Minione wydarzenia cały czas siedziały mi w głowie. Było tak przez całą niedzielę, kiedy unikałam wszystkiego, co możliwe, a i tak nie miałam wiele do roboty, bo wizyta Alici przedłużyła się na cały dzień, a kobieta zwolniła mnie z części obowiązków, których i tak w weekendy było mało.
I było tak także dzisiaj, kiedy wczesnym porankiem szłam poboczem drogi do ośrodka, znając już tę drogę jak własną kieszeń.
Właśnie w takich momentach dochodziło do mnie, jak bardzo pragnęłam posiadać samochód. Wtedy droga, która obecnie zajmowała mi ponad godzinę, trwałaby przynajmniej o połowę krócej. Krótszy spacer na nogach od domu do przystanku autobusowego, jazda autobusem do centrum, przesiadka w drugi autobus, kolejna przejażdżka i końcowo dłuższy spacer z przystanku do miejsca docelowego skróciłby się jedynie do: wsiąść do samochodu, przejechać drogę, wysiąść z samochodu.
Teraz, kiedy mieliśmy ciepła i piękną pogodę, taka długa droga nie stanowiła większego problemu. Jednak gdy pokonywać musiałam ten sam odcinek w lutym, kiedy było ciemno, zimno i nieprzyjemnie, nie napawał optymizmem.
Przekroczyłam próg ośrodka z wibrującym telefonem w kieszeni. Zamknęłam za sobą drzwi, zmierzając do pokoju socjalnego, wyjmując w tym samym czasie komórkę, aby odczytać nową wiadomość. Odczytując treść, poczułam znaną już nutę napięcia.
Nieznany: Masz dzisiaj wyjątkowo dobrą okazję, żeby odwiedzić piętro -2
Jak zawsze, kiedy dostawałam wiadomość od anonimowego adresata, rozglądałam się, szukając kogoś podejrzanego. Za każdym razem nie było nikogo w pobliżu.
Sprawy z wyżej wspomnianym gościem obrały nietypowy kierunek, bo obojętnie jak irracjonalnie to zabrzmi, chyba się z tym już oswoiłam. Przestał przychodzić pod mój dom, jego wiadomości nie były już takie niepokojące, a zaczynały brzmieć jakby... starał mi się w czymś pomóc ? W czym, tego jeszcze nie ustaliłam. Ale wracając - w pewnym sensie obyłam się z faktem, że tajemniczy nieznajomy gdzieś tam sobie był, lecz sprawy w ośrodku absorbowały mnie na tyle, że czasami zdarzało mi się o nim zapominać.
Jednak anonimowy adresat zawsze o sobie przypominał. Z a w s z e.
Ja: Skąd wiesz ?
Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.
Nieznany: Dzisiaj jest dzień grupowych terapii. Wszyscy będą zajęci
Faktycznie. Lekarze, terapeuci jak i wszyscy pacjenci przynajmniej do obiadu będą na grupowych spotkaniach. W moim planie dnia nie zostałam przydzielona do pilnowania ani uczestniczenia w żadnym z nich, więc oznaczało to również, że miałam przysłowiowy spokój do południa.
Ja: Nie mam specjalnej karty
Nieznany: Nie potrzebujesz jej. Wpisz w windzie kod, naciskając przyciski pięter jako poszczególne cyfry. 2210
Ja: A jak niby dostanę się do windy, skoro tam jest tylko jeden przycisk i użycie karty jest konieczne ?
Nieznany: Tu już będziesz musiała się wykazać. Kiedy pielęgniarki wjadą na piętro i winda się otworzy, będziesz musiała się do niej dostać
Ciekawiła mnie pewna kwestia.
Ja: Skąd wiesz te wszystkie rzeczy ?
Tym razem znacznie dłużej czekałam na wiadomość zwrotną.
Nieznany: Zbyt długo tu jestem, żeby tego nie wiedzieć
Zamyśliłam się.
Ja: Jesteś kimś z personelu ?
CZYTASZ
Poisoned Minds || 18+
Storie d'amore„Działasz jak antidotum na mój zatruty umysł" Pierwsza część serii „Cage" Uczucie rozczarowania towarzyszyło Octavii Slyde już od najmłodszych lat. Za swój życiowy cel obrała przyszły sukces oraz spełnienie marzenia w karierze psychologicznej. Stud...
