Pan Torres

6 2 0
                                        

- Olivia? Jestem Jude. A więc plotki o tym, że idziesz do naszej szkoły nie były przesadzone.
- Jak widzisz, jestem tu. Za to chyba nie widzisz, że właśnie rozmawiam z Susy i nam przerwałeś. - odpowiedziałam mu. Zazwyczaj naprawdę starałam się być dla wszystkich miła, ale tego typu odzywki wypowiadane z taką pewnością siebie i nachalnością wywoływały we mnie taką reakcję niemal automatycznie
- Chciałam powiedzieć... że to jest bardzo... po prostu jest to bardzo pomocne w zbudowaniu kariery. - wykrztusiła z siebie Susy gdy dałam jej znak, by zignorowała tego chłopaka
- I super. Telefon ci świeci.- zauważyłam, a Susy szybko odblokowała go i się uśmiechnęła
- Ashley w końcu odpisała. Jest na stołówce i zajęła mi miejsce. Muszę szybko iść, na pewno jest straszny tłok i zaraz zwrócą jej uwagę.
- Twoja siostra zajęła ci miejsce? Nie spodziewałam się, ale skoro już to zrobiła, to biegnij. Potem się zdzwonimy czy coś. - prawie mnie posłuchała i zrobiła dwa kroki zapowiadające szybki bieg, ale po przypomnieniu sobie, że widzi ją też Jude nieco zwolniła i w przeciągu paru sekund zniknęła nam z pola widzenia. Wtedy odwróciłam się w stronę Jude’a, a on zaczął mówić
- Jedna z dziewczyn chciałaby cię poznać. Zna tu wszystkich, będzie ci w stanie załatwić dodatkowe występy i wiele więcej.
- Dzięki, ale ja już swojego menagera mam i on mi w zupełności wystarczy. - chciał coś odpowiedzieć, ale w tym momencie z sali wyszedł nauczyciel i oboje skupili się na nim
- Pan Torres tak długo tu siedzi? - zdziwił się
- Zaraz, kto?
- Nauczyciel od TW, Aaron Torres. - dopiero wtedy przypomniałam sobie, że przecież miałam do niego zajść i porozmawiać w sprawie dodatkowych lekcji śpiewu. Pobiegłam więc szybko za nim mając gdzieś, że z boku może to wyglądać ciut nieelegancko. Z resztą wyszło mi to na dobre, bo mężczyzna naprawdę szybko chodził i bieg był konieczny. Dogoniłam go dopiero pod pokojem nauczycielskim i zanim zebrałam się na odwagę by zapukać on już z niego wyszedł i dopiero teraz na chwilę stanął zauważając mnie
- Szłaś tak za mną od sali, prawda? - powiedział z lekkim hiszpańskim akcentem uśmiechając się. Potrzebowałam chwili na złapanie oddechu, więc tylko kiwnęłam
- Przepraszam, kompletnie cię nie zauważyłem. Mam klucz do naszej sali, chodźmy. - i ruszył, a ja zdezorientowana za nim. Na szczęście zwolnił nieco, żebym była w stanie nadążyć, więc mogłam mu zadać parę pytań
- Skąd pan wiedział, że to ja?
- Widziałem twój występ na apelu, z resztą po tym jak Max zaproponował mi uczenie cię śpiewu po godzinach odsłuchałem kilka twoich występów, żeby wiedzieć na co się przygotować. Jeśli pozwolisz podzielę się z tobą przemyśleniami.
- Oczywiście.
- Twój głos jest naprawdę dobry. Masz sporą skalę głosu, sam głos bardzo silny, dźwięczny i zadowalająco precyzyjny. -
- Co to znaczy ,,zadowalająco precyzyjny’’? Pewnie po prostu chce mi powiedzieć, że trzeba u mnie popracować nad precyzją w głosie. - pomyślałam
- Widzę za to, że w rejestrze głowowym poruszasz się nieco niepewnie. Zaobserwowałem też dzisiaj, że na początku piosenki zapowietrzasz się i nie trafiasz idealnie czysto, dopiero trochę później się rozkręcasz. Jest to przypadek wielu, zwłaszcza młodych wokalistów, ale nie znaczy to, że nie możemy spróbować czegoś z tym zrobić. - podobało mi się jak konkretnie mnie wypunktowywał. Nie lubiłam słyszeć od trenerów wokalnych samych dobrych rzeczy na temat swojego głosu, a potem i tak dostawać rady mające zaradzić coś na mankamenty, które oczywiście miałam. Musiałam wtedy domyślać się co zrobiłam źle, a tutaj dostałam tą informację wprost, z resztą części z tego byłam świadoma. Dostaliśmy się w końcu do specjalnie odgrodzonego od reszty szkoły korytarza z dźwiękoszczelnymi salami służącego za studia nagraniowe. Niejedna kariera zaczynała się w tym miejscu. Miałam szczęście już teraz zobaczyć tą część szkoły, reszta mojej klasy jeszcze nie miała tu zajęć, zgodnie z tym co słyszałam dopiero w tym roku szkolnym mieliśmy odbywać tu kursy.  Pan Aaron, jak kazał mi do siebie mówić okazał się niezwykle sympatycznym nauczycielem. Rzucał żartami i bardzo prosto opisywał co mam robić. Nie powiedział tego wprost, żebym się nie stresowała, ale robił mi swego rodzaju test. Upewniał się, czy jego wnioski co do mojego głosu są dobre, byłam się tego w stanie łatwo domyślić po doborze ćwiczeń. Jednak sprawiał, że nie odczuwałam stresu, który zwykle towarzyszył mi, gdy ktoś specjalizujący się w tym analizował mój głos. W końcu nie byłam sobie w stanie wyobrazić, żeby wyśmiał to jak śpiewam, a rzeczowe, uprzejme rady jakie mi dawał przyjmowałam chętnie. Napisałam podczas krótkiej przerwy do menagera swoją opinie na jego temat, łącznie z faktem, że niespodziewanie od razu zrobił mi pierwsze zajęcia, a on szybko odpisał
,,A co myślałaś? Przecież nie powierzyłbym mojej największej gwiazdy jakiemuś no name’owi’’. Reszta treningu też była przyjemna i chyba pan Aaron też był zadowolony. Gdy skończyliśmy i miałam już wychodzić nieco spoważniał i powiedział
- Dzisiejszy trening był dość luźny, bo musiałem przekonać się co jest jeszcze do zrobienia. Przy następnym spotkaniu będziemy pracować już dużo intensywniej. Widzę w tobie ogromny talent i dużą świadomość własnego głosu. Jest naprawdę dobrze, ale wiadomo, zawsze może być lepiej. Na dziś to koniec, zostań chwilę jutro po naszych zajęciach, to ustalimy godziny i daty spotkań.
- Dobrze, dziękuje.
- Praca z kimś o takim głosie to przyjemność. – uśmiechnął się. Odprowadził mnie kawałek, bo sam musiał wziąć jeszcze rzeczy z pokoju nauczycielskiego, a ja poszłam w kierunku wyjścia i tym razem auto, którym przyjechałam już na mnie nie czekało, więc z chęcią wróciłam autobusem.

Podwójna gwiazdaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz