16

90 8 5
                                        

Był ranek. Można było nawet powiedzieć, że Jisung już u nas powoli zamieszkuje. Miał swoją szczoteczkę do zębów, piżamę na stałe i przebywał w domu opiekując się moim synem, kiedy ja nie mogłem. Kiedy Sungie jeszcze spał, ja i Hyunki przygotowywaliśmy śniadanie. Wiadomo, że większość zadań należało do mnie, ale chciałem sprawić mojemu synowi radość. I Hyunki i Jisung raczej nie przepadali za śniadaniami na słono. Mając dwóch słodkich chłopców pod swoim dachem tylko naleśniki wchodziły w grę. Kiedy ja powoli je smażyłem, mój syn siedział ostrożnie na blacie i machał swoimi nóżkami. Mniej więcej po pół godzinie usłyszeliśmy kroki.

- Która godzina ? - powiedział Han jeszcze śpiącym głosem. W rozczochranych włosach i mojej piżamie wyglądał przeuroczo.

- Jisung ! - Hyunki zeskoczył z blatu i pobiegł w jego stronę. Uśmiechnąłem się na widok mojego syna wtulającego się w mojego chłopaka. 

Nic nie cieszyło mnie bardziej niż fakt, że mam przy sobie tak kochających ludzi. Wiadomo, wzloty i upadki zdarzały się i to nie raz, ale nie zmieniało to tego jak bardzo ich kochałem. Wychowując syna i będąc samotnym ojcem, doceniałem mój związek jeszcze bardziej. Czułem jakbym posiadał przy sobie wsparcie, którego wcześniej nie odczuwałem nawet od najbliższych. Nie było dnia, kiedy nie dziękowałbym sobie za zrobienie kroku w stronę Jisunga. Nawet w trudnych chwilach, po kłótniach i sprzeczkach, przypominałem sobie, że to ja mam przywilej nazywania siebie jego chłopakiem. 

Jisung przywitał się ze mną całując mnie w policzek, dalej trzymając mojego syna w swoich ramionach. Serce topiło mi się na sam widok. Hyunki z powrotem wrócił na blat i przyglądał się moim rękom  pracującymi nad śniadaniem. Dokładnie w tym samym czasie, Han objął mnie od tyłu kładąc swoje jeszcze zimne dłonie na mojej talii. Jisung zaczął robić się coraz bardziej pewny siebie w naszym związku, co bardzo mnie cieszyło. Lubiłem kiedy trochę dał ze sobą poflirtować bez śmiechu. 

- Nie za dobrze Ci ?- zażartowałem wiedząc, że Jisung tak łatwo nie odpuści. A dokładnie o to chodziło. 

- W nocy przecież błagałeś, nie bądź taki nieśmiały - słysząc jego słowa tym razem ja zacząłem rumienić się jak nigdy. Dokładnie to miałem na myśli mówiąc, że Jisung nie jest już zamkniętym w sobie facetem. Lubił wspominać o tym jak kochamy się nawzajem. Było w tym coś zarazem uroczego jak i ujmującego.  

Dokładnie tak wyglądały nasze poranki coraz częściej. Z czasem zacząłem już nawet myśleć nad propozycją wspólnego zamieszkania. Wiązałoby się to raczej z Jisungiem, który po prostu wprowadziłby się do nas. Ja mógłbym się dostosować do nawet zmiany lokalu, ale nie chciałem, żeby Hyunki opuszczał swój rodzinny dom. Był on jednak trochę sentymentalny, z czego jeszcze nie zdawał sobie sprawy. Jak to sześciolatek. Często nawet robiło mu się smutno, gdy wyrastał z ciuchów. Wiedziałem, że tą cechę niestety odziedziczył po mnie. 

Tego dnia, spędzając czas w towarzystwie mojego chłopaka, zdecydowałem poruszyć ten poważny temat. Mogło być to trochę ryzykowne, gdyż byliśmy razem niecały rok. Chciałem jednak, mieć ten komfort decyzji. Musiałem wiedzieć, czy Jisung jest na tyle gotowy, aby żyć  razem pod jednym dachem jak rodzina.

- Jisungie, mogę Cię o coś zapytać ? - powiedziałem łagodnie mimo, że serce waliło mi jak szalone. Nie chciałem dać po sobie poznać, bo dosłownie leżałem mu na kolanach.

- No co tam? Przecież widzę, że coś Cię trapi - czasami było to straszne jak bardzo dobrze mnie znał. 

Po jego słowach poczułem komfort i ciepło, wiedząc, że ktoś zwraca uwagę na takie szczegóły w mojej osobie. Zarazem jednak, poczułem ciężar w klatce piersiowej. Bałem się odrzucenia, straty tych pięknych chwil. Wspólnych wieczorów i poranków, zakupów, a nawet sprzątania, które od razu wydawało się przyjemniejsze w takim towarzystwie. Nie mieszkaliśmy jeszcze razem, a ja już czułem jakbyśmy byli jedną małą rodziną. 

- Wiesz zastanawiałem się może nad wspólnym zamieszkaniem - cisza - w sensie nie zrozum mnie źle, ja naprawdę nie chce naciskać ale - przerwał mi. Nic specjalnego, po prostu wciął mi się w zdanie. 

- Głupi jesteś - zaśmiał się - bywam tu częściej niż u siebie i ty naprawdę sądzisz, że bym odmówił ? - rozczochrał moje włosy.

- Czyli mam uznać, że się zgadzasz? - zapytałem niepewnie. To wszystko było tak błahe, że aż stresujące.

- No raczej - nic więcej nie powiedział, zamienił słowa w szczery, niekrótki pocałunek. 



To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: May 29 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Just a (Boy)friendOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz