Rozdział 7

735 33 30
                                        

ogolnie to kłamca ze mnie zacczełam to pisac dopiero o 21:15

=====================================================================

===NASTEPNY DZIEN   /// RANBOO POV===

tak w sumie to już nie było tak wcześnie rano, bo była 11:13. Uznałem że teraz to wypada zadzwonić do Tubbo i sie wytłumaczyć - w koncu do do niego przyjechałem. 

sięgnąłem po telefon i wybrałem numer do niego

- Hej Ranboo! - przywitał się radośnie odbierając praktycznie odrazu

- Hej Tubs - automatycznie sie uśmiechnąłem 

- Wracasz..? - spytał już mniej radośnie, miejąc nadzieje na odpowiedź "tak"

- Oh, tu sie robi skomplikowanie.. - stwierdziłem

- Jeszcze nie wrócisz..? - słyszałem tylko jak jego głos sie robił załamany

- Nie, nie, właśnie chce sie o coś spytać bo chcę już wrócić - powiedziałem szybko

- Tak? - automatycznie sie rozchmurzył (czy jak sie to pisze, nie wiem)

- Więc jeszcze nie wiesz o tym, ale Y/N wczoraj spadła i nie skończyła ani dobrze, ale też nie jest jakoś bardzo źle - zacząłem słysząc ciche " ouww... " - I wiem że to dziwne, i raczej bym nie proponował, ale jej rodziców nie ma w domu. Nie wiem czy pojechali gdzies na pare dni, kiedy wracają, odrazu mówie że tego nie wiem. Pytanie jest czy ona chwile mogła u ciebie zostać? Wole jej w tym stanie nie zostawiać, bo jeszcze coś jej sie przypadkiem stanie.. Wiem że to głupio brzmi bo często sie tak nie zachowuję przy nowych osobach, ale jednak chyba nie chce potem słyszeć że jest w szpitalu czy coś - japierdole, aż sam sie pogubiłem

- Hmm... Myślę że to nie byłby problem, myślę że jakby chciała to może. Bo też nie można nikogo zmusić, możesz sie jej spytać - powiedział zadowolony, nie wiem teraz czy jest podekscydowany że kogoś możliwe ze pozna czy dlatego że ja wracam... Nie wiem, spodziewam sie że to i to na raz

- Okej, to jak coś to ja będę około 14 lub 15, bede przed tym jak Tommy przyjedzie - Tak, Tommy miał przyjechać do Tubbo, a bardziej mnie i Tubbo

- Do zobaczenia Ran! - powiedział w skrócie a ja znowu sie uśmiechnąłem jak debil do telefonu

- Do zobaczenia Tubs! - powiedziałem równie zadowolony i się rozłączyłem

Oczywiście że odrazu poszedłem sie spytać Y/N czy by chciała, czy może jej rodzice wrócą i nie będzie to potrzebne lub poprostu nie będzie chciała.

Wszedłem do jej pokoju w momencie w którym gadała z kimś, nie wiem z kim, wiem że sie tylko musieli nieźle pokłócić bo zaczela "gryść" się w swoją rękę. Jednak ich rozmowa długo nie trwała, a ja mogłem usłyszeć tylko jej lekko złamany głos i zobaczyć zeszklone oczy które sie odbijały wręcz od ekranu.

- H-hej Y/N?  - nie wiem czemu sie zająkałem, może byłem troche przerażony?

- Oh, tak Ranboo? Coś sie stało? - powiedziała przecierając oczy i sie na mnie patrząc z uśmiechem. Jej głos nie był ani załamany,  ani oczy sie nie szkliły.. Teraz pytanie czy to ona próbowała kogoś zmanipulować, czy coś sie stało? Cholera, czekaj, jestem w trakcie rozmowy

- Z kim gadałaś? Jeśli mogę spytać 

- Ahh, z rodzicami... - powiedziała lekko podłamanym głosem, lecz to było tak ciężkie do wyłapania że to niesamowite..

- Właściwie, kiedy twoi rodzice wracają? - spytałem

- Moi rodzice kiedy wracają? za 4 miesiące lub nawed dłuższy czas, zależy od tego czy im sie przedłuży wyjazd - stwierdziła szybko - z nadzieją że tak. - dodała już bardziej podłamanym głosem i dużo ciszej

- Bo ja mam pytanie - chciałem odrazu je zadać, ale ona ma szybszy zapłon, cholercia ;-;

- śmiało, wal - zasmiala sie cicho

- Czy może chciałabyś przenocować pare dni u Tubbo? - wyglądała na zmieszaną, jakby nie wiedziała o kim mówie - Uh, TubboLive, znasz czy coś? - spytałem z nadzieją jakąś

- Kojarzę, ale ni chuja nie moge sobie przypomnieć kto to dokładnie był - stwierdziła

- Mój przyjaciel... No oj tam, polubicie sie zapewne - powiedziałem nie wiedząc jak jej to wytłumaczyć

- Okej, czemu nie, ale w jakim celu? Tak poprostu czy jak? - byla naprawde zmieszana XDDD

-  Można powiedzieć że to przez twój stan, oraz również to że fajnie było cie bardziej poznać - odpowiedziałem - wydajesz sie fajna - w tym momencie sie zasmialiśmy

- dzięki, dzięki - słodki miała śmiech, umówmy się. ( wyobraziłam sobie i umieram bo ten smiech był zbyt słodki awwwww )

-dobra, spakuj sie jakoś czy coś - przerwałem nasz śmiech, robiła sie 12 a pewnie kobieta jak to kobieta to będzie się wieczność pakować...

- Okej, okej już - powiedziała i tym samym zaczeła sie pakować a ja poszedłem zrobić coś do jedzenia, bo fakt faktem ; nawet śniadania nie zjedliśmy

==================================================================

luzniejszy rozdział bo na szybko + we have no time (mam o 7 szkołe i musze spać)

myślę że jutro będzie kolejny, bo sie zaczyna teraz część którą będzie przyjemnie opisywać, więc szykujcie sie na mycie oczu B3

dobranoc grzyby

Black Tea || Ranboo x ReaderOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz