Co to była za noc! Julia co chwilę wierciła się, budząc mnie przy tym. Potem zaczęła krzyczeć, w tym wypadku budząc cały dom. No dobra. Prawie cały. Snape przybiegł do pokoju i obudził mokrą dziewczynę. Siedział z 15 minut nim się uspokoiła. Trzy razy się budziła. Za tym ostatnim podniósł ją i położył w SWOIM pokoju w JEGO łóżku. Nie pospali długo razem, ponieważ dziewczyna rozwaliła się na jego łóżku na tyle mocno, że mężczyzna powoli zaczął się zsuwać na ziemię. W efekcie końcowym obudził się na siedząco. Przykrył tylko dziewczynę i poszedł do mnie. Spałby do rana, gdyby nie lunatykujący Kuba. Potłukł jakąś szklankę i talerz, robiąc przy tym straszny hałas i budząc się przy okazji. Lewitował chłopaka z powrotem do pokoju gościnnego, zaklęciem posprzątał szkło i wrócił do mnie. Jego mina wyrażała wkurzenie, żeby nie mówić aż tak brzydko, bo zdenerwowanie to za mało powiedziane. Oczy gromiły wszystko. Usta zaciśnięte w wąską linię, a nozdrza rozchylone. Miał ochotę krzyczeć, ja to wiem. Znalazł jednak inny sposób na uspokojenie. Zakluczył wszystkie pokoje, przytwierdził rodzeństwo do łóżek, podrzucił za pomocą jakby chwilowej oklumencji z 1000 miłych snów dla każdego, a mnie przysunął do siebie i objął. I to na tyle mocno, że czasami lekko podduszał całkiem nieświadomie.
- Tatoo... Tataa.. Tatuuś.. - próbowałam się w nim choć trochę poruszyć, żeby się obudził i wypuścił ze swoich objęć i z pokoju.- Tato!
- Co?- gwałtownie wciągnął powietrze, ścisnął mocniej ramiona i rozejrzał się. W końcu spojrzał na mnie. Bez namysłu po prostu mnie pocałował.
- Nie to że coś, ale mnie trochę dusisz..
- Och! Przepraszam. Już cię puszczam.- zelżył uścisk, ale wciąż trzymał. - Która to godzina?
- Jedenasta pięćdziesiąt dziewięć.
- Co?!
- Csiii.. Żartuję. Siódma za dziewięć. Tylko proszę, nie krzycz.
- Dziecko kochane, szósta godzina, daj pospać swojemu tatulcowi.
- Już cię zostawiam. A czy mój tatulec mnie wypuści ze swoich objęć?
- Oczywiście, że nie. Siedzisz ze mną dopóki nie wyśpię się.- No teraz to mnie zaskoczył.- Twój tatuś chce się wyspać jak normalny człowiek, chodź raz daj mi tą możliwość.
***
Wstał przed 9. Wyszykował i pootwierał drzwi. Dzieci jeszcze smacznie spały. Zeszłam do łazienki korzystając z przejścia. Zapomniałam zakluczyć drzwi. Całe szczęście nikt mi nie wszedł. Typowo założyłam jasne jeansy. Do tego jasnoróżowa bluzka, blond na głowę i gotowe. Dobra, czarne, nie chcę go rozdrażnić. Przejrzałam się w lustrze i mnie zamurowało...
Zamrugałam dwa razy i podeszłam bliżej.
Zaraz dostanę jakiś przydomek...
W jednym z czarnych pasem falowanych włosów było całkiem grube pasemko włosów w kolorze rudym..
Może to tylko metamorfomagiczna pozostałość po zdenerwowaniu? Ale chwila..
Ja się nie denerwowałam. A ono jest rude nie czerwone..
Zmieniłam kolor na blond. Teraz było białe.
Wypalone od słońca...
Chwyciłam szczotkę, rozczesałam i zaplotłam w dwa warkocze. Teraz nie widać. Nawet dobrze mi to wyszło. Uśmiechnęłam się do siebie. A tata mówił „Noś kapelusz". Rozwiesiłam ręcznik i wyszłam głównymi drzwiami:- Budź dzieciaki, śniadanie czeka.
- A co jest?
- Kanapki powietrze-powietrze, szklanka w herbacie i talerze w maśle.
- Mmm brzmi pysznie. - wspięłam się po schodach i otworzyłam dwie pary drzwi. Najpierw włożyłam głowę do sypialni taty.- HEJJ!!- krzyknęłam i włożyłam głowę do drugiego pomieszczenia.- POBUDKA! WSTAĆ!! KONIOM WODY DAĆ!!
CZYTASZ
Do góry nogami | Severus Snape x OC
FanfictionCześć, jestem Madzia i mam 10 lat. Wszystko było normalne w moim życiu dopóki nie zaczęły się wakacje. Jaki związek ze mną ma mężczyzna z peleryną? Czy coś się zmieni na lepsze po przeprowadzce do niego? Czy mu zaufam? Dlaczego osoby które znam są z...