Rozdział 10

357 21 10
                                        

Miłego czytania tego jakże słodkiego rozdziału!

Sześć dni później...

VIANA

– No to jaki mamy plan? – Spytał Luke, gdy kierowaliśmy się do tego samego miejsca, w którym było nasze pierwsze zaplanowane spotkanie.

Już jutro mamy spotkać się z cholernym Ryan'em, a ja coraz bardziej nie miałam na to ochoty.

To nie tak, że nie chce się dowiedzieć tego, czy miał jakiś konkretny powód, żeby mnie ciągnąć za sobą, ale przeraża mnie sam fakt, że pewnie będę musiała stanąć nim twarzą w twarz przez jakiś czas, a na dodatek tego, on może być pod wpływem jakiś używek.

Wiedziałam, że nic złego mi się nie stanie, bo pozostali cały czas będę w pobliżu i natychmiast zareagują, jak zobaczą coś podejrzanego. Jednak obawa wciąż się we mnie tli.

Chciałam mieć to spotkanie już za sobą i przestań myśleć o tej całej sytuacji, bo przez ostatnie sześć dni, moje myśli skupiały się najbardziej na Ryanie.

Poza tym nic szczególnego się nie działo. Po mojej "kłótni" z Nathan'em, ja i on przestaliśmy się do siebie odzywać, ale i tak za każdym razem, gdy wszyscy się spotykaliśmy czułam jego wzrok na sobie. A szczególnie na moich nogach, i za każdym razem marszczył ciekawsko brwi, przyglądając się im. Kompletnie nie rozumiałam o co mu chodzi, bo w końcu nie mieliśmy żadnej konkretnej więzi, a nasze rozmowy praktycznie zawsze kończyły się kłótnią, więc nie miał podstaw, aby się o mnie jakkolwiek martwić. Niech skupia się na swoich problemach, a moje niech zostawi mi.

Podczas tego niecałego tygodnia, zaczęłam mieć znacznie lepszy kontakt z Kylie. Raz nawet udało nam się same wyjść, bez chłopaków, do pobliskiej kawiarni, w której obgadałyśmy sporo spraw, a poza tym jednym spotkaniem, zaczęłyśmy codziennie pisać i zdawać sobie relację z danego dnia.

Cieszyłam się, że znalazłam taki kontakt z jakąś dziewczyną, bo mimo tego, że z Alex'em mogłam obgadać każdą najmniejszą rzecz, to jednak umysł męski, a damski znacznie się różnił, a z Kylie miałam podobne poglądy.

Już zapomniałam, jak to jest poplotkować sobie z tą samą płcią. Niby miałam jeszcze moją mamę, z którą raz na jakiś czas obgadywałyśmy sąsiedztwo, czy nawet przypadkowych ludzi, którzy w zwykłym sklepie nas zirytowali, ale to też nie to samo.

Dużo razy spotkałam się z Alex'em i Lilą, bo ich rodzice znowu zaczęli się mocniej kłócić, a ja chciałam im dać największe wsparcie, jakie tylko mogłam, więc multum razy przesiadywaliśmy w moim pokoju i oglądaliśmy bajki, które wybrała Lila, ale Alex nie miał nic przeciwko, bo dla niego liczyło się tylko to, że jego mała siostra nie będzie musiała słuchać tych wrzasków, czasami też wychodziliśmy na lody, albo dłuższe spacery, bawiliśmy się w przeróżne gry na świeżym powietrzu, co zawsze powodowało na naszych twarzach szeroki uśmiech.

A ja znowu, za każdym pojedynczym razem dziękowałam niebiosom, że mam w swoim życiu tak przecudowne osoby.

Mam pewien pomysł, tylko musimy dotrzeć do pokoju. – Oznajmił po chwili ciszy Xavier. – Tak w ogóle, to po co my tu idziemy, jak schody są cały czas zerwane, a na dole jest chujowo? – Spytał po chwili, a wszyscy zmarszczyli brwi w zaskoczeniu.

– Kurwa, właśnie. – Powiedziała Kylie. – Zapomnieliśmy o tym. Wracamy się?

– Nie marudźcie, tylko chodźcie. – Odezwał się nagle Nathan, który przez większość czasu milczał. – Gdzie niby chcecie iść? Tylko tu możemy na luzie o tym mówić, bo w każdym innym publicznym miejscu będzie ryzyko, że ktoś nas podsłucha.

Never Gonna Fall Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz