Rozdział 13

208 13 15
                                        

Dzień przed bankietem...

NATHAN

– Dobrze. Mam nadzieję, że wszystko sprawnie pójdzie. – Usłyszałem głos mojej matki, która prawdopodobnie stała tuż przed moimi drzwiami od pokoju.

Jutro jest ten cholerny bankiet, a ja mam szczerą ochotę wylecieć gdzieś tylko po to, aby się na nim nie zjawić.

Matka od rana dzwoni do wszystkich osób, które mają jej pomóc z przygotowaniami na to cholerstwo. Ciągle słyszę jej fałszywy z uprzejmość głos, gdy z kimś rozmawia, a jak zakończy połączenie, to ponownie staje się gardzącą wszystkim kobietą.

Najlepsze jest to, że zachowuje się ona, tak jakby była kimś ważnym w swojej pracy, a prawda jest taka, że jest ona tam tylko pionkiem, który ma zaledwie kilka procent udziało w tych wszystkich wydarzeniach. Ona jest graczem, którym można pomiatać. Ustawiać na lewo i na prawo, a i tak będzie robić wszystko co jej szef rozkaże.

Planowo chciałem, żeby przyszła dziś do mnie Kylie, bo ona, jako dziewczyna, zna się na tym, co do czego pasuje i w czym będę mógł wyjść na ten bankiet, ale dowiedziałem się, że dziewczyna była na noc u Viany, a w dzień jest umówiona do dentysty.

Zdziwiłem się, gdy podczas krótkiej rozmowy, Kylie powiedziała, że jest u Viany i teraz oglądają jakiś film, a ta na chwilę wyszła do łazienki.

I pewne zdania dziewczyny, szczególnie zapadły mi w pamięć.

– Co robisz jutro? – Spytałem, gdy Kylie odebrała telefon. – Możesz przyjść do mnie w dzień i pomożesz mi w tym bankiecie? Za cholerę nie wiem, jak mam się tam ubrać, a matka każe mi wyglądać inaczej niż zawsze, a ja od razu odmówiłem pomocy jakiś ludzi, których zatrudniła. – Dodałem, przewracając oczami.

– Nie mogę jutro. Jadę w dzień do dentysty, a potem na cmentarz. – Odpowiedziała szeptem. – Może skorzystaj z pomocy, którą zatrudniła twoja matka. Oni na pewno znają się na tym lepiej niż ja.

Nie ma mowy. – Prychnąłem. – Dobra, nie martw się. Jakoś sobie poradzę, a najwyżej zadzwonię po chłopaków i razem coś wymyślamy, a jak nie, to najwyżej pójdę w garniturze w kwiatki.

Byłbyś szczególną atrakcją dla wszystkich. – Parsknęła cicho.

Czemu mówisz szeptem? Coś się dzieje? – Spytałem, marszcząc brwi.

Nie, nic się nie dzieje. Jestem w łazience u Viany, bo mieliśmy dziś nockę, a nie chce nikogo obudzić. – Odpowiedziała, a ja dosyć mocno się zdziwiłem.

– I jak tam na nocce? – Zapytałem po chwili, a mój głos niespodziewanie drgnął.

Dobrze. Byłyśmy w dzień na zakupach i kupiłyśmy dosyć fajne rzeczy. Już nie mogę się doczekać, aż pójdziemy na jakąś imprezę i włożę na nią moje nowe cuda. – Odpowiedziała zadowolona, a ja parsknęłam śmiechem.

Nathan? – Spytała już poważniej po chwili ciszy, która zapadła między nami.

No? – Zapytałem, a następnie wziąłem łyka wody.

Co się dzieje między tobą a Vianą? – Zadała pytanie, a ja niemal zakrztusiłem się wodą.

– Co masz na myśli? Nic się między nami nie dzieje. – Odpowiedziałem, starając się, żeby mój głos brzmi naturalnie.

Never Gonna Fall Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz