Bruno.
Unikanie własnych problemów i pomieszkiwanie u Ciebie było zbawienne. Kiedy musiałem uciec od tego co czekało na mnie w domu pisałem do Twojej mamy, a ona za każdym razem podawała mi dostęp do Ciebie jak na tacy. To było proste. Zasypialiśmy szczęśliwi i niezbyt zmęczeni a budziliśmy się jeszcze szczęśliwsi. Przynajmniej ja.
Ale raz kiedy zostałem dłużej, a Ty pojechałaś do szkoły znalazłem Twój pamiętnik. Chciałem zaścielić łóżko a on spadł spod koca, który miałaś ułożony w stopach. Zeszyt był zawinięty w koc, ale nie wydawało mi się to jakimś naruszeniem Twojej prywatności. Bez pieprzenia. Po prostu go otworzyłem i samo poszło.
Były tam daty i dolegliwości. Połączenie wszystkiego w całość nie było trudne.
Pamiętam zawartość, bez dat.
Coś co brzmiało mniej więcej tak:
„Silne kłucie między żebrami z lewej strony. Trwa już jakiś moment, ale mój mózg podpowiada mi, że to może być zawał."
„Okropny ból w mostku promieniujący do pleców. Od wczoraj wieczorem, więc nie spałam w nocy. Puls mi szaleje."
„Boli mnie głowa, tylko w jednym miejscu i chyba od kilku dni. Nie wiem ilu, bo nie wstaję z łóżka od tygodnia."
I kiedy to znalazłem i przeczytałem wiedziałem, że ta wersja Ciebie, którą jesteś teraz, to ta Ty, którą zbudowały wszystkie te paskudne doświadczenia. Miałem łzy w oczach, Sawa. A później znalazłem wpis o mnie.
„Bardzo boli mnie w klatce piersiowej, wiem, że to somat. Moje serce pędzi, ale Bruno tu jest i jeśli coś będzie się działo uratuje mnie. Jestem pewna"
I pękło mi serce.
Nosiłem na sobie większą odpowiedzialność niż się tego spodziewałem. Polegałaś na mnie, jakbym faktycznie był w stanie zniszczyć każdy Twój lęk i ból. I wtedy tak się poczułem.
CZYTASZ
Z lękiem | +16
Fiksi UmumTo moje życie z zaburzeniami lękowymi. Z nerwicą i depresją. Nie zachęcę Cię miłym opisem, bo to niemiła historia. Jeśli tu jesteś, to jesteś tu na własną odpowiedzialność. << -Zerwałem z Amarą. - Przykro mi- mówię, a on nie zrywając kontaktu...