13

413 22 6
                                        

- No Bartek z Faustyną za rękę co się stało? Przecież jesteście „tylko przyjaciółmi” – zakpił drwiąco Bartek Laskowski. Rzuciłem mu krzywę spojrzenie, mocniej ściskając dłoń blondynki.
- Nie jesteśmy razem, jeśli o to Ci chodzi. – powiedziałem, prawdę bo tak naprawdę żaden związek jeszcze nas nie łączył. Jeszcze. Na tą myślą uśmiechnąłem się do siebie co nie umknęło uwadze mojego przyjaciela.
- Ej śmiejesz się! – krzyknął wskazując na mnie palcem. – Jesteście razem na tysiąc procent.
- Jeszcze nie, – zaśmiałem się – a tego palca to możesz sobie najwyżej wsadzić w dupę.
Wszyscy wybuchli śmiechem, a Laskowski zaczął zgrywać wielce obrażonego. Chłopak serio miał problemy z przegrywaniem.
- Ale będziecie razem? – zapytała Wiktoria.
- Nie odpowiadam na takie pytania. – rzuciłem, szukając po kieszeniach paczki papierosów.

Czerwono-włosa próbowała nieudolnie, wmówić nam, że powinniśmy być razem, ale chyba oboje to wiedzieliśmy. Chciałem zapytać o to Faustynę zaraz po tym jak się pocałowaliśmy, ale uznałem że dziewczyna zasługuje na znacznie więcej i czekałem na odpowiednią chwilę. Miałem już w głowię zarys tego w jakich okolicznościach do tego doprowadzę, ale na razie to był jedynie jakiś pomysł.

Popatrzyłem przed siebie i widząc jak mój brat i Patryk razem jedzą kiełbaskę z dwóch różnych stron wybuchłem śmiechem. Przy okazji zakrztusiłem się dymem co z kolei rozbawiło kolegów.

- Z czego się śmiejecie debile? To nie śmieszne, wszystko okej Bartek? – zapytała blondynka.
- Tak, tak. – powiedziałem między kaszlem, i śmiechem.
- Nie możecie zjeść normalnie, tylko jak jacyś idioci? – mówiła głaskając mnie po plecach.
- Wika, opiekunka Bartka na mnie krzyczy. – oburzył się Baran co sprawiło, że zalała mnie kolejna fala gorzkiego śmiechu.
- Patryk nie mów tak, i się uspokój. – powiedziała, starając się ukryć uśmiech cisnący się jej na usta. – Masz napij się, to utkasz mordę. – zaśmiała się i podała mu butelkę wódki, którą miała w plecaku.
- Ja też chce! – krzyknąłem równo z bratem. Jednocześnie postukaliśmy się w skronie na znak powiedzenia „Wielkie umysły myślą podobnie”.

Patryk otworzył butelkę i upił łyk. Puścił ją w obieg żeby każdy mógł się napić, i po chwili została już tylko końcówka. Patryk wytrzeszczył oczy na butelkę, wyraźnie zdziwiony, że zawartości zostało tak mało. Zaśmiałem się i posłałem Oliwierowi porozumiewawcze spojrzenie.

- Kto tyle chleje? – zapytał i potarł swoją skroń. Gdy nikt mu nie opowiadał, wypił na raz to co zostało.
- No ej! Co z nami? – krzyknął wkurzony Oliwier. Zaśmiałem się na jego reakcje.
- Możemy iść do domu ciotki, mam w walizce jeszcze duży zapas.
- Serio!? – zapytał podekscytowany Patryk.
- Tak tylko, nie będziemy pić tam, a najebani raczej nie będziemy tu wracać, to dosyć daleko. Przydałoby się iść do kogoś na chatę. – skwitowałem.
- Faustyna mieszka najbliżej domu waszej cioci.
- Hania! Może i tak, ale nie będziecie pić w moim domu. Nie ma opcji.
- Ale Fausti ja wiem, że twoich rodziców i brata nie ma.
- No Wika!
- No czyli idziemy do Faustynki! – podsumował radośnie Patryk.

Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale położyłem jej palec na ustach. Blondynka przewróciła oczami i zabrała moją dłoń. Westchnąłem i podniosłem się z ziemi. Wszyscy zaczęliśmy się zbierać, i gdy wszystko było spakowane, ruszyliśmy do domu ciotki. Oliwier z Patrykiem szli na przodzie, za nimi Wika, Hania oraz Bartek, a ten śmieszny pochód zamykałem ja z Faustyną. Chwyciłem ją za rękę, jednak dziewczyna nie odwzajemniła gestu. Popatrzyłem na nią pytająco.

- Wkręciłeś wszystkich w picie u mnie w domu.
- Nie wiedziałem, że mieszkasz blisko. Przepraszam.

Dziewczyna nic nie odpowiedziała i dalej szła niewzruszona. Westchnąłem cicho. Bardzo nie chciałem sprawić jej przykrości. Po chwili poczułem jak blondynka również ściska moją dłoń.
Uśmiechnąłem się do siebie i poczułem że lekko się czerwienie.

fleeting romanceOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz