16.10.2019 r
Hotel "Paradise"
Busan, Korea Płd.
23:55
Taehyung wrócił zmęczony po zebraniu do pokoju hotelowego, gdy wyświetlaczu jego komórki pojawiło się połączenie od osoby, którą jako jedyną miał zapisaną, jako "Pan Dupek".
- Halo? - Odezwał się zachrypnięty głos prokuratora, który ziewnął. Był zmęczony. - Coś się stało? - Dopytał.
- Zbieraj swoją seksowną dupcie i uciekaj. - Słysząc w głosie Jeona pilność poczuł dreszcz adrenaliny przebiegający wzdłuż kręgosłupa. - O nic nie pytaj po prostu uciekaj Taehyung. - Powiedział łagodnie. - Nikomu nie ufaj.
- Co? - Sapnął zaskoczony. - O czym ty mówisz?
- UCIEKAJ! - Wrzasnął nagle Jeongguk aż Taehyung się wzdrygnął bez słowa zabierając najważniejsze rzeczy. - Pod żadnym pozorem się nie rozłączaj. - Dodał a Taehyung zrozumiał powagę sytuacji i że CEO wcale nie żartuje.
- Jeongguk... - Imię kryminalisty spłynęło gładko po jego języku.
- Jestem kotku. Uciekaj jak najdalej. - Spokojny i opanowany głos Jeona działał kojąco na prokuratora, który bez słowa wykonał polecenie. Wybiegł z pokoju hotelowego trzymając telefon przy uchu. Pędził korytarzami niemal potykając się o własne nogi.
Pikanie.
W następnej chwili nastąpiła eksplozja tak silna, że odrzuciło prokuratora a wszystko wokół ogarnęła ciemność.
Wokół słyszalne były syreny i krzyki ludzi.
- Halo! Słyszy mnie pan?! Panie, Kim! - Taehyung słyszał głos ratownika jakby pod wodą. Wzrok mu się zamazywał płuca płonęły żywym ogniem a w uszach szumiało.
- C-co się... - Zakaszlał mocno. Bolało go wszystko. - Mój telefon... - Wykrztusił. - Jeon... - Rwał słowa próbując zaczerpnąć powietrza.
- Spokojnie...Miał pan bardzo dużo szczęścia. - To były ostatnie słowa, jakie usłyszał Taehyung nim nastała ciemność.
17.10.2019 r
Bar "Young Blood"
Seoul, Korea Płd.
Itaewon, Usadan-ro
01:03
- Szefie! Znaleźliśmy go! - Krzyknął Seonghwa a Jeongguk poczuł ulgę.
- Dobra robota... - Mruknął przecierając twarz. Był zmęczony emocjonalnie. - Sprowadźcie go do Seulu do mojej prywatnej kliniki. Pokryje wszelkie koszty nie możemy nikomu ufać.
- Załatwię to.
- Prywatna klinika to zły pomysł. - Odezwał się Yoongi niespecjalnie zadowolony z planu kryminalisty. - Taehyung może zacząć się domyślać. Miałeś go trzymać z daleka a nie pchać go w paszczę lwa. Otwierasz szpital umieść go tam. Masz odpowiedni sprzęt ludzi będzie bezpieczny.
- Myślisz, że to dobry pomysł? Publiczny szpital? - Spojrzał na policjanta zmęczonym wzrokiem.
- Będziesz mieć go na oku i pewność, że jest bezpieczny. - Rzekł policjant ze stoickim spokojem.
- Kurwa może i masz racje? - Westchnął ponownie przecierając twarz dłońmi. - Ale z drugiej strony w klinice Black Dragon byłby nietykalny...
- Dragon.
CZYTASZ
𝓑𝓵𝓸𝓸𝓭𝔂 𝓚𝓲𝓼𝓼 𝓢𝔀𝓮𝓮𝓽 𝓣𝓮𝓪𝓻𝓼 (𝓣𝓪𝓮𝓴𝓸𝓸𝓴)
FanfictionPierwsza część trylogii "Bloody" #1 Kim Taehyung prokurator z 6 letnim stażem poszukujący zabójcy matki został skazany sam na siebie. Co nocne koszmary i wyrzuty sumienia... wszystko to pchnęło chłopaka w objęcia najgroźniejszego przestępcy Korei. G...
