mocny makijaż. Zadaowolone i w dobrym humorze poszłyśmy do klubu.

- Dziewczyny może staaarczy Nam już ?
- Nie jeszcze nie.
- To już jest 10 najmocniejszy drink jaki tutaj mają. - Ledwo trzymamy się na nogach
- Macie racje Ciefczyny - wybełkotałam sepleniąc, podeszli do Nas jacyś 3 chłopacy i zaczęliśmy się z Nimi bawić i pić, po około 23 podwieźli Nas swoim dużym autem pod Nasz hotel, po czym zanieśli na rękach do pokoju, gdy jedna z Nas otworzyła drzwi ktoś tam siedział w salonie.

Leon
1 godzine wcześniej
Jestem właśnie w hotelu gdzie są FRan, Viola i Ludmiła, przyjechałem je odwiedzić, recepcjonistka dała mi klucze sam się zdziwiłem. Wszedłem do ich pokoju, ale było pusto, sprawdziłem każdy pokój i nic. Więc postanowiłem na nie poczekać. Po godzinie czekania, ktoś otworzył drzwi, a do środka weszły dziewczyny kompletnie pijane trzymane na rękach jakiś typów. Gdy zobaczyłem Viole na rękach tego faceta, nie powiem ale zrobiłem się zazdrosny.

Fanfiction: LeonettaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz