Dla tej chwili żyję. Duma i zaskoczenie na twarzach innych.
Znowu wygrałam. Jestem mistrzynią.
Aiden szykuj sie.
- Gratuluję kolejnego zajebistego wyścigu Ros! -powiedział Brad. W zasadzie to nie powiedział tylko wydarł się na całe gardło.
-Jezu chłopie opanuj emocje, to tylko kolejny łatwy wyścig.- odparłam.
-Widziałaś post o tym jakimś jak on miał? Aiden? -zapytał
-Widziałam.- odparłam
- Kurde niezły zawodnik . 4 razy wygrał pod rząd, musi być dobry.
- Ja jestem lepsza. - Powiedziałam.
Japierdole zabrzmiałam jakbym miała wybujałe ego.
-Ego ci się chyba odpaliło. -powiedział. - A no wybacz ono zawsze było na poziomie minusowym.-dodał.
-Dwa razy minusowym.- powiedziałam zadowolona.
-Dwa minusy dają plus. -roześmiał się Brad.
Japierdole.
-Dobra mniejsza z tym , o co chodzi z tym kolesiem? - zapytałam, i zabrałam mu jabłko z ręki.
-Chyba będziesz się z nim ścigać- odpowiedział i wyrwał mi jabłko.
A więc widzimy się Aiden.
-Dobra spadam do domu, nara Brad - powiedziałam i skierowałam się do wyjścia.
Mam się ścigać z Aidenem. Dobrze więc. Niech się przygotuje. Bo pokona go dziewczyna.
........
Wstałam jak zwykle o 7:00.
Przebrałam się w jakieś znoszone dresy i czarną bluze.
Włosy spięłam w kucyka.
Mamy nie było. To dziwne . Miała wrócić rano.
Czeka mnie 40 minutowa podróż na nogach do szkoły super.
Ubrałam się w kurtkę bo w sumie była jesień i zaczynało się robić już zimno.
Wyszłam z domu i idę w kierunku szkoły. Temperatura wynosi około 10 stopni.
Włączyłam sobie playlistę na słuchawkach.
- If i love you...was a promise...would you break it...if you honest? -zaczęłam sobie nucić lecącą akurat piosenkę.
Nagle usłyszałam jakiś hałaś w krzakach. Ktoś rozbił szkło. No nie powiem że się nie przestraszyłam bo serce mi wali jakby zaraz mnie ktoś miał zamordować.
Z krzaków wyszło 3 typów miej więcej po 20 lat, z ostrymi kawałkami szkła w ręce.
No cóż może jednak ktoś chce mnie zamordować. Odlot.
Zza tych typów wyszła... Lara? No to będzie zabawnie. Przynajmniej nie dla mnie.
- Dawajcie. - powiedziała do typów Lara.
- Ej no zaczekajcie. Nie możecie mnie zabić za miesiąc? Wykupiłam pakiet premium na spotify i akurat za miesiąc mi się kończy. - powiedziałam do nich spokojnie, chodź w głebi duszy miałam ochotę jak najszybciej stąd spierdolić.
- Nie bądź śmieszna - powiedziała Lara.
Ja? Śmieszna? Ja mówię poważnie.
- Do roboty chłopaki.
3 obcych mi mężczyzn zaczęło do mnie podchodzić. Jeśli mam być szczera to bałam się cholernie. Nie wiem do czego oni są zdolni.
Jeden z nich złapał mnie za rękę i wbił w nią szkło.
No zabolało.
Wydarłam się i zaczęłam się wyrywać, co było najgorszą rzeczą jaką mogłam zrobić bo szkło porysowało całą moją rękę od łokcia do dłoni. Japierdole. Lara ty suko.
Drugi natomiast zrobił to samo z drugą ręką. To jest koniec? Nie tak chciałam umrzeć.
Nagle usłyszeliśmy szelest w krzakach. Mężczyźni odsunęli się ode mnie.
- Kim wy do kurwy jesteście? - powiedział chłopak z brązowymi włosami i pięknymi zielonymi oczami. Spojrzał na mnie. - Co wy jej do chuja zrobiliście?! - warknął.
Lara spieprzyła. Jak to suka.
Trojga mężczyzn pobiegło za nią.
Zostałam ja i ten chłopak. Gdyby nie on ciekawe co by się ze mną stało. Nogi się pode mną ugięły i bym upadła gdyby nie on. Złapał mnie. Było mi słabo .
-Jak się czujesz? -Zapytał a w tych pięknych zielonych oczach była troska.
Wiesz co? Zajebiście.
-Nie ma tragedii. -odpowiedziałam.
-Jak się nazywasz? -Zapytał mnie chłopak.
-Rosalie.
CZYTASZ
Ride Or Die
Novela JuvenilMłodej dziewczyny Rosaline Brown nie kręci makijaż , galerie handlowe , chłopaki , paznokcie ani żadne księżniczki z Disneya . Tą dziewczynę kręci coś innego , coś co każdy uważa że jest tylko dla płci męskiej , coś co jest niebezpieczne . Drifting...
