- O, tutaj jesteś - poderwałam głowę, zamykając spojrzenie na Riosie, który właśnie przemierzał korytarz.
Bałagan w głowie, który pozostawił mi po sobie Nolan oraz jego bardzo niepokojące słowa, sprawiły, że nie miałam ochoty na towarzystwo. Nawet Riosa. Byłam zestresowana, co czyniło mnie również zdenerwowaną. Nie chciałam przypadkiem wyładować się na chłopaku, który nie był niczemu winny.
- Nie masz teraz terapii ? - zagaił, lustrując mnie skupionym wzrokiem.
- Nie.
I jedno, cholerne, szczęście, bo nie wyobrażałam sobie, jak miałabym teraz wysiedzieć między tyloma ludźmi w pełnym skupieniu.
„Inaczej pewnie nie dożyłabyś jutra"
Chryste. Co to miało oznaczać i kto, do cholery, mówi tak do drugiej osoby ? Nietypowe sytuacje nie były niczym dziwnym w tym miejscu, co w ogóle zakrawało o jakiś absurd, jednak stwierdzenie, że coś mogłoby mi się stać, wykraczało poza jakiekolwiek granice dopuszczalności.
- To chodź - zamyśliłam się na tyle, że prawie zapomniałam o obecności Riosa, który w pewnym momencie znalazł się obok mnie i chwytając mnie za rękę, poprowadził do swojego pokoju. Byłam tak wypruta z emocji, że nawet się nie zająknęłam.
Gdy tylko znaleźliśmy się sam na sam, odcięci od możliwości nakrycia, Rios chwycił w dłonie moją twarz i musnął kciukami policzki.
- Wszystko w porządku ?
O nie. Tylko nie to pytanie.
- Jasne - wydukałam, ale mentalnie uderzyłam się w czoło, bo to absolutnie nie brzmiało przekonująco.
W odpowiedzi dostałam jedynie jego grymas, świadczący o tym, że tak jak myślałam, wcale mi nie uwierzył.
- Chyba jestem przebodźcowana - nie skłamałam. Jedynie nie przedstawiłam całej prawdy.
Zmarszczył brwi, czekając na wyjaśnienia.
Z głębokim westchnieniem uwolniłam twarz z kokona jego dłoni, aby następnie oprzeć czoło na jego klatce piersiowej, sprytnie uciekając przed kontaktem wzrokowym.
- Czuję się okłamywana, Rios.
Odpowiedziała mi chwilowa cisza.
- Co masz na myśli ?
Przechyliłam głowę, przystawiając ucho do jego ciała. Z tak bliskiej odległości słyszałam miarowe bicie jego serca, co działało naprawdę kojąco.
- Wydaje mi się, że jestem ciągle w czymś pomijana.
Nagle wyczuwalne uderzenia przyspieszyły.
- Czemu tak myślisz ? - dopytywał - Może ci się tylko wydaje ?
- To, że nie wychylam się przed szereg, bojąc się, że Austin spełni swoje groźby, nie znaczy, że jestem ślepa i głupia, nie zauważając wszystkiego wokół.
Och, jak bardzo się w tym momencie myliłam.
- Austin to nadęta wywłoka, która lubi czuć się ważniejsza od innych. Nie powinnaś się jej bać.
- Łatwo ci mówić - prychnęłam, bo z mojej perspektywy nie wyglądało to tak łatwo, jak odbierał to Rios.
- Mówię poważnie. Nie daj sobą pomiatać.
- I jak twoim zdaniem miałabym się niby zachowywać ?
Nie dostałam odpowiedzi. Tak myślałam.
Na szali mojego milczenia leżało znacznie więcej, niż to, czy dawałam sobą pomiatać, czy też nie, lecz ten fakt musiałam zostawić jedynie dla siebie.
CZYTASZ
Poisoned Minds || 18+
Romansa„Działasz jak antidotum na mój zatruty umysł" Pierwsza część serii „Cage" Uczucie rozczarowania towarzyszyło Octavii Slyde już od najmłodszych lat. Za swój życiowy cel obrała przyszły sukces oraz spełnienie marzenia w karierze psychologicznej. Stud...
