[08] Ja tylko żartowałem z tą bombą atomową...

62 10 0
                                    

Ludwig wypuścił ciężko powietrze, odchrząknął, po czym z pewnym wahaniem zapukał do drzwi. Sam nie wiedział skąd wzięła się u niego ta awersja w stosunku do sąsiada z drugiego piętra - czy to ten jego cwaniacki uśmiech, czy pokrętny sposób mówienia, czy może wspomnienie zażartości z jaką walczył o swój budynek - ale było w nim coś, co skutecznie go od Niemca odpychało.

Drzwi otworzyły się niespodziewanie, a niski blondyn wyskoczył na niego, jak pajac z pudełka i pęknął różowym balonikiem z gumy tuż przed jego nosem.

- Cześć, Niemiec - przywitał się Feliks.

- Hallo, Pole - odpowiedział Ludwig, na co Feliks uśmiechnął się, dziwnie rozbawiony. Beilschmidt przełknął ślinę. - Muszę zapytać o parę rzeczy.

- Śmiało - Feliks kiwnął głową, a po krótkiej chwili milczenia zrobił krok w tył. - Wejdź, wejdź, bo mam wrażenie, że to coś tajnego.

Ludwig przestąpił próg studencko-robotniczego mieszkania, po czym usiadł na kanapie, którą wskazał mu Feliks. Sam Łukasiewicz rozsiadł się wygodnie w staromodnym fotelu, wyraźnie dając tym do zrozumienia, że to on jest tutaj gospodarzem, a wszelkie pytania Ludwiga będą zadawane na jego zasadach.

- Napijesz się czegoś? - zapytał Feliks, jak kultura nakazywała.

- To nie będzie konieczne - odmówił Ludwig, nie chcąc spędzać z nim więcej czasu niż to było warte. - Pozwolisz, że od razu przejdę do rzeczy. Co takiego znajduje się w piwnicy?

- A w którym pomieszczeniu dokładnie? - zapytał Feliks.

Ludwig nieco się zmieszał.

- Pytam ogólnie - wyjaśnił.

- Ogólnie to, gdyby pan Dante dowiedział się o istnieniu tej piwnicy, dopisałby ją jako dziesiąty poziom piekła w swojej "Boskiej komedii" - powiedział Feliks fałszywie poważnym tonem.

- Słuchaj - zaczął Ludwig z irytacją, spodziewając się podobnej, niewiele tłumaczącej odpowiedzi - nie chodzi tylko o piwnicę. Wiem, że jest tu jeszcze parę niezamieszkałych mieszkań, ale bynajmniej nie macie zamiaru dopuszczać do nich nowych lokatorów. Jeżeli mam was kryć przed policją i innymi urzędasami, muszę wiedzieć, co się w nich znajduje.

Feliks zachłysnął się przeżuwaną gumą, co Ludwig zarejestrował z niemałą satysfakcją. W końcu westchnął ciężko, pomilczał przez chwilę i uderzył się otwartymi dłońmi o kolana, jakby właśnie podjął jakąś ważną decyzję.

- No dobra - powiedział. - Chcesz sobie trochę pozwiedzać?

- Pokażesz mi je? - upewnił się Ludwig.

- A nie tego chciałeś? - Feliks uniósł brew. - Sam ci przecież wszystkiego nie wytłumaczę.

Ludwig wpatrywał się przez chwilę w twarz Łukasiewicza, bijąc się z myślami.

- Zgoda - powiedział Niemiec, mentalnie przygotowując się na spędzenie reszty dnia w towarzystwie swojego niezwykłego sąsiada.

~☆~

Kiedy stanęli pod drzwiami jednego z mieszkań, Feliks wyjął z kieszeni pęk kluczy i zręcznie włożył do dziurki jeden z nich. Korytarz nie różnił się niczym od tych, które Ludwig już zdążył odwiedzić oprócz tego, że panował w nim dziwny półmrok. Wkroczył za Feliksem wgłąb mieszkania do jednego z zamkniętych pomieszczeń. W środku ciemność rozpraszały jedynie białe lampy rzucające światło za szybami domowej orażnerii. Same rośliny rosły w nich sobie spokojnie, niektóre z ich liści były już tak duże, że zdawały się pukać w szybę. Krzewy konopii ciągnęły się wzdłuż obu ścian pokoju. Okno na jego końcu zostało zamurowane, będąc już tylko zwykłym kwadratem, w który wciśnięto parę pustaków.

Kamienica na Łąkowej | Axis Powers HetaliaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz