Zadzwonię do Mika. Może on coś wie.
-Halo? Hej Mike. -powiedziałam do telefonu.
-Hej Ros. Co tam? -zapytał.
-Wiesz o mamie? Mówiła ci? Zawiadomiła cię? -zapytałam zaniepokojona.
-Jakiej mamie? Co się stało? Nic nie wiem. O co chodzi Ros? Wyjaśnij. -odpowiedział.
Nie wiedział. Matka nie powiedziała nawet mu. Co ona ma w głowie.
-Mama wyjechała. Zostawiła mi dom i pieniądze. Powiedziała że chciała już wyjechać od śmierci taty. Zostawiła mnie. -odpowiedziałam.
-Ros przyjdź do mnie. Pogadamy. Nie możesz mieszkać sama, jesteś nie pełnoletnia.
Świetnie. Tyle że ja mam dziś wyścig.
-Dzisiaj nie mogę, przyjdę jutro. -odpowiedziałam.
-Masz wyścig? -zapytał mnie zaniepokojony Mike.
-Tak, z jakimś Leo. Poradzę sobie nie martw się. -powiedziałam.
-Nie martwię się, podobno jesteś świetna. Ale twój ojciec też był, dlatego proszę cię uważaj na siebie i nie złam sobie nosa. -powiedział.
Nos to ma złamany Lara. Hah. Dobre to było.
-Nosa? Powinieneś mi mówić żebym się nie zabiła, a nie żebym nie złamała nosa. Dobra kończę, przyjdę jutro. Pa Mike. -powiedziałam i nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się.
Muszę iść do sklepu. Nie ma jedzenia.
Wyszłam z domu ubrana w jakiś szary sweter i czarne leginsy. Postanowiłam że dzisiaj nie pójdę do szkoły.
Do najbliższego sklepu mam około 15 min. Więc włączyłam sobie muzykę i jak to zwykle zaczęłam śpiewać.
-This hit, taht ice cold Michelle Pfeiffer, that white gold...This one, for them hood girls..Them good girls, straight masterpieces...Stylin',wilin'....Livin' it up in the city... - nuciłam sobie pod nosem. Aż nagle ujrzałam obok sklepu tego bruneta który mi pomógł. Jego zielone oczy zauważyły mnie.
Patrzył się na mnie.
Poszedł.
Weszłam do sklepu i do koszyka spakowałam chleb i mleko. Na słuchawkach leciała mi piosenka Rihanny.
Podeszłam do kasy i zapłaciłam. Nuda.
Wracając do domu dostałam telefon od Brada gdzie i o której mam się pojawić .
Jest 16. Na miejscu mam być o 17. No cóż czas isć.
Skierowałam się do punktu wyścigu.
-Siema Brad. -powiedziałam do przyjaciela i wzięłam od niego karteczkę.
-Hej Ros. 5 okrążeń. Powodzenia. -odpowiedział mi chłopak.
W grupie ludzi ujrzałam jego. Bruneta który uratował mi życie. Co on tu robi?
Wsiadłam do samochodu i czekałam na pasie startowym.
Obok mojego pojazdu pojawił sie pojazd przeciwnika. Puścił mi oczko.
-Powodzenia laleczko. Wiesz że to wygram prawda? Mogę ci dać fory. -powiedział przez szybę.
Dupek. Zobaczymy jego minę jak wygram.
Start.
Ruszyliśmy.
Pisk opon.
Jadę naprawdę szybko.
Leo za mną .
Dodaje gazu.
Zakręt i perfekcyjny ślizg.
........
Wygrałam. Typowe.
-Oszukiwałaś?! -zapytał mnie mój przeciwnik.
-Nie oszukiwałam ale myśl sobie co chcesz. -odpowiedziałam i teraz to ja puściłam mu oczko.
Gdzieś w tłumie mignął mi chłopak o zielonych oczach.
CZYTASZ
Ride Or Die
Ficção AdolescenteMłodej dziewczyny Rosaline Brown nie kręci makijaż , galerie handlowe , chłopaki , paznokcie ani żadne księżniczki z Disneya . Tą dziewczynę kręci coś innego , coś co każdy uważa że jest tylko dla płci męskiej , coś co jest niebezpieczne . Drifting...
