Pierwsza część trylogii "Bloody" #1
Kim Taehyung prokurator z 6 letnim stażem poszukujący zabójcy matki został skazany sam na siebie. Co nocne koszmary i wyrzuty sumienia... wszystko to pchnęło chłopaka w objęcia najgroźniejszego przestępcy Korei. G...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
15.09.2019r
Państwowy Szpital, Seoul, Korea Płd.
13:06
Taehyung pakował torbę szykując się do opuszczenia szpitala, z czego się niezmiernie cieszył, ponieważ od dnia wybudzenia przebywał w nim tydzień mając u boku Jimina. Przeliczał i sprawdzał czy wszystko spakował uważając przy tym na prawy bark, który miał mieć w usztywnieniu przez kilka najbliższych dni.
- Gotowy? – Zapytał Jimin wchodząc do sali, w której przebywał Taehyung w dłoniach trzymał wypis i butelkę ulubionego soku przyjaciela.
- Tak. – Odpowiedział zapinając torbę, spojrzał na przyjaciela, który już na niego patrzył stając po przeciwnej stronie łóżka. – Podjedziemy po drodze do prokuratury wezmę tylko papiery.
- Nie ma nawet takiej opcji cholero jedna! – Oburzył się wyrzucając ręce w powietrze. – Czy ty jesteś poważny?! Lekarz kazał ci odpoczywać! – Krzyknął nie zwracając uwagi na krzątający się personel a Kim jedynie przewrócił oczami wzdychając ciężko.
- To zadzwonię po Woosika. – Prychnął spoglądając pobłażliwie na przyjaciela. – Dla chcącego nic trudnego. – Dodał z lekkim uśmieszkiem.
- Jesteś wrzodem na dupie, Kim Taehyung i czasem naprawdę cię nie znoszę. – Westchnął dając Kimowi sok i papiery samemu zabierając jego torbę. Taehyung chciał znaleźć sprawcę wypadku. – Marsz do auta. – Rozkazał zrezygnowany, co prokurator skwitował śmiechem.
Taehyung poszedł przodem przeglądając swoje papiery szpitalne w takcie przewracania kartek w jego myślach pojawił się mężczyzna o ciemnych jak noc oczach i czarnych jak atrament włosach sama świadomość tego, że postanowił go uratować z wraku zniszczonego pojazdu oraz fakt, że był u niego codziennie od dnia wypadku, dokąd się nie wybudził go dobijały. Pragnął mu podziękować za ratunek nie spodziewając się, że CEO dokona czegoś takiego bez chwili zawahania ryzykując własnym życiem.
- Jimin? – Zaczął niepewnie nie wiedząc jak zadać te pytanie. – Kiedy ostatni raz był w szpitalu?
- Kto? – Odpowiedział na pytanie nie rozumiejąc, o co pyta go przyjaciel. Taehyung przełknął ciężko ślinę nim odpowiedział.
- Jeongguk...
- Dwa dni przed twoim wybudzeniem potem wyjechał gdzieś w interesach. – Odrzekł spokojnie zamykając bagażnik. – W książce jest koperta od niego. – Dodał zaskakując tym prokuratora.
W drodze do domu Taehyung wykonał telefon do swojego asystenta prosząc go by się zjawił u niego następnego dnia. Przez resztę drogi zastanawiał się, co za kopertę zostawił mu Jeongguk.
- Ziemia do Taehyunga! – Jimin pomachał mu dłonią przed oczami ściągając go na ziemie. – Wszystko w porządku? – Zapytał szczerze zmartwiony. Martwił się o przyjaciela, ponieważ ten wciąż był słaby i miał świadomość, że nic nie powstrzyma go przed pracą.