Pierwsza część trylogii "Bloody" #1
Kim Taehyung prokurator z 6 letnim stażem poszukujący zabójcy matki został skazany sam na siebie. Co nocne koszmary i wyrzuty sumienia... wszystko to pchnęło chłopaka w objęcia najgroźniejszego przestępcy Korei. G...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
25.08.2019r
Sąd Rejonowy
Seoul, Korea Płd.
11:05
Jeongguk dumnie kroczył w kierunku gmachu sądu z przyjacielem i lekarzem, który dla niego pracował i został powołany na świadka, jako przeprowadzający sekcje zwłok. Idąc korytarzem wpadł na prokuratora stojącego pod salą rozpraw nie dostrzegając wprowadzanego na sale Sunho.
- Dzień dobry panie, Kim. - Przywitał się grzecznie skinieniem głowy z niewielkim uśmieszkiem kłębiącym się na ustach.
- Witam panie Jeon. - Taehyung wysilił się na nieszczery uśmiech ściągając brwi, gdy dostrzegł niewielkiego strupa na wardze Jeona. Chciał zapytać, co się stało, gdy dostrzegł obok CEO wysokiego mężczyznę w równie czarnym, co Jeongguka garniturze z idealnie przystrzyżonymi włosami.
- Park Seojoon. - Przedstawił się wysuwając dłoń w kierunku prokuratora. - Przyjaciel Jeongguka.
- Prokurator, Kim Taehyung. - Rzekł ze spokojem witając się uściskiem dłoni z brunetem.
- Seojoon? Mógłbyś nas na chwilę zostawić samych? - Wtrącił Jeon chcąc porozmawiać sam na sam z brunetem by dowiedzieć się czegoś o nieznanym połączeniu, które otrzymał. Gdy Park odszedł zostawiając ich samych odetchnął cicho patrząc w brązowe tęczówki prokuratora. - Chodźmy zapalić. - Powiedział zaskakując tym niczego niespodziewającego się Taehyunga. - Do rozprawy pozostało trochę czasu, które chciałbym przeznaczyć na rozmowę z tobą. - Dodał widząc zmieszanie na twarzy Taehyunga. Zdziwił się, gdy prokurator pociągnął go za sobą w kierunku tylnego wyjścia. - Nie sądziłem, że aż tak się niecierpliwisz by zostać ze mną sam na sam kotku. - Rzucił rozbawiony zamykając za sobą drzwi zarabiając przy tym lekkie uderzenie w ramie. - No, co? Spodziewałbym się raczej kolejnego focha niż zgody na rozmowę.
- Papieros mnie przekonał. - Syknął podirytowany Taehyung. - O czym chciałeś rozmawiać? - Dodał odpalając papierosa. - Bo nie przypominam sobie byśmy mieli, o czym rozmawiać.
- Lubię te twoją pyskatą stronę. - Mruknął głębokim głosem z nutą rozbawienia napawając się reakcjami prokuratora. - Chciałem porozmawiać o tym, co się ostatnio wydarzyło z nieznanym numerem.
- Chodzi ci tylko o ten numer? - Parsknął ewidentnie kpiąc sobie z kryminalisty. - Jeśli tylko o to to ci nic nie powiem. - Dodał zaciągając się głęboko nikotyną.
- Wiem. Do tego akurat dojdę sam kotku. - Rzekł z błyskiem w oku. - Chciałem raczej zapytać o to, dlaczego tamtej nocy podejrzewałeś mnie o te żarty.
- Po ostatniej sytuacji nie odzywałeś, więc mogłem cię o to podejrzewać patrząc na to, że jest pan nieprzewidywalny. - Wyjaśnił gasząc papierosa.