Słowa wypowiedziane z ust brunetki zmieniły moje życie. A wystarczyło tylko tych kilka słów. Kilka słów wypowiedzianych tak cienkim i dziewczęcym głosikiem. A tych kilka słów brzmiało: Jack... nie zostawiaj mnie... nigdy... obiecałeś... mphh...
Tych kilka słów przywołało wiele wspomnień. Wspomnień związanych z dziewczynką, której imienia i wyglądu zbytnio nie pamiętam. Widzę ją jak przez mgłę, ale słyszę jej głos. Jej anielski głos, który kiedyś tak bardzo kochałem.
- Nigdy cię nie zostawię.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
Nawet nie wiem kiedy zasnąłem, ale budząc się zauważyłem, że jest już ciemno. Prawdopodobnie było po północy. Jeff dzisiaj pracuje. Weschnąłem i spojrzałem na leżącą obok mnie nastolatkę. Nie była taka brzydka. Ciemne, kruczoczarne i niesforne długie włosy leżały porozrzucane po poduszce na której leżała. Pełne malinowe usta wygięte były w delikatnym uśmiechu. Jedyne czego nie mogłem zobaczyć to oczu. Gdyby tylko je otworzyła. Pomyślałem i wróciłem do oceniania wyglądu dziewczyny. Wziąłem do ręki pasmo jej włosów i popatrzałem na jej twarz. Wtedy nasze oczy się spotkały.
