Rozdział piętnasty

1.3K 32 60
                                        

Prawie to słowo klucz. Co nie?

Na moje szczęście czy nie szczęście uratował mnie Aiden.

Wolałabym już leżeć tam na ulicy niż słuchać jego: O znowu cie muszę ratować.

-Znowu Cię muszę ratować? Serio? -zapytał brunet.

Mówiłam.

-Dzięki. -powiedziałam i zamierzałam odejść, ale nie. Musiał mnie zatrzymać.

-Gdzie idziesz? -zapytał Aiden poprawiając sobie włosy.

No tak, on zawsze musi wyglądać idealnie.

Nie.

Ja tego nie powiedziałam.

-W zasadzie to jesteśmy rywalami, więc wybacz że zapytam, ale czemu do mnie gadasz? -zapytałam.

-Aj tam od razu rywalami. -odpowiedział. -Chciałabyś iść dzisiaj ze mną na kolacje? -zapytał mnie, a na jego twarzy pojawił się rumieniec.

On tego nie zrobił.

I CZEMU DO CHOLERY ON JEST CZERWONY?

-Co ty taka czerwona? -zapytał rozbawiony Aiden pokazując palcem na moje policzki.

Pora szykować grób chyba.

Gdzie ta ciężarówka?

-Zimno mi.

-To jak? Pójdziesz ze mną na randkę? -zapytał zakłopotany.

Randkę...

- W zasadzie to nie mam nic dzisiaj do roboty... Mogę iść. -odpowiedziałam chłopakowi.

- Super! Będę po ciebie o 20. -powiedział i odszedł.

Super.

                                                                                         ........

Szykowałam się na randkę z Aidenem.

To nawet źle brzmi.

Postanowiłam założyć zwykłe czarne dżinsy i białą koszulke.

Przecież on wie że się nie ubiorę elegancko..

Przeczesałam moje ciemne włosy i związałam w ulizanego kucyka.

O 20 czekałam pod domem.

Podjechał Audi R8.

Audi R8.

Wsiadłam do samochodu i na powitanie przytuliłam chłopaka.

-Fajne auto. -powiedziałam żeby rozpocząć w ogóle jakiś temat.

-A dziękuję bardzo. Kocham Audi. -odpowiedział.

Chłopak był ubrany w sumie jak ja.

Nie elegancko.

Super.

-Pojedziemy na kebaba co ty na to? -zapytał.

Och, jak romantycznie.

-Jasne.

Jechaliśmy około 10 minut.

Brunet otworzył mi drzwi.

Jak on jest miły.

A jego oczy są naprawdę ładne.

Ja tak nie myślę...

Weszliśmy do budynku i zamówiliśmy jedzenie.

Rozmawialiśmy bardzo długo.

Bardzo dobrze spędzało mi się z nim czas. Nie traktowałam go już jak rywala, wroga.

Widziałam w nim kogoś innego.

Ale nie wiem kogo.

Za nim się obejrzałam była 24.

-Muszę wracać, było naprawdę super. -powiedziałam do Aidena.

-Odwiozę cię.

Jadąc również gadaliśmy, dowiedziałam się o nim dużo rzeczy. On o mnie również.

Na przykład powiedziałam mu dużo o mojej mamie, co było dla mnie naprawdę ciężkim tematem.

Ale przy brunecie czułam się swobodnie, czułam że mogę mu powiedzieć dużo i mu zaufać.

Powiedziałam mu nawet jak bardzo nie lubię Stephanie.

A on nazwał ją suką.

Podjechaliśmy pod mój dom. Mam nadzieję że kiedyś to powtórzymy. -powiedział Aiden.

-Ja również. -odpowiedziałam i opuściłam pojazd.

Aiden odjechał.

                                                                                         .......

Jest około 1 w nocy. A ja wspominam randkę.

Nagle dzwoni telefon.

O 1 w nocy?

-Halo? -zapytałam.

-Witam, z tej strony policja. Strasznie nam przykro... Znaleźliśmy dzisiaj pani matkę. Nieprzytomną. Bardzo nam przykro... nic nie udało się zrobić.. -powiedział policjant.

Telefon wypadł mi z ręki.

Mama...ona....nie żyje...

Już nigdy nie zobaczę mamy.

Zaczęłam sobie przypominać wszystkie chwile z nią..

Jak na święta razem z tatą dali mi figurkę samochodu..

A teraz?

Nie mam już nikogo..nkogo...

Zaczęłam się trząść..

Cholernie się trzęsłam..

Nie wiem co robić...

Do mojego pokoju ktoś wszedł...ktoś o pięknych oczach..

Lecz teraz nie widziałam ich. Moje łzy rozmazały wszystko.

Nie widziałam nic.

Dusiłam sie...


Ride Or DieOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz