Odwiedziny

3 0 0
                                        

Mimo długiego snu nie obudziłam się wyspana. Miałam dziwne, nieprzyjemne sny, budziłam się kilka razy. Gdy w końcu wstałam, spojrzałam na swoje odbicie w lustrze otwartej szafy i patrząc mu w oczy spytałam.

- Co teraz? - i kontynuowałam, już tylko w myślach.

- Jest sobota. Normalnie pewnie bym trochę posprzątała, wybrała ubrania na cały tydzień, zrobiła zakupy, pouczyła się, ale nie mam dzisiaj ochoty, ani przede wszystkim siły na żadną z tych rzeczy. Więc co mam robić? Przecież nie mogę tak bezczynnie siedzieć i patrzeć w lustro. - samo wysilanie mojego zmęczonego wczorajszymi wydarzeniami mózgu wycieńczyło mnie tak bardzo, że znów opadłam na materac i przez chwilę bezmyślnie patrzyłam w biały sufit. Potem wstałam, założyłam kapcie i podjęłam decyzję. Dzisiaj odpocznę. Zjem jakieś dobre śniadanie, zrobię sobie porządną pielęgnację twarzy, długi prysznic, umyję włosy. Każdą z tych rzeczy następnie wcieliłam w życie w akompaniamencie najweselszych kawałków jakie miałam na mojej playliście. Przyjemnie było poczuć przez chwilę, że nie muszę cały czas robić czegoś, co potem będzie mi potrzebne, że mogę po prostu zająć się sobą i nie dlatego, że jest to konieczne, ale dlatego, że tego chcę. Gdy wyszłam spod prysznica z mokrymi włosami i wstawiłam wodę na herbatę zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to ciocia Lousie, więc szybko podbiegłam do nich i otworzyłam śmiało. Tam jednak stał Ostin. Pierwszym co poczułam po początkowym zaskoczeniu było zażenowanie. Uświadomiłam sobie, że stoję naprzeciwko niego bez makijażu, z włosami, z których cieknie woda, opatulona w szlafrok. Wszedł do środka, a ja poprosiłam, żeby nie zdejmował butów, bo moje włosy narobiły trochę mokrych plam na podłodze. Pobiegłam do pokoju się ubrać podczas gdy on siedział w kuchni rozglądając się nieśmiało, jakby zapomniał od wczoraj jak ona wygląda. Gdy miałam już na sobie coś poza szlafrokiem i owinęłam włosy ręcznikiem dołączyłam tam do niego i siedzieliśmy bez słowa jakiś czas. W końcu ciszę przerwał pisk z czajnika. Zaproponowałam mu herbatę, ale odmówił.

- Chyba czujesz się już trochę lepiej. – powiedział.

- Tak. Bardzo ci dziękuję za pomoc. - odparłam.

- Co tu robisz? Zdawało mi się, że mnie nie lubisz, więc czemu tu dzisiaj przyszedłeś? - zastanawiałam się. Gdy znów usiadłam i zaczęłam pić zaparzoną herbatę w końcu spojrzeliśmy sobie w oczy. Podobno choćbyśmy nie wiem jak dobrzy byli w udawaniu oczy zawsze pokazują nasze prawdziwe emocje, jeśli się w nie odpowiednio długo patrzy. Ja po tej chwili, zanim oboje speszeni odwróciliśmy wzrok poczułam się bardzo dziwnie. Nie zdążyłam w pełni zarejestrować wyrazu jego twarzy, ale doskonale rozpoznałam targające nim emocje – stres, smutek, troskę.

- Czyli żałuje. – pomyślałam. Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy, aż gwałtownie się odezwał.

- Wiesz, przyniosłem tu coś dla ciebie. – i wskazał na dość dużej szerokości karton oparty o ścianę. Po rozcięciu taśmy i otwarciu paczki okazało się, że jest to kontroler Dj'a, lub jak ja wolałam go nazywać stół mikserski. Byłam w ogromnym szoku, że chłopak podarował mi tak drogi prezent. Szybko zaprotestowałam.

- Nie mogę tego przyjąć.

- Daj spokój, to mój stary sprzęt. Pewnie opchnąłbym go komuś za jakieś dwie stówy, ale mam zbyt duży sentyment, by oddać go w obce ręce, a moi znajomi niezbyt interesują się takimi rzeczami...

- Czyli, że nie traktujesz mnie jako obcej. – pomyślałam, a on kontynuował.

- Możesz mi go zwrócić, jeśli nie będziesz go chciała, ale teraz powinnaś odciągnąć swoją uwagę od tego co się stało. Wiem z doświadczenia, że najlepiej sprawdza się zrobienie czegoś całkowicie nowego, co nie przywołuje jakichkolwiek wspomnień i wymaga skupienia. – to co mówił brzmiało rozsądnie, zgodziłam się więc, a jemu jakby kamień spadł z serca. Uśmiechnął się i przeszliśmy do pokoju muzycznego. Podłączyliśmy stół mikserski do moich głośników i do prądu. Ostin zaczął z zadziwiającym entuzjazmem opowiadać mi jak co działa. Siedzieliśmy razem kilka godzin gdy przyszła ciocia Lousie. Niosła tacę ze świeżo upieczoną lasagną, której o mało co nie upuściła widząc, że mam gościa. Zjedliśmy ją we trójkę, a potem pomogła mi w robieniu warkoczyków na już niemal całkowicie suchych włosach.

- Od lat tego nie robiłam, prawie zapomniałam jak się je zaplata. – zaśmiała się nerwowo.

- Pani tutaj mieszka? – spytał Ostin.

- Tak, oczywiście. To ja przekonałam Gwen, mamę Olivii żeby kupiła to mieszkanie po bardzo korzystnej cenie. Ja też poleciłam Olivii właśnie tą szkołę, do której chodzi. – chłopak słuchał z uwagą niekończących się monologów cioci i co jakiś czas coś wtrącał, a ja pogrążyłam się w myślach.

- Czy gdy zacznie się tydzień szkolny należy powiedzieć Susy o wypadku? A co się stanie jak powiem? Z pewnością będzie się zamartwiała i przynajmniej raz na kilka dni wpadnie do mnie. Czy chcę, żeby tak było? Nie, naprawdę nie. Bardzo dobrze mi jest tak, jak jest teraz. Nie chcę żeby jeszcze więcej osób mnie odwiedzało. Więc postanowione, powiem jej jak już wrócę do szkoły. – zdecydowałam. Ciocia Lousie po zapleceniu mi warkoczyków wróciła do siebie. Ostin za to przesiedział aż do wieczora. Poznałam go z zupełnie innej strony. Dowiedziałam się, że poza tym, że dobrze tańczy i śpiewa umie też grać na gitarze i jak sam skromnie powiedział ,,trochę miksuje". To ,,trochę" było bardzo dużym niedopowiedzeniem, bo naprawdę robił to genialnie. Nakręciło mnie to, by też się tak nauczyć, więc poprosiłam, żeby dalej opowiadał jak to się robi. Było to coś zupełnie nowego, innego niż muzyka, którą ja tworzyłam, czy nawet ta, której słuchałam. Zaczęliśmy też polecać sobie nawzajem różne piosenki. Ja wymieniałam mu swoje ulubione musicale, on mi ulubionych wykonawców, głównie hip-hopowych, potem puszczaliśmy sobie coś, co nam obojgu się spodobało i miksowaliśmy do tego, a jak już się nam nie chciało to śpiewaliśmy albo tańczyliśmy, a czasem jedno u drugie. I tak mijał nam czas. Przesiadywał u mnie praktycznie cały weekend, a potem w tygodniu też wpadał na kilka godzin. Zadziwiająco dobrze się z nim rozmawiało, aż nie mogłam uwierzyć, że to ten sam chłopak, który praktycznie się do nikogo nie odzywał.


Podwójna gwiazdaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz