Cieszyłam się jak dziecko po rozmowie z Stevem tak się cieszę że odwzajemnia moje uczucia. Nie mogę się doczekać kiedy powiem Yelenie...
Pov Steve
Wszystko jak na razie układa się bardzo dobrze. W końcu zebrałem w sobie odwagę i wyznałem Nat co do niej czuję. Już nie mogę się doczekać kiedy ogłosimy nasz związek.
-Nat jak się czujesz ?- powiedziałem przez słuchawkę.
-D-Dobrze zaraz będziemy.
-Natasha co się dzieje boli cię coś ?
-Jest dobrze rana trochę piecze poza tym jest okey
-Dasz radę dojechać ?
-Tak spokojnie jak dojedziemy pójdę do Cho
Martwiłem się o nią jak cholera. Co się rana się otworzy a ona znowu się wykrwawi?!
-Nat zatrzymaj się zostawię tu motocykl i wezmę auto
-Steve nie trzeba jest ...
Nie zdążyła dokończyć ponieważ jej auto z impetem uderzyło w płot. Od razu zeszkoczyłem i ruszyłem w stronę rozbitego samochodu... Oderwałem drzwi i wziołem Nat na ręce
-Natasha nic ci nie jest
-Nie przepraszam co z autem ?
-Ty się autem nie przejmuj idziemy do Cho twoja rana się otworzyła...
Wpadłem jak burza do bazy po drodze mijając się z Yeleną.
-Co ona znowu zrobiła ?!
-W nocy obudziła się i wypisała się na własne życzenie... Kiedy się o tym dowiedziałem ruszyłem do jej pokoju ale zatrzymała mnie Sharon i pocałowała a kiedy ja odrzuciłem zobaczyłem jak Natasha wybiega ruszyłem za nią i wyznałem co czuje kiedy wracaliśmy ja wracałem motocykle a ona samochodem źle się poczuła i uderzyła w płot...
-Czyli już wiesz ze mojej siostrze na tobie zależy?
-Tak ale teraz najważniejsza jest ona.
Położyłem kobietę na łóżku okazało się że mimo kilku siniaków nic jej nie jest po prostu przez stres i emocje zemdlała.
Pov Natasha
Kiedy obudziłam się byłam już w swoim pokoju przypomniało mi się wszystko co zdarzyło się zeszłego dnia. Boże czyli to nie był sen ... Steve on...też coś do mnie czuje. Kiedy tak sobie chwilę poleżałam stwierdziłam że pora wstać. Na początku było ciężko przez rana która nadal się goi ale powoli udała się do łazienki i zrobiłam poranna toaletę. Wyszłam z łazienki z jeszcze wilgotnymi włosami a ktoś zapukał do moich drzwi.
-Proszę
Drzwi delikatnie otworzyły się a w ich stała moja malutka siostra widziałam łzy w jej oczach. Rozłożyłam ręce pokazując tym samym że zapraszam ją do przytulasa
-Tak bardzo martwiłam się o ciebie. Nie potrafiłabym sobie poradzicie bez ciebie
-Cii spokojnie jestem i nie mam zamiaru nigdzie odchodzić a w szczególności zostawić ciebie. A teraz mam do ciebie pytanie moja droga
-Tak?
-Czy z Wandą to już oficjalne ?
-Nie mam pojęcia o czym mówisz
Myśli że jestem głupia a ja wiem co wiedziałam
-Yelena wiedziałam was w nocy kiedy się wypisałam byłaś wtulona w Wandę jak w misia pluszowego z resztą ona w ciebie też. Powiedz mi jedna jedyną rzecz... Jesteś szczęśliwa?
-Bardzo naprawdę przy niej czuję się bezpiecznie...aaa ty i Steve ?
-Cos jest ale jeszcze nie wiem co muszę z nim dzisiaj porozmawiać...
-Dobrze to ja lecę umówiłam się z Wandą na zakupy. Kocham cię
-Ja ciebie też mała
Cieszę się że Yelena jest szczęśliwa i bezpieczna. Kiedy byłam gotowa do wyjścia aby znaleźć Steve ktoś znowu zapukał do moich drzwi. Okazało się że to osoba której szukałam
-Hej Nat mogę ?
-Oczywiście i tak chciałam z tobą porozmawiać...
Usiedliśmy na skraju łóżka patrząc się bez celu w widok za szybą w końcu stwierdziłam że czas przerwać tą niezręczna ciszę.
-Steve musimy porozmawiać....O nas kim tak naprawdę dla siebie jesteśmy ?
-Nat wiem jedno jesteś kobietą która naprawdę kocham... Więc skoro nie wiesz dokładnie co się dzieje między nami.
Mężczyzna wstał i wystawił dłonie aby pomóc mi wstać bez namysłu skorzystałam z jego pomocy a wtedy on przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej tak za miałam idealny widok na jego cudne błękitne oczy.
-Natasho Romanoff zechcesz pójść ze mną na randkę ?
-Randka ? Nie jesteśmy na to za starzy ?
Zaśmiałam się pod nosem. I usłyszałam czyjeś słowa.
-Romnoff tak czy nie ?!
-Tony kiedy tu wszedłeś?
-Drzwi były uchylone a akurat chciało mi się usiąść ale wracając do was tak czy nie ?
Zabiłam wzorkiem Starka i wróciłam do Steve
-Tak z wielką przyjemnością udam się z tobą na randkę-powiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach.
-Jutro 18?
-Mi pasuje.
Stanąłem na palcach i oddałam delikatnego całusa na policzku Kapitana. Nie mogę się doczekać jutra.
Pov Steve
Tak bardzo się cieszę że Natasha zgodziła się pójść ze mną na randkę. Teraz muszę tylko wszystko przygotować wiem że Nat nie lubi tłocznych miejsc takich jak restauracje więc stwierdziłam że udam się na nasz klif gdzie zawsze rozmawialiśmy. Przygotuje jakieś danie świece. Z samochodu zrobię łóżku rozłożę tylnie fotele tak to jest plan. Kiedy szukałem światełek wpadłem na przyjaciela.
-Steve zwolni od rana tak biegasz. Stary co się dzieje ?
-Przepraszam Bucky ale mam jutro randka z Nat i muszę wszystko przygotować.
-Wow stary zgodziła się ?!
-Tak!
-Pomoc ci w czymś ?
-Miałbym prośbę wiem że znasz się na winach kupiłbyś jakieś dobre ? A i po drodze świeczki?
-Pewnie jesteśmy w kontakcie
-Dziekuję.
Mam nadzieję że wszystko wypali. Podczas tej randki chciałbym zapytać Nat czy zostanie moja dziewczyną wiem że to szczeniackie ale od razu jej się nie oświadczę.
CZYTASZ
Ufasz mi?
FanfictionNatasha Romanoff. Kiedyś zabójczyni teraz Avenger który chroni świat. Przez ten cały czas pomagała innym chcąc odkupić grzechy. Uważała się za potwora ale jedna osoba uświadomiła jej że nim nie jest
