Witam po mega długiej przerwie... (BARDZO WAS PRZEPRASZAM)
Strasznie mi głupio, że tak wyszło, ale wreszcie wróciłam, żeby doprowadzić tę historię do końca.
Mam nadzieję, że ten rozdział wam to wynagrodzi.
Jest mega... śmieszny. ;)
Enjoy!
xoxo,
L.
Nie byłam pewna wielu rzeczy o sobie, ale wiedziałam jedno.
Miałam dwie słabości. I obie były mężczyznami. Nason i ojciec. Tylko oni sprawiali mi prawdziwy ból. Bo bolało mnie gdy to ja krzywdziłam Nasona i bolało bardzo gdy tata krzywdził mnie. Oni mogli mnie doszczętnie zniszczyć.
Timothy starał się mnie złamać przez całe moje życie. I udało mu się.
Nason natomiast próbował mnie posklejać. Taśma jednak była nie wystarczająca na te pęknięcia. W każdym momencie mogła odpaść. Mogła też zostać drastycznie zerwana.
Wtedy już nikt by mnie nie posklejał. Nikt by nie zdołał.
On był jedyną nadzieją. I nadal nie umiałam mu zaufać.
Na szczęście moje przeziębienie nie trwało długo. Po weekendzie spędzonym pod kołdrą, łykając wszystkie rodzaje tabletek, wyzdrowiałam. Przynajmniej fizycznie.
Codzienne obowiązki pozwalały mi choć na chwilę zatrzymać natłok myśli i analiz, dlatego tak bardzo uwielbiałam pozostawać zajęta. Ucieszyłam się na wiadomość o planach na dzisiejsze piątkowe popołudnie. Brzmiały one lekko ryzykownie, zważając na to, jakie zamieszanie działo się w mojej głowie, ale kto odmówiłby Jaycenowi Thatcherowi, który podobno przez przypadek przez sen kupił grilla i bardzo pragnął go przetestować, skoro już taki przypadek się nadarzył. Nie potrafiłam być obojętna na urok tego chłopaka. On przekonałby mnie do wszystkiego.
Od: Nasa
Jeśli się spóźnisz, zjem twoje frytki.
Do: Nasa
Frytki z grilla?
Od: Nasa
Z frytkownicy. Jay "przypadkiem" zamówił ją miesiąc temu.
Od: Nasa
Nie chce się przyznać, że kocha gotować.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Nic na to nie odpisałam. Zamiast tego weszłam na grupę, którą utworzył Jaycen jakiś czas temu. Byli na niej wszyscy. Zarówno chłopacy, jak i moje przyjaciółki. Brunet zdążył już siedem razy zmienić motyw, ustawić każdemu nick i nadać jej nazwę "Moon Fam".
Od: JayLow
Szykuję się wyżerka wszechczasów! Gotowi?
Pod wiadomością było załączone zdjęcie grilla wypełnionego jedzeniem. W tle widziałam wielki stół, który nakrywał Zion, a Sage niósł w stronę wykonawcy zdjęcia potrzebne do grilla narzędzia.
Od: MelsBels
Jak nigdy.
Od: ZeeZee
Kiedy będziecie?
Od: Khlozila
Tak za 10 minut.
Siedziałam z przodu na fotelu pasażera a Penny kierowała. Khloe i Melissa zajmowały tylnie siedzenia. Spojrzałam na ich odbicie w środkowym lusterku. Obie były pochłonięte swoimi telefonami, energicznie stukając w ich ekrany, lecz żadne powiadomienie od nich nie nadchodziło. Zaobserwowałam za to, że miały zupełnie różne od siebie wyrazy twarzy. Melissa marszczyła brwi i nos ale jej usta niekontrolowanie się uśmiechały. Natomiast Khloe zagryzała swoją dolną wargę, wyglądając na rozanieloną. Lekkie szarpnięcie samochodu wyrwało mnie z obserwacji dziewczyn. Penny zatrzymała się na czerwonym świetle, więc sięgnęła po swój telefon, przełączając z odpalonej nawigacji na wiadomości, aby odczytać przychodzące powiadomienia.
CZYTASZ
Dreams: Head in the clouds
General FictionPróby wyhodowania własnych skrzydeł są trudne, ale co uskrzydla bardziej niż miłość? Asteria Fellowes dorastała w świecie, w którym wszystko było na wyciągnięcie ręki. Pieniądze, sława, znane nazwisko i towarzystwo, do którego inni całe życie próbow...
