Rola

3 0 0
                                        

Pisałam sobie z Susy trochę i wiedziałam na przykład, że Molly już ma nowego chłopaka, albo że dalej przetrzymują ich z informacją o nowym projekcie, ale poza tym nic. Potrzebowałam zyskać pewność siebie idąc następnego dnia do szkoły, więc postarałam się trochę bardziej w kwestii makijażu i ubrałam w ulubione ubrania. Z Susy miałam szczęście zobaczyć się już w szatni, bo przyszła akurat, gdy zdejmowałam buty.

- Olivia! – krzyknęła, gdy tylko mnie zobaczyła. Przytuliłyśmy się ciesząc z ponownego spotkania, jakbyśmy nie widziały się conajmniej pół roku, ale gdy puściła mnie z objęć zrobiła obrażoną minę i powiedziała z wyrzutem.

- No uduszę cię. Dwa tygodnie, a ty ledwo cokolwiek napisałaś. Aż taka byłaś zajęta, że nie miałaś dla mnie czasu? – wtedy przypomniałam sobie, że przecież ona myśli, tak jak wszyscy, że byłam na nagrywkach do teledysku.

- Właściwie to nie było tak jak ci mówiłam. Nie było mnie przez dwa tygodnie, bo miałam wypadek na hulajnodze elektrycznej i potrzebowałam aż tyle czasu, żeby moja warga się zagoiła.

- Zaraz, co?

- Wybacz, że cię okłamałam, ale na początku nie chciałam ci mówić prawdy, żebyś mnie nie odwiedzała, a potem to... chyba po prostu nie chciałam się przyznać.

- Eh, no dobra, wybaczam, tylko nie rób tego więcej, chcę, żebyśmy były między sobą szczere. Mogłaś po prostu napisać, że wolisz spędzić ten czas sama, przecież bym zrozumiała.

- Dzięki. – wzruszyłam się aż tym, jak cudowną mam przyjaciółkę. Poszłyśmy pod salę na pierwszą lekcję, a po drodze wpadłyśmy na pana Torress'a, który od razu zagadnął do mnie.

- Widzę, że już wróciłaś. Czyli jutrzejsze zajęcia aktualne?

- Tak, oczywiście.

- Dobrze, powiem ci, że w samą porę. Już się martwiliśmy z panią Merry, że nie wrócisz do końca tygodnia. – i poszedł bez słowa wyjaśnienia. Susy szybko wytłumaczyła mi, co chciał przekazać.

- Od kilku dni cała nasza klasa zaczyna już się upominać o kolejny projekt, a oni ciągle tylko jakieś półsłówka, tajemnice. Zrozumieliśmy tyle, że to będzie coś naprawdę dużego i wymagającego. Teraz w końcu jakieś konkrety, powiedział ci, że w tym tygodniu już nam powiedzą co to. - zbliżałyśmy się do klasy, gdzie czekali Ostin i Jude, więc podzieliłyśmy się tym z nimi. Ostin od razu zapytał o moje samopoczucie, o to, czy nie jestem trochę skołowana po tak długiej nieobecności. Było to naprawdę urocze z jego strony. Susy zwróciła na to uwagę.

- Hej, co mnie ominęło? Od kiedy to wy się tak przyjaźnicie?

- Pomógł mi po wypadku, a potem odwiedzał mnie, kiedy siedziałam w domu. – widząc ich wytrzeszczone oczy zmieszałam się lekko i dodałam.

- Wiecie, dawał mi lekcje i mówił co tam się w szkole dzieje. – Jude uśmiechnął się i lekko pokręcił głową z niedowierzaniem. Wtedy zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy. Myślałam, że uratuje mnie to od dalszych niezręcznych pytań, ale gdy usiedliśmy na swoich miejscach Susy od razu przekręciła się w moją stronę i zaczęła znowu, z tym samym uśmieszkiem wypytywać, tylko tym razem szeptem, żeby nauczyciel nas nie słyszał.

- Chyba masz mi sporo do opowiedzenia.

- O czym?

- O wszystkim. O tym jak to się stało, że Ostin uratował cię po wypadku, o tym, dlaczego cię potem odwiedzał i jeszcze o naprawdę wielu rzeczach. - mimowolnie przycisnęłam dolną wargę o górną. Nie chciałam tłumaczyć Susy szczegółów wypadku, głównie dlatego, że nie chciałam o tym myśleć. Miałam dość przypominania sobie na sam widok hulajnóg o wszystkim.

Podwójna gwiazdaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz