! TW ! samobójstwo
Nieznany: Ona wie.
Jeżeli myślałam, że do tej pory poziom mojego stresu był wysoki, to teraz wykraczał on poza jakąkolwiek skalę. Zmierzałam właśnie w stronę jednego z gabinetów, aby tam spotkać się z Alicią, gdy przeczytałam wysłane do mnie przed sekundą powiadomienie. Z wrażenia aż zakręciło mi się w głowie, gdyż pierwsze o czym pomyślałam, to że to był powód mojego spotkania z przełożoną. Kobieta przywołała mnie wcześniej również napisaną wiadomością, że tam będzie na mnie czekać. Nic więcej. Gdy tylko ją przeczytałam, o mało nie dostałam cholernego zawału serca, ale teraz nogi trzęsły mi się jak galarety, a całe ciało oblał zimny pot. Wszystko tak idealnie się łączyło. Z pewnością wiedziała, a ja mogłam się już szykować na skandal roku. Najbardziej bolałby mnie jednak ten zawód, który dostrzegłabym w jej oczach, gdyby znała prawdę. Zapewne zwaliłby mnie z nóg, a ja nigdy nie zapomniałabym wyrazu jej rozczarowanej mną twarzy.
Ponownie dostałam wiadomość od nieznanego adresata. Między tym a ostatnim powiadomieniem minął kawał czasu, a ja już coraz rzadziej wracałam do tajemniczej osoby myślami. Co prawda miałam inne, naglące sprawy na głowie, ale ciekawość wymieszana z nutą grozy co jakiś czas pojawiała się w moich myślach. Pewnym było, że to ktoś z ośrodka. Jako pierwszego obstawiałam Riosa, lecz później moje domniemania względem chłopaka się rozwiały przez inne „tropy", na które wpadałam. Teraz jednak podejrzliwość powróciła, bo o pocałunku wiedziałam tylko ja, on i... Caden. Zakuło mnie w sercu. Przecież by mnie nie zdradził w tak podły sposób po tym, jak mi pomagał, prawda ? Chyba że świadkiem był jeszcze ktoś, co komplikowało sprawę po stokroć.
Drzwi oddzielające korytarz od umówionego miejsca naszego spotkania były nieco uchylone, a z wewnątrz nie dobiegał żaden hałas. Powolnie stawiałam kroki, za specjalnie się tam nie spiesząc. Z urywanym oddechem tworzyłam w głowie najczarniejsze scenariusze. Ostatni długi wdech nosem, a wydech buzią. Zapukałam w drewnianą płytę, stopniowo wsuwając głowę przez szparę.
- Alicia ? - niepewność mojego głosu była żenująca. Czułam się jak mała dziewczynka, która na Święta Bożego Narodzenia widzi w salonie przebranego członka swojej rodziny za świętego Mikołaja i wcale się nie cieszy, tylko wypatruje z przerażeniem drogi ucieczki.
- Octavia ? - dobiegło mnie pytanie ze środka - Octavia ! - słyszę, że już znacznie donośniejszy głos zbliża się do mnie, po czym kobieta zamaszyście otwiera drzwi i widzę tylko jej promienny uśmiech, na widok którego chce mi się płakać - Kochana, jak dobrze cię widzieć ! - mówi uradowana, zamykając mnie w uścisku, podczas gdy ja walczę z rosnącą gulą w gardle
Jak to możliwe ?
- Jak się czujesz ? Wszystko z tobą dobrze ? - zatroskana odchyla moją głowę oraz przygląda mi się z każdej strony. Z jej oczu bije ciepło, a do mnie dociera fakt, że jestem okropnym człowiekiem, okłamując tak dobrą kobietę, która najwyraźniej nie ma o niczym pojęcia...
Nie zasługuję na nią, powtarzam sobie w myślach.
- Dzień dobry - mówię z czasem - Już czuję się znacznie lepiej - wcale nie, bo niemalże tracę przytomność z powodu rozrywających mnie wyrzutów sumienia i zmieszanej z nimi jednocześnie... pieprzonej ulgi.
Ona naprawdę o niczym nie wiedziała.
- To dobrze, skarbeńku - głaszcze mnie czule po policzku, jednak zaraz jej mina zmienia się w skupioną - Mam do ciebie jedną sprawę, która nie może czekać.
Ja pierdolę, czyli jednak wiedziała.
- Tak ? - chrypię.
- Zamknij drzwi i usiądź, to może trochę potrwać - zaleca, po czym kieruje się do masywnego biurka, zasiada po jego drugiej stronie i zaczyna grzebać w jednej z szuflad.
CZYTASZ
Poisoned Minds || 18+
Roman d'amour„Działasz jak antidotum na mój zatruty umysł" Pierwsza część serii „Cage" Uczucie rozczarowania towarzyszyło Octavii Slyde już od najmłodszych lat. Za swój życiowy cel obrała przyszły sukces oraz spełnienie marzenia w karierze psychologicznej. Stud...
