40.

90 8 0
                                        

Minione wydarzenia cały czas siedziały mi w głowie. Było tak przez całą niedzielę, kiedy unikałam wszystkiego, co możliwe, a i tak nie miałam wiele do roboty, bo wizyta Alici przedłużyła się na cały dzień, a kobieta zwolniła mnie z części obowiązków, których i tak w weekendy było mało.

I było tak także dzisiaj, kiedy wczesnym porankiem szłam poboczem drogi do ośrodka, znając już tę drogę jak własną kieszeń.

Właśnie w takich momentach dochodziło do mnie, jak bardzo pragnęłam posiadać samochód. Wtedy droga, która obecnie zajmowała mi ponad godzinę, trwałaby przynajmniej o połowę krócej. Krótszy spacer na nogach od domu do przystanku autobusowego, jazda autobusem do centrum, przesiadka w drugi autobus, kolejna przejażdżka i końcowo dłuższy spacer z przystanku do miejsca docelowego skróciłby się jedynie do: wsiąść do samochodu, przejechać drogę, wysiąść z samochodu.

Teraz, kiedy mieliśmy ciepła i piękną pogodę, taka długa droga nie stanowiła większego problemu. Jednak gdy pokonywać musiałam ten sam odcinek w lutym, kiedy było ciemno, zimno i nieprzyjemnie, nie napawał optymizmem.

Przekroczyłam próg ośrodka z wibrującym telefonem w kieszeni. Zamknęłam za sobą drzwi, zmierzając do pokoju socjalnego, wyjmując w tym samym czasie komórkę, aby odczytać nową wiadomość. Odczytując treść, poczułam znaną już nutę napięcia.

Nieznany: Masz dzisiaj wyjątkowo dobrą okazję, żeby odwiedzić piętro -2

Jak zawsze, kiedy dostawałam wiadomość od anonimowego adresata, rozglądałam się, szukając kogoś podejrzanego. Za każdym razem nie było nikogo w pobliżu.

Sprawy z wyżej wspomnianym gościem obrały nietypowy kierunek, bo obojętnie jak irracjonalnie to zabrzmi, chyba się z tym już oswoiłam. Przestał przychodzić pod mój dom, jego wiadomości nie były już takie niepokojące, a zaczynały brzmieć jakby... starał mi się w czymś pomóc ? W czym, tego jeszcze nie ustaliłam. Ale wracając - w pewnym sensie obyłam się z faktem, że tajemniczy nieznajomy gdzieś tam sobie był, lecz sprawy w ośrodku absorbowały mnie na tyle, że czasami zdarzało mi się o nim zapominać.

Jednak anonimowy adresat zawsze o sobie przypominał. Z a w s z e.

Ja: Skąd wiesz ?

Na odpowiedź nie musiałam długo czekać.

Nieznany: Dzisiaj jest dzień grupowych terapii. Wszyscy będą zajęci

Faktycznie. Lekarze, terapeuci jak i wszyscy pacjenci przynajmniej do obiadu będą na grupowych spotkaniach. W moim planie dnia nie zostałam przydzielona do pilnowania ani uczestniczenia w żadnym z nich, więc oznaczało to również, że miałam przysłowiowy spokój do południa.

Ja: Nie mam specjalnej karty

Nieznany: Nie potrzebujesz jej. Wpisz w windzie kod, naciskając przyciski pięter jako poszczególne cyfry. 2210

Ja: A jak niby dostanę się do windy, skoro tam jest tylko jeden przycisk i użycie karty jest konieczne ?

Nieznany: Tu już będziesz musiała się wykazać. Kiedy pielęgniarki wjadą na piętro i winda się otworzy, będziesz musiała się do niej dostać

Ciekawiła mnie pewna kwestia.

Ja: Skąd wiesz te wszystkie rzeczy ?

Tym razem znacznie dłużej czekałam na wiadomość zwrotną.

Nieznany: Zbyt długo tu jestem, żeby tego nie wiedzieć

Zamyśliłam się.

Ja: Jesteś kimś z personelu ?

Poisoned Minds || 18+Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz