Alison
Była około 02.00 gdy wraca ze swojej pracy. Pracowała na stacji benzynowej i akurat dzisiaj miała nocną zmianę.
Szła chodnikiem obok pewnej kamienicy. Była ona opustoszała i bardzo zniszczona. Okna były powibijane, brakowało kilku drzwi, ściany były porozwalane a z dachu sypały się dachówki. W głębi budynku można było zauważyć schody oraz kilka pokoji, które kiedyś pełniły funkcję biur.
Nagle zauważyła pewnego mężczyznę schodzącego po schodach. Był on ubrany w czarną luźną koszulę a pod nią było widać pas, do którego miał przypięty pistolet. Do tego miał na sobię czarną maskę odsłaniającą tylko oczy. Nie zauważył jej bo schowała się za małym murkiem, który kiedyś był ścianą. Przestraszyła się, bo nigdy nikt nie wchodził do tej kamienicy. Był to teren prywatny.
-Szybciej nie mamy całego dnia!-usłyszała męski głos dobiegający zza murku.
-Sprawdziłeś teren?-zapytał inny mężczyzna.-cholera przestań się wyrywać!
-Weź mu przywal to przestanie się wiercić jak pojebany.
Alison siedziała cicho, lecz była przerażona. Kim byli ci mężczyźni i komu chcieli przywalić? Wychyliła się powoli zza muru. Jednak to był błąd bo mężczyźni szedli centralnie w jej stronę.
Nawet nie zdążyła zareagować, gdy poczuła ostry ból i zemdlała.
Obudziła się na łóżku. Leżała w jakimś pokoju, który wyglądał jak więzienna cela. Była przywiązana rękoma do dwóch rogów łóżka. Z ostatniej nocy pamiętała tylko to, że ktoś ją uderzył czymś twardym w głowę i zemdlała. Na szczęście nic ją nie bolało oprócz obdartych nadgarstków.
-Pomocy!-krzyknęła. Nie miała pojęcia gdzie jest i to ją przerażało. Zawsze bała się porwań i napaści.
Zobaczyła mężczyznę w masce podobnego do tamtych w kamienicy. Otwierał kłódkę od jej "celi".
-Dzień dobry, w końcu się panienka obudziła-podszedł do niej i zaczął rozwiązywać jej ręce.
-Kim jesteś i czego chcesz?-zapytała próbując udawać pewną siebie.
-Pytania później, najpierw jedzenie-rozwiązał ją i złapał jej nadgarstki za plecami jak przestępcę. Próbowała się wyrywać, jednak był od niej znacznie silniejszy i większy.
Szli korytarzem wyglądającym jak typowy przedsionek w domu. Była wystarszona i cała się trzęsła. Weszli do prawdopodobnie kuchni bo tak wyglądało to pomieszczenie. Przy stole siedziało jeszcze trzech mężczyzn, ale byli oni bez masek. Jeden był blondynem z niebieskimi oczami. Typowo. Drugi zaś był szatynem o zielonych oczach. A trzeci był brunetem o oczach brązowo czarnych. Ten co ją trzymał miał szare oczy i jasno brązowe włosy. Wszyscy byli wysportowani i przystojni.
Siedzieli przy kuchennym stole, ale nie jedli ani nie pili. Wpatrywali się w nią jak w dzieło sztuki. Była zestresowana i wiedziała, że przygryza wargę. Był to jej taki "nawyk" którego nie mogła się pozbyć.
-Siadaj-rozkazał blondyn siedzący z brzegu stołu.
Mężczyzna stojący za nią, puścił ją i popchał lekko w plecy. Kątem oka zauważyła, że zdjął maskę. Usiadła na wolnym krześle i opuściła głowę w dół. Była przerażona i czuła jak oczy jej się szklą. Zobaczyła talerz przed sobą, na którym było mięso z ryżem. Była wegetarianką a za ryżem nie przepadała, więc wiedziała, że nawet nie tknie posiłku. Choć i tak wiedziała, że tego nie zrobi bo nie zamierzała jeść jedzenia od obcych facetów.
-Jedz-szatyn siedzący naprzeciwko niej przysunął w jej stronę talerz.
Nie było nawet minimalnej szansy, że to zrobi. Uniosła wzrok i ujrzała 4 mężczyzn wpatrujących się w nią. Przeszedł ją dreszcz.
CZYTASZ
Porwana [18+]
RomanceCzworo mężczyzn zajmuję się płatnym porywaniem ludzi. Na jednej z misji przyłapała ich 21 letnia Alison, którą po tym uprowadzili. Błaga ich by puścili ją do domu, choć sama nie wie czy chce tam wracać. ______________________________________ Opowia...
![Porwana [18+]](https://img.wattpad.com/cover/344109106-64-k656591.jpg)