Wstałam jak codziennie rano o 7:00. Nie cierpię wstawać tak wcześnie, w szczególności w piątek.
- Rosalie!!! Wstawaj śniadanie jest na stole! Jak chcesz jechać ze mną to się pospiesz! - krzyknęła moja mama z widoczną złością w głosie.
No tak, szkoła . Więzienie dla uczniów. Znienawidzona placówka przez moją osobę. Nie rozumiem po co to jest mi potrzebne?
Ubrałam długie czarne spodnie które były na mnie trochę jak worek , ale kto by się tym przejmował. Do tego czarną długą bluzę, była trochę brudna od sosu ale nie przejmuje się tym.
- Hej mamo. - powiedziałam schodząc po schodach na dół. - Co na śniadanie ?- dodałam siadając przy stole.
- Naleśniki . - odpowiedziała i podała mi dżem.
- Dzisiaj po szkole jadę do galerii chcesz jechać ze mną ? Kupimy ci jakąś sukienkę na te urodziny twojej kuzynki.- powiedziała moja matka z wielkim uśmiechem i nadzieją w oczach że się zgodzę.
- Nie ma mowy . Wiesz że nie cierpię jeździć po sklepach . Zresztą nie zamierzam jechać na jej urodziny. - powiedziałam.
Stephanie to moja kuzynka. Totalnie moje przeciwieństwo. Ubiera się na różowo gdy ja ubieram się na czarno. Chodzi po sklepach, gdy ja w tym czasie wolę być na pasie startowym. Ma chłopaka, tymczasem mi wystarczy tylko samochód. Stephanie nie nienawidzi brudu, zapachu spalin. A ja to kocham. Może i jestem dziwna, a ludzie nazywają mnie wariatka. Ale tylko wariaci są coś warci.
- Jak to nie zamierzasz iść ? - zapytała ze zdenerwowaniem w głosie. - Idziemy tam razem i nie ma nie . Potrzebna ci sukienka , nie będziesz chodziła w tych łachach.- dodała .
- Owszem będę . - powiedziałam i odeszłam od stołu . - Czekam w samochodzie.
Dzisiaj jest ważny dzień. Matka będzie na urodzinach kuzynki a ja? A ja będę wygrywała kolejny wyścig. Wyścigi są dla mnie bardzo ważne. Wiem że może ciężko to zrozumieć, ale dzięki nim czuję się blisko taty...
Mama weszła do samochodu i pojechaliśmy do szkoły.
- Miłego dnia. Skoro nie jedziesz ze mną do idź do Mike po lekcjach.
Yhy pójdę.
Mike to spoko człowiek. Spoko koleś. Przyjaciel mamy, i kiedyś taty. Wiem że można na niego liczyć.
- Okej. - odpowiedziałam i poszłam prosto do budy.
Moim oczom ukazała się moja zmora.
- No no no. Kogo nam tu przywiało. Rosalie Brown. A może bardziej będzie ci pasowało jakieś męskie imię? Wiesz wyglądasz bardziej na chłopaka haha.- powiedziała Lara.
Lara to typowa szkolna gwiazdeczka. Wianuszek chłopców wokół niej, oraz stado dziewczyn. Lara jest bogata i to czyni ją królową naszej szkoły. Ale oprócz bogatego tatusia nie ma nic. W głowie też pusto.
- Taa, zapisze to sobie gdzieś. - Odpowiedziałam jej wrednie i chciałam iść.
- Co? Już uciekasz ? Boisz się mnie ? Hahahah- powiedziała
Ja się niczego nie boje.
- Ciebie? Czego tu się bac ? Wydrapiesz mi oczy tymi pazurami? -odpyskowałam jej.
- Wiesz co ? Idź do swojego ojca. Może cię obroni . UPS sorry zapomniałam że się rozpierdolił na zakręcie.- powiedziała i szyderczo się uśmiechnęła.
Coraz więcej ludzi się gapi.
Historia z moim ojcem jest krótka. Bral udział w wyścigach. To on mnie nauczył wszytskiego. Pewnego razu padł w poślizg na zakręcie. Nie przeżył. Kochałam go nad życie i wiem że on mnie też. Życie jest niesprawiedliwe i trudne.
Popatrzyłam się na Larę z mordem w oczach.
- Co zatkało cię? - powiedziała dziewczyna i zaśmiała się na głos.
No cóż, długo ten śmiech jej nie potrwał bo sekundę później moja pięść wylądowała na jej nosie. Jej śmiech zamienił się w krzyk.
- Co zatkało cię? Czemu się już nie śmiejesz ? - powiedziałam jej i ją wyminełam.
Tak sprawy załatwia Rosaline. Może i byłam brutalna, ale przegięła. Nikt nie ma prawa mówić o moim ojcu.
Wchodzę do sali od matmy, i witam się z nauczycielem. Zajmuje miejsce przy oknie i zaczynam rysować moje wymarzone auto. Supra mk4.
Ostatnia lekcja.
Koniec.
Biegnę do wyjścia po usłyszeniu dzwonka. Kieruje się prosto na umówione miejsce.
Dotarłam na plac. Ogromne miejsce. Niesamowite. Wokół mnie stało dużo samochodów należących do osób które oglądają.
- Hej Ros. - powiedział mój kumpel Brad podając mi karteczkę. - dzisiaj 6 okrążeń. Rozwal go. - powiedział i puścił mi oczko.
- Wiesz że to wygram prawda?- powiedziałam.
- Wiem Ros. Uważaj na siebie. Dajesz nasza mistrzyni! - krzyknął.
Wsiadłam do mojego samochodu. Toyota GT86 . Prosty samochód. Amatorzy twierdzą że nie nadaje się do wyścigów. Cóż, wielki błąd. To auto kocha się ślizgać. Robi to z gracją . Jest idealne. Jeśli mam ochotę ślizgać, robię to. Jeśli mam ochotę zrobić piruet, robię to. Albo skończy się to wygraną, albo porażką w rowie, albo śmiercią.
Włączam silnik . Czekam na Linii startu.
Wyścig czas zacząć.
Ruszyliśmy.
CZYTASZ
Ride Or Die
Teen FictionMłodej dziewczyny Rosaline Brown nie kręci makijaż , galerie handlowe , chłopaki , paznokcie ani żadne księżniczki z Disneya . Tą dziewczynę kręci coś innego , coś co każdy uważa że jest tylko dla płci męskiej , coś co jest niebezpieczne . Drifting...
