Rozdział czwarty

1.2K 45 8
                                        

Weekend minął szybko. Nawet bardzo szybko. Obudziłam się jak zwykle o 7:00 i zeszłam na dół na śniadanie.

-Hej mamo. - powiedziałam z nudą w głosie.

-Przygotowana na klasówkę z matematyki? -zapytała.

O cholera.

-Mhm.. tak jestem przygotowana na 100%- odpowiedziałam.

  Nie przygotowałam się bo cały weekend myślałam o kolejnym wyścigu, z  jakimś Alexandrem a na nazwisko miał chyba Green. Wyścig miał się odbyć dzisiaj po szkole. Jak zawsze.

-Mamo dzisiaj wrócę do domu później. Idę do koleżanki. -powiedziałam szybką wymówkę dlaczego nie będzie mnie w domu.

-Okej ja i tak wracam dopiero jutro rano. - odpowiedziała mama i napiła się łyka kawy.

Idealnie.

-Czekam w samochodzie. - powiedziałam i wyszłam .

 Weszłam do pojazdu i czekałam.

  O tym Alexie dowiedziałam się nawet sporo. On nie krył się w internecie jak ja .

Ma 22 lata mieszka w tym samym mieście . Jest nawet nie zły w wyścigach, ale nie tak nie zły jak ja. Z łatwością go pokonam.

Mama wsiadła do samochodu i pojechaliśmy do szkoły.

-No no. Kogo moje oczy widzą. -usłyszałam za sobą wredny śmiech. Lara.

Dziewczyna miała plaster na nosie. Hahaha. Ciekawe czemu.

-Lara. Jak tam nosek?  -powiedziałam z drwiną w głosie.

-Suka. -powiedziała.

Nie prowokuj sie Ros.

-Idealne określenie twojej osoby. -powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.

No cóż za późno. Starałam się. Coś nie wyszło. Zwykle jestem osobą kulturalną. ,,Zwykle,, słowo klucz.

Patrzyłam na nią. Teraz to ona miała mord w oczach. Chciała mnie uderzyć. Obroniłam się przed uderzeniem i odepchnęłam ją od siebie.

-Co ty odwalasz? Chcesz połamać sobie pazurki? Nie dasz rady mnie nawet dotknąć. -powiedziałam.

Odeszłam. Szkoda mojego cennego czasu.

                                                                                     ........

Koniec lekcji. Ostatni dzwonek. Wyścig.

Wyszłam z placówki i szybkim krokiem skierowałam sie na umówione miejsce.

Czekałam na mojego przeciwnika na linii startu. Dostałam karteczkę od Brada. Teraz czekam już tylko na Alexa Greena.

Jest. Jego pojazd dołączył.

Start.

Pisk opon.

Jadę około 200km/h .

Wchodzę w zakręt. Opuszczam gaz. Zaciągam hamulec ręczny. Jest poślizg. O to chodziło. Idealnie.

Muszę zwiększyć prędkość.

Skręcam. Trzymam pedał hamulca. Ślizg.

Muszę zwiększyć prędkość.

Prostuje koła. Jest lepsza przyczepność. O to chodzi. Większa prędkość. Jestem szybsza. Alex w tyle

Poprawiam tor. Dokręcam kierownicę. Zmniejszam przyczepność przednich kół. Jest dobrze.

Dodaje gaz.

Ostatni zakręt.

Meta.

Wygrałam. Znowu.





Ride Or DieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz