rozdział 12

591 30 42
                                        


bRuH nie wiem zapomniało mi sie troche o tym XD

==============================================================

=== Still Y/N pov ===

Przez chwile tak siedzieliśmy. 

- Wiesz, że to sie leczy? - spytał puszczając mnie

- mhm - mruknęłam patrząc na niego

- Zacznijmy od tego. Ty chcesz z tego wyjść? - zadał znowu pytanie

Nic nie odpowiedziałam, poprostu siedziałam cicho

- Mhhh... Dobra, inaczej... Wolisz iść do psychologa a potem gdzieś indziej żeby cie pilnowali z tym czy wolisz zostać tu i starać się to "zwalczyć" z nami? - zmienił pytanie

- Zdecydowanie wolę tu zostać - odpowiedziałam po krótkiej chwili dość cicho. Nie wiem czemu, chciało mi się płakać, oczy mi sie zeszkliły bez więkrzego powodu

- H-Hej, Y/N spokojnie - dobrze było widać Że Tommy troche spanikował. - Uda nam się - złapał mnie za ramie - Tak? W końcu miałem, a w sumie dalej mam ten sam problem - spojrzałam na niego i sie uśmiechneliśmy

Znowu sie przytuliliśmy, ale tym razem to ja na niego skoczyłam. Z jednej strony, nie byłam pewna, czy to sie uda, ale z drugiej nie mogę tego ciągnąć w nieskończoność, tak?

-Dobra, już wstawajmy - zaśmiał się Tommy po paru minutach przytulania

Wstałam z niego i otworzyliśmy drzwii. Postanowiłam że i tak na chwile obecną ide do pokoju.

=== Tubbo pov ===

Tommy'ego nie było dość długo, więc spodziewałem się, że moje lub jak kto woli nasze spostrzeżenia były trafne. Coś w tym było. Siedziałem z Ranboo w salonie, czekając cierpliwie aż Tommy wróci.

- Hej Tubs, hej Ranboo - powiedział kiedy wrócił z lekkim uśmiechem

- I jak, czegoś sie dowiedziałeś? - spytał Ranboo odrazu

- Tubbo miał dobre przeczucia. Głodziła się, i to długo już trwa - odpowiedział na pytanie Ranboo

- Coś ustaliliście? Coś co z tym zrobicie? - zapytałem

- Jako iż nie chce iść do psychologa, to teraz przynajmniej i ja będę miał motywacje do jedzenia - zaśmiał się Tommy - ustaliliśmy że próbujemy to sami przejść, w sensie, bez psychologów tylko w naszą czwórkę lub z paroma innymi osobami - dodał - szczerze sie jej nie dziwię, też bym nie chciał do psychologa, a iść miałem

-Czyli teraz mamy dwie osoby do pilnowania? - spytał się żartobliwie Ranboo

- Tak, mamy dwie. Już nam współczuje - zaśmiałem się

- Oj tam, nie bedzie przecież aż tak źle. Przynajmniej ja wam nie dam kopas w dupas - powiedział Tommy udając że sie na nas obraził

- ok - odpowiedział Ranboo

- Ok. - powtórzyłem

- NO JAPIERDOLE CZEMU MACIE TAK WE MNIE WYJEBANE? - wykrzyczał Tommy załamany a my sie zaśmialiśmy - W TYM NIE MA NIC ŚMIESZNEGO CHUJE! - dodał a my jeszcze głośniej sie śmieliśmy - NO O CO WAM CHODZI....CO JA ZROBIŁEM.... - w koncu sie ogarnąłem z Ranboo - dobra, nie ważne... Co powiecie na to, żeby zagrać dziś na vr? Wszyscy, wziąłem 2 vr'ki, ty masz jedną Tubbo... Kurwa, nie ma 4... 

- Ja mam jedną - krzyknęła Y/N zza ściany, widocznie to słyszała

- Czyli nie będzie problemu, widzisz - zaśmiałem się 

========================================================================

ogólnie 3 razy zassnelam piszac to, obiecuje że kolejny bedzie ciekawszy rozdział :')

to ledwo 500 słow ma guys XDD

wesołych świąt.

Black Tea || Ranboo x ReaderOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz