Alison
Była około 18 gdy dziewczyna postanowiła się już położyć. Była zmęczona i jedyne czego pragnęła to zasnąć. Niestety jej sen nie potrwał długo bo obudził ją znajomy głos.
-Alison wstawaaaj-próbował obudzić ją James.-Kolacja czeka.
Niechętnie wstała z kanapy i ruszyła w stronę jadalni. Przy stole zobaczyła wszystkich lokatorów.
Niestety dla niej nie było miejsca przy stole, bo James zajął ostatnie miejsce. Zazwyczaj się tym nie martwiła, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło się by jedli wszyscy razem, aż do teraz. Zaczęła spoglądać na mężczyzn chcąc by zauważyli że nie ma gdzie usiąść. Popatrzyli się na nią i spostrzegli to, jednak wrócili do swojego jedzenia. Tylko Ethan i Josh odsunęli się trochę od stołu. Dopiero po chwili zrozumiała o co im chodzi. Miała usiąść im na kolanach? Żarty jakieś. Postanowiła, że weźmie swoją porcję i pójdzie zjeść w salonie. I tak właśnie zrobiła. Widać było zdziwienie na ich twarzach gdy zabierała talerz. Widocznie myśleli że jak małe dziecko od razu powędruje na ich kolanka. Pff.
-Nie zjesz z nami?-zapytał Josh, gdy Alison siadała już na kanapie.
-Nie ma tam dla mnie miejsca-mruknęła zdenerwowana odwracając głowę w ich stronę.
-Przecież jest-uśmiechnięty Ethan poklepał ręką swoje udo.
-Ta jasne-zakpiła i spowrotem wróciła do swojego talerza.
Nie dała rady nic przełknąć. Była wkurzona a zarazem zrozpaczona. Jak mogli nie powiedzieć że przetrzymują w tym domu kobietę? Choć była pewna że nie tylko ją.
-Alison...musimy pogadać-zaczął twardo Charles.-Usiądź z nami.
Nic nie powiedziała. Wstała z wersalki i zauważyła, że ktoś dostawił taboret do stołu. Usiadła na nim, bo nie zamierzała siedzieć na czyichkolwiek kolanach.
-O co chodzi?-zapytała by przełamać tą ciszę.
-Wiemy, że odwiedziłaś Beatrice-powiedział stanowczo Charles.
-Co? Ja nie, znaczy-plątał jej się język.-Skąd wiecie...?
-Kamery-mruknął Josh.
Ukryła oczy w dłoniach i łokciami zaparła się o stół.
-Czemu mi nie powiedzieliście?-zapytała.
-Nie powinnaś o tym wiedzieć-syknął ostro blondyn.
-Ale już wiem!-krzyknęła.
-Co ci powiedziała?-zapytał wyraźnie wkurzony.
-Jesteście potworami, jak mogliście zrobić to niewinnej kobiecie?-popatrzyła na nich przerażonym wzrokiem.
-Nic nie rozumiesz-złapał się ręką za czoło.
-A właśnie że rozumiem!-wrzasnęła wstając od stołu.-Powiedziała mi co jej zrobiliście.
-Wierzysz jej?-zapytał Ethan. Alison popatrzyła na niego i już sama nie wiedziała co ma myśleć.
-Ja...miała rany. Dużo ran. To dużo wyjaśnia...-mruknęła siadając spowrotem.
-Co ci mówiła?-zapytał ponownie Charles.
-To że porwaliście jej córkę na okóp a potem ją. Że ją bijecie, podtapiacie i...-zawahała się. Od razu miała mdłości, gdy o tym myślała.
-I?-dopytywał się James.
-I że ją zgwałciliście...-powiedziała prawie szeptem, opuszczając głowę w dół.
Wszyscy zamilkli. Nikt się nie sprzeciwił więc prawdopodobnie była to prawda. Rozpłakała się. Było jej żal tej kobiety a ich miała ochotę rozszarpać.
-Ali-Ethan złapał ją za ramię.
-Nie dotykaj mnie-wstała od stołu.-Pierdolcie się wszyscy.
Ruszyła w stronę łazienki na korytarzu. Tam mogła pobyć chwilę sama i wszystko przemyśleć.
CZYTASZ
Porwana [18+]
RomanceCzworo mężczyzn zajmuję się płatnym porywaniem ludzi. Na jednej z misji przyłapała ich 21 letnia Alison, którą po tym uprowadzili. Błaga ich by puścili ją do domu, choć sama nie wie czy chce tam wracać. ______________________________________ Opowia...
![Porwana [18+]](https://img.wattpad.com/cover/344109106-64-k656591.jpg)