Pierwsza część trylogii "Bloody" #1
Kim Taehyung prokurator z 6 letnim stażem poszukujący zabójcy matki został skazany sam na siebie. Co nocne koszmary i wyrzuty sumienia... wszystko to pchnęło chłopaka w objęcia najgroźniejszego przestępcy Korei. G...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
12.01.2007r
Rodzinna posiadłość Jeona
Seoul, Korea Płd.
Dobong-dong
23:20
- Synu przyjdź za godzinę do mojego gabinetu.
- Po co? – Zapytał spoglądając na ojca. Był na głodzie i po świeżo wykonanym zadaniu.
- Chce z tobą porozmawiać. – Rzekł spoglądając w oczy syna. – To ważne.
- O czym i po co? – Zadał pytanie próbując opanować rozbiegany wzrok. Patrzył na wszystko wokół unikając przenikliwego spojrzenia ojca.
- Dowiesz się, gdy przyjdziesz synu. – Poważny głos ojca sprowadził młodego Jeongguka na ziemie. – Za godzinę w moim gabinecie i to nie podlega dyskusji.
Jeongguk został sam na korytarzu patrząc pustym wzrokiem na oddalającą się sylwetkę Jung-woo. Po godzinie posłusznie stawił się w gabinecie na rozmowie o wiele bardziej spokojniejszy po zażyciu narkotyku.
- Brałeś. - Odezwał się ojciec bardziej stwierdzając fakt, niż jeżeli pytając. – Co tym razem? Synu masz dopiero 15 lat!
- O czym chciałeś ze mną rozmawiać? – Zapytał puszczając krzyk ojca mimo uszu. Jego głos był zupełnie pusty.
- Kiedy zacząłeś brać? – Zapytał ojciec krzyżując ramiona na piersi patrząc na syna surowym spojrzeniem widząc w jego oczach jedynie pustkę i mrok. Nie wiedział jak pomóc własnemu dziecku, przez co czuł, że zawiódł, jako rodzic. – Jeongguk rozmawiaj ze mną...synu przecież wiesz, że się o ciebie martwię...
- Mogłeś się o mnie martwić zanim wysłałeś mnie na szkolenie. – Nastolatek niemal warknął na ojca. – Kang zniszczył mnie robiąc ze mnie potwora.
- O czym ty do cholery mówisz? Kang to mój najlepszy przyjaciel.
- Mam krew na rękach rozumiesz?! Zabiłem człowieka! – Wykrzyczał nagle. – Twój przyjaciel.. – Niemal wypluł te słowa z odrazą. – Zmusił mnie do tego.
- Więc przez to zamykałeś się w swoim pokoju? – Zapytał czując, że zawiódł własnego syna. – Zmusił cię też do brania tego świństwa?
- Początkowo owszem. Zmuszał mnie, ale teraz biorę, bo one pozwalają mi zapomnieć o tym, co zrobiłem. – Wyznał nastolatek spoglądając na ojca. – Dzięki nim nie czuje nic.
- Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś?...
- Tato. To już się stało. Przeszłości nie zmienisz. – Warknął sfrustrowany przeczesując swoje kruczoczarne włosy.
- Przeszłości nie zmienię, ale przyszłość tak. – Jung-woo wstał z fotela.
- Już się pogodziłem, że jestem mordercą. Potworem. – Rzekł bezemocjonalnie. – Zabiłem już wielu. Pustka cisza i otaczający mnie mrok stali się moimi najlepszymi sprzymierzeńcami. Cień mojego sumienia pozostanie ze mną do końca. – Tej nocy po raz pierwszy spojrzał ojcu w oczy bez krzty emocji.