Rozdział jedenasty

1K 39 27
                                        

Kiedy piosenka się skończyła puściłam bruneta.

-Będę już lecieć. Miło było znowu się spotkać tajemniczy nieznajomy. -powiedziałam do niego.

-Miło było, Rosalie. -odpowiedział, puścił oczko i poszedł.

A ja dalej nie znam jego imienia. Cóż, będzie brunet.

Skierowałam się do wyjścia, ale drogę zastąpiła mi Lara.

Znowu ona? Ta dziewczyna nie ma co robić?

-No, no. To ty Rosalie? Jesteś dziewczyną? -zaśmiała się głupia...Panuj nad emocjami Ros.

-Jestem ufoludkiem. -odpowiedziałam i wyminęłam ją.

Pod szkołą miał czekać na mnie Mike.

Wyszłam na dwór, i wsiadłam do samochodu.

-Jak było? -Zapytał mnie wujek.

-Całkiem nieźle. -odpowiedziałam.

Ruszyliśmy.

                                                                                                               ........

W domu zaczęłam oglądać Shreka bo czemu nie.

Nie mogłam się skupić na bajce bo cały czas myślałam o tym chłopaku.

Kim on był? Jest stąd?

Potem zaczęłam myśleć o mamie.

Co z nią? Jak się czuje? Gdzie jest?

Za dużo myśli na raz. Za dużo.

Teraz mam się skupić tylko i wyłącznie na jutrzejszym wyścigu z Aidenem. Tylko na tym. Na niczym innym. Tylko Aiden. Tylko wyścig.

Muszę go zmiażdżyć.

Szykuj się.

Nie mogę pogodzić się z tym że jestem druga. 

Zasnęłam.

                                                                                                       ........

Jest sobota. Wyścig.

Z samego rana zadzwonił do mnie Brad i poinformował mnie gdzie i o której mam się pojawić.

Jest 12. Na miejscu mam być o 20.

Miałam dużo czasu.

Zeszłam na śniadanie. Bo chyba tylko Ros je śniadanie w porze obiadu.

-Hej Mike. -powiedziałam do niego gdy nalewał sobie kawy.

-Witaj Ros, dzisiaj nie będzie mnie w nocy. Wrócę rano. Mam nocną zmianę w pracy. -powiedział wujek i napij się kawy.

No i rozkosznie.

-Okej, nie ma problemu. -odpowiedziałam mu na co skinął głową.

Zjadłam śniadanie. Zaczęłam się psychicznie przygotowywać na wyścig. Muszę wygrać.

Psychika w wyścigach też jest bardzo ważna.

Ubrałam się w leginsy i w czarny T- shirt. Musi być wygodnie.

Zeszłam na dół i wujka już nie było.

Pojechał. Mogę iść.

Wyszłam z domu i skierowałam się na miejsce wyścigu.

                                                                                                                 ........

-Hej Brad. -powiedziałam do przyjaciela i go przytuliłam.

-Cześć Ros. Stresujesz się? Dzisiaj poznamy Aidena. -odpowiedział chłopak.

-Nie stresuję się. Postaram się wygrać. Chcę go już zobaczyć. -powiedziałam.

Brad dał mi karteczkę.

Jak on wygląda?

Wsiadłam do samochodu i czekałam na pojazd Aidena.

Jest. Przyjechał.

Zaraz go zobaczę....

Ride Or DieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz