14

336 22 8
                                        

Po raz kolejny tej nocy przewróciłem się na drugi bok zmęczony bezsennością. Wpatrywałem się w ledwo widoczną przez ciemność ścianę. Chwyciłem telefon leżące obok mnie, który wskazywał godzinę trzecią. Nie wiedziałem co robić, bo byłem pewny, że nie zmrużę oka nawet półgodziny.

W mojej głowie kłębiło się wiele złych myśli. Spiąłem się na myśl, że to nawrót. Przełknąłem ślinę i podniosłem się na łokciach. Dlaczego teraz? Teraz kiedy wszystko się układa i nie mam powodu do zmartwień. Już dawno wyszedłem z uzależnienia, nie rozumiałem dlaczego wraca to do mnie akurat w tym momencie. Teraz kiedy czuję się lepiej niż kiedykolwiek.

Starałem się zachować trzeźwość umysłu i nie dać się pokonać pokusie, ale zdawałem sobie sprawę, że to silniejsze ode mnie. Do moich oczu napłynęły łzy. Oczywiście, że czasami miałem nawroty ale do tej pory to były tylko natrętne myśli, a teraz byłem w stanie zrobić wszystko byle by tylko znaleźć coś ostrego. Zamknąłem oczy i potarłem dłońmi twarz. Rozejrzałem się po pokoju i na fotelu w rogu pokoju dostrzegłem śpiącą blondynkę. Musiała się przesiąść kiedy myślała, że już śpię a ja nawet nie zarejestrowałem kiedy to się stało.

Westchnąłem cicho i powoli zszedłem z łóżka. Po cichu opuściłem pomieszczenie i udałem się do pokoju brata. Wiedziałem, że po tym incydencie pierwszego dnia, wszystkie maszynki do golenia będzie trzymał w swoich walizkach. Wszedłem do środku najciszej jak się dało. Blondyn spał jak zabity na swoim łóżku. Podszedłem do jednej z jego walizek i ją otworzyłem. Modliłem się w duchu żeby moje szelesty go nie obudziły. Przeszukałem walizkę ale niestety nic nie znalazłem. Spiąłem się bo z każdą kolejną sekundą pragnąłem znaleźć tę maszynkę coraz bardziej, ale i były większe szanse, że Oliwier się obudzi.

Sięgnąłem rękę do drugiej walizki i rozpocząłem poszukiwania. Miałem wrażenie, że z każdym kolejnym przesunięciem jakiejkolwiek dźwięki stają się coraz głośniejsze. Przełknąłem ślinę i załamany popatrzyłem na walizkę, w której również nie było tej cholernej kosmetyczki. Rozejrzałem się po pokoju w poszukiwaniu plecaku. Z przerażeniem odkryłem, że leży on dosłownie obok łóżka, a ruszanie go będzie ekstremalnie ryzykowne. Nie miałem innego wyjścia. Kiedy już chciałem się odwrócić i pójść w jego stronę usłyszałem:

- Co ty tu kurwa robisz? I to jeszcze o prawie czwartej w nocy.

Zamarłem. I co ja mam mu teraz powiedzieć? Przełknąłem ślinę, starając się wymyślić jakąś sensowną wymówkę ale w mojej głowie była pustka. Wiedziałem, że brat czeka na moją odpowiedź ale byłem w kropce. Wtedy dopiero pierwszy raz tamtej nocy zdałem sobie sprawę z tego co chciałem zrobić. Przypomniałem sobie w jakim stanie była kiedyś mama. W jakim stanie był kiedyś Oliwier. I w jakim stanie byłem kiedyś ja. Jeszcze przed paroma minutami zapomniałem jak ciężko było mi z tego wyjść. Jak bardzo każdy się dla mnie poświęcał byle by tylko mi pomóc. Zapomniałem o tym jak Oliwier na zmianę z mamą co noc siedzieli przy moim łóżku, pilnując mnie abym nic sobie nie zrobił.  Zapomniałem jak mama pracowała na dwa etaty żeby opłacić mojego psychologa i leczenie. Byłem na siebie wściekły, że chciałem do tego wrócić. Byłem tak niewdzięczny. Byłem po prostu złym człowiekiem.

- Bartek, powiedz coś. – głoś brata wyrwał mnie z moich rozmyślań.
- Przyszedłem po piwo. Faustyna śpi nie chciałem jej obudzić. – skłamałem. Nie mogłem powiedzieć mu prawdy, to by go zawiodło.
- Czyli Faustyny nie można budzić, ale mnie już tak? Nie no fajnie. – powiedział z przekąsem a ja parsknąłem.

Trochę nie chciało mi się wierzyć, że kupił moje kłamstwo tak łatwo, ale z drugiej strony było to coś co rzeczywiście mógłbym zrobić i wyglądało dosyć wiarygodnie. Blondyn podał mi alkohol spod łóżka i wziął też puszkę dla siebie. Otworzyłem swoje piwo i oparłem się o komodę za mną.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Mar 23, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

fleeting romanceOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz