39.

81 12 0
                                        

Rios został ze mną na noc, do czego byłam początkowo sceptycznie nastawiona. Bałam się, że odkryje męczące mnie koszmary. Tak, jeszcze nie zniknęły. A ja nie pamiętałam już nocy, którą przespałam od deski do deski... aż do momentu, w którym nie obudził mnie ustawiony budzik w telefonie na godzinę 5 rano.

Udało się ?

Nie byłam spocona, serce nie chciało wyskoczyć z klatki piersiowej, a dłonie nie drżały. Byłam jedynie szczelnie owinięta ramionami chłopaka, który oddychał mi spokojnie w szyję, obejmując mnie od tyłu. Jeszcze spał.

Nie pamiętałam, o której zasnęliśmy. Długo rozmawialiśmy o wszystkim co działo się w ośrodku, jednak śmiało mogłam powiedzieć, że przespałam ciągiem dobre 5 czy 6 godzin, co w moim przypadku było czymś nadzwyczajnym.

Do rozpoczęcia dyżuru miałam jeszcze dwie godziny, więc skorzystałam z tego, aby chwilę dłużej poleżeć, wsłuchując się w równomierny oddech chłopaka.

Chryste. Spałam z Riosem. W każdym tego słowa znaczeniu. Na samo wspomnienie minionej nocy automatycznie zacisnęłam nogi, a całe ciało przeszedł dreszcz, co najwyraźniej obudziło chłopaka, gdyż zaczął niespodziewanie sunąć dłonią po moim odsłoniętym brzuchu.

- Dzień dobry - odezwałam się.

Odpowiedział coś niewyraźnie, chowając głowę w moje włosy, co stłumiło jego głos.

- Nie możesz być tu tak długo - próbowałam wyplątać się z objęć, lecz Rios zdawał się tym nie przejmować - Zaraz zaczynam zmianę, a ciebie nikt nie może zobaczyć w pobliżu.

- Hmm - mruknął, na co ja przewróciłam oczami.

- Rios. Zaraz do twojego pokoju zapukają pielęgniarki z lekami.

To najwyraźniej musiało go ocucić, gdyż podniósł się na łokciach, przecierając oczy. Mimowolnie zsunęłam wzrok na jego klatkę piersiową, z której zsunęła się kołdra. Wyglądał niczym z obrazka z tymi rozjuszonymi włosami, zaspanym wzrokiem i lekko opaloną skórą, a ja nie mogłam oderwać od niego spojrzenia.

- Uważaj - powiedział nagle - Ślinisz się.

Przeniosłam wzrok na jego twarz, a widząc jej zadowolony wyraz, przewróciłam oczami i wstałam z łóżka.

- Z pewnością - zironizowałam.

Skierowałam się do łazienki, zostawiając Riosa za sobą. Stanęłam przy umywalce, spinając włosy klamrą przed niewielkim lustrem. Przeciągnęłam się i zaczęłam przebierać. Gdy po parunastu minutach weszłam z powrotem do pokoju, Rios stał gotowy już do wyjścia.

- Widzimy się później - podszedł do mnie, po czym cmoknął mnie w czoło i wyszedł.

Pościeliłam łóżko, uporządkowałam ubrania oraz otworzyłam okno, aby wleciało tu trochę świeżego powietrza. Aby nie było tak bardzo czuć męskiego zapachu. Akurat wyrobiłam się ze wszystkim do czasu, aż zostało mi pięć minut do zmiany dyżuru. Zamknęłam za sobą pokój i skierowałam się do socjalnego, gdzie czekała już na mnie zmienniczka.

Wszystko wydawałoby się w porządku, gdyby nie jej poważna mina i zmartwiony wzrok. Siedziała wyprostowana, a gdy tylko zauważyła mnie w drzwiach, wyraźnie odetchnęła. Zwolniłam kroku, przyglądając się jej uważnie.

- Coś się stało ? - od razu przeszłam w stan pełnej gotowości, w razie gdyby faktycznie pojawił się jakiś problem.

Moja zmiana - moja odpowiedzialność.

- Nie - zaprzeczyła, chociaż jej postawa mówiła coś całkowicie innego - Cóż... tak - poprawiła - Mamy mały kłopot.

Oho ?

Poisoned Minds || 18+Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz