Teledysk

4 0 0
                                        

Następnego dnia Max zadzwonił do mnie o 11.00, równo. Na tyle późno, by być pewny, że już dawno wstałam i zjadłam, ale też na tyle wcześnie, żeby mieć jeszcze dużo czasu na nagranie teledysku. Przyjechał do mnie i gdy tylko wpuściłam go do mieszkania rozsiadł się jak u siebie.


- No jak tam szkoła?


- A dobrze. Pracujemy nad specjalnym projektem.


- O, naprawdę. Opowiadaj. - zareagował z żywym zainteresowaniem. Opowiedziałam mu co i jak i jeszcze trochę rozmawialiśmy swobodnie pijąc herbatę. Max był dosyć młody, miał dwadzieścia-kilka lat. Pochodził z bogatej, wpływowej rodziny, więc gdy postanowił zostać menagerem gwiazd dość łatwo poszło mu spełnienie tego marzenia. Postanowił wspierać takich jak ja - zwykłych, niewyróżniających się ludzi bez wielkiego dorobku artystycznego. Nie byłam jego jedyną podopieczną, ale twierdził, że najważniejszą, chociaż może powtarzał to wszystkim. Był też bardzo pewny siebie i wygadany, więc rozmowy z nim zawsze były interesujące. Posiedzieliśmy trochę i pojechaliśmy do starej drukarni, w które mieliśmy nagrać teledysk. Ekipa filmowa już tam była, sprzęt został rozłożony, czekano tylko na mnie. Z początku, gdy podjechaliśmy na miejsce byłam zaniepokojona, budynek z zewnątrz wyglądał jak najzwyklejsze opuszczone miejsce, ale gdy weszłam do środka zrozumiałam, dlaczego właśnie tutaj mamy nagrywać. To miejsce było niezwykłe, a w kamerze wyglądało jak wyjęte z bajki. Nagraliśmy ujęcia w różnych lokacjach, z różnych ujęć, w różnych ciuchach. Pracowaliśmy nad tym przez cały weekend, a gdyby nie to, że Max starał się wszystko maksymalnie skrócić moglibyśmy bujać się z tym tydzień. Za to kończyliśmy dość wcześnie, koło zachodu słońca. Wtedy Max zabierał mnie do restauracji na kolację, chociaż już jedzeniem z bufetu, który był dla wszystkich zorganizowany się najadałam. W niedzielę udało mi się nawet zabrać na plan Susy, żeby zobaczyła co i jak i Max zaproponował jej, żeby pomogła mojej makijażystce, gdy powiedziałam mu, jak ładnie umalowała mnie na imprezę. Wszyscy naprawdę dobrze się bawiliśmy. Po tych dwóch dniach musiałam wrócić do rzeczywistości, chociaż czekało mnie jeszcze nagranie ścieżki dźwiękowej do mojego teledysku. Poświęciliśmy na to zajęcia z panem Aaronem, zarówno wtorkowe jak i czwartkowe. Wykorzystaliśmy szkolne studio, gdzie się one odbywały. Musieliśmy poprosić o zgodę dyrektora, ale nie było to trudne, chciał w zamian tylko, żebym umieściła gdzieś na końcu podziękowania dla szkoły. Widziałam go po raz pierwszy i muszę przyznać, że miał w sobie coś z wyglądu Jude'a. Obaj mieli tatuaże, chociaż dyrektor większość swojego zakrywał rękawem garnitura, oraz identyczny, ciemno blond kolor włosów. Potem zostało mi czekać aż wszystko zostanie zmontowane. Zwykle trwało to koło tygodnia. Zdążyłam przez ten czas niemal zapomnieć o tym. Przypomniałam sobie dopiero gdy Max wysłał mi gotową wersję i spytał co myślę. Byłam naprawdę zadowolona z tego jak wyszło. Mój głos został podkręcony, ujęcia prezentowały się wyjątkowo ładnie. Pokazałam go Susy i ona była zachwycona, chociaż głównie zwracała uwagę na momenty, w których widać było makijaż, który pomagała wykonać. Przez kilka dni wszyscy w szkole zaczęli się mną interesować, zagadywali mnie, gratulowali piosenki. Potem jednak wszystko wróciło do normy.

Podwójna gwiazdaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz