Hyuk zwrócił uwagę na to, że brunetka wcale nie chciała mu opowiedzieć o tym co się dzieje. Postawił ją w dość trudnym położeniu, ale nie miał zamiaru się wycofać. Coś mu obiecała, a on dopilnuje, żeby tak się stało.
-No, więc? Powiesz mi?- spytał i skrzyżował ramiona.
Li Yoo spuściła wzrok, ale w końcu zaczęła mówić.
-Skoro tego chcesz. -popatrzyła na niego poważnie.- Jednak po tym co usłyszysz, zostaw mnie w spokoju, zgoda?
-Dlaczego?- spytał cicho. Jego serce uderzało niespokojnie.
-Tak będzie najlepiej. Dla nas obojga.- rzuciła, lecz nie dodała nic więcej.- Co chcesz wiedzieć? Od czego mam zacząć?
Chłopak milczał chwilę, a potem oparł dłonie na stoliku i powiedział:
- Chcę wiedzieć co to za choroba. Jeśli się dowiem, będę w stanie ci pomóc.
- Tak myślisz?- rzuciła z goryczą.
Hyuk zauważył jak jej oczy stają się wilgotne. Doprowadzenie jej do płaczu nie było jego celem.
-Li Yoo...- wyszeptał, ale dziewczyna pokręciła ręką i otarła napływające łzy.
- Słuchaj, ja...- wahała się, lecz podjęła decyzję. - Ja...czasami tracę kontakt z rzeczywistością, nie wiem kim jestem, a gdy wracam do siebie niczego nie pamiętam. To nic groźnego, ale jest niewygodne i dlatego unikam ludzi. Nie chcę, żeby mnie mieli za wariatkę.
Hyuk skinął głową. Zauważył jej ataki, ale nadal nie wiedział skąd się biorą.
- To moja psychika.- wyjaśniła krótko.- Mój układ nerwowy nie działa prawidłowo. Dlatego muszę brać leki. Dziś rano też je wzięłam.
To wyjaśniało jej pośpiech i strach, gdy nie chciał jej wypuścić.
- No, dobrze, ale...to nie jest śmiertelne, prawda?- spytał zaniepokojony.
- Nie. Nie umrę od tego.- powiedziała. Po chwili dodała:- Ta choroba...nazywa się schizofrenia.
Hyuk popatrzył jej prosto w oczy. Li Yoo była spokojna, jakby pogodziła się z tym, że musiała mu powiedzieć. Chłopak próbował zrozumieć, dlaczego go odrzuca, bo to nie wyjaśniało jej zachowania.
- To dlatego nie chcesz mnie znać? Boisz się, że zobaczę chwilę twojej słabości?- spytał i pochylił się bliżej niej. Brunetka pokręciła głową.
- Nie rozumiesz? To ty sprawiasz, że moje ataki są częstsze. Jeszcze nigdy nie miałam ich tak dużo, w tak krótkim czasie.
-Ale...jak to możliwe, że...dlaczego twierdzisz, że to ja? -chłopak dotknął jej dłoni, lecz dziewczyna cofnęła się do tyłu.- Nie wiesz tego na pewno. Nie mów tak, proszę.
Li Yoo odetchnęła głębiej, a potem skupiła na nim uwagę.
-Bez ciebie jest mi lepiej, rozumiesz? Nie komplikuj mojego życia, Hyuk.
Wstała powoli. Szatyn siedział jak porażony. Więc to jego wina? Niemożliwe. Przecież nic nie zrobił. Chciał być jej oparciem, przyjacielem, może kimś więcej, ale...co ma teraz zrobić? Nie wierzył w jej teorię. Podniósł się nim zdążyła wyjść.
-Zaczekaj chwilę.
Li Yoo odwróciła się niepewnie.
-Może jeśli dłużej ze mną pobędziesz to wtedy....przyzwyczaisz się do mnie i...
Pokręciła gwałtownie głową.
-Nie. Wybacz, ale nie mogę.
Ruszyła pod schodach, na górę. Hyuk stał z dziwnym uczuciem w sercu. To się nie może tak skończyć. Była zbyt ostra, potraktowała go zbyt surowo. Nie mógł tego zaakceptować. Posprzątał po śniadaniu, a potem szybkim krokiem skierował się do jej pokoju. Zapukał mocno, aż poczuł ból w palcach. Li Yoo otworzyła, a jej twarz wyrażała zaskoczenie.
- Co tu robisz?- spytała.
-Wpuść mnie. Chcę porozmawiać.
Zmarszczyła brwi.
-Przecież rozmawialiśmy przed chwilą.
-To nie koniec. Musisz mnie wysłuchać. - powiedział z błaganiem w oczach.
Li Yoo odmówiła stanowczo.
-Dobrze. Wobec tego powiem to tutaj. Nie obchodzi mnie czy usłyszy to cała szkoła czy nie.
Dziewczyna rozszerzyła oczy, a potem wciągnęła go do środka i zatrzasnęła drzwi. Była zła. Dostrzegł w jej oczach ten dziwny błysk bezradności i gniewu.
-Zwariowałeś? Za kogo się masz?- podniosła głos i potrząsnęła nim mocno. Jednak wcale nie była taka silna. Jej drobne ciało nie miało porównania z jego siłą. Hyuk pozwolił, aby się trochę uspokoiła, a potem dotknął jej ramienia. Gwałtownie się wyszarpnęła.
-Powiedz co masz do powiedzenia, a potem wyjdź. Nie chcę już więcej z tobą rozmawiać. Jeśli jeszcze raz będziesz taki natarczywy to zdobędę zakaz zbliżania się do mnie. Dotarło?
Hyuk uśmiechnął się do niej.
- Nie zrobisz tego, Li Yoo.- powiedział pewny siebie.- W głębi serca mnie lubisz.
-Co?- mruknęła skołowana.- Ja wcale nie...
-Pamiętasz? Wtedy u pielęgniarki wystraszyłaś się, że zrobiłaś mi krzywdę. Doskonale to pamiętam.
Dziewczyna miała niepewny wyraz twarzy, ale w porę się otrząsnęła.
-Mylisz się. Po prostu...wystraszyłeś mnie. Nie myślałam logicznie.
Hyuk pochylił się nad nią, a brunetka zastygła jak skamieniała. Patrzył prosto w jej wystraszone oczy.
-Nie bój się, słyszysz? Nic się nie stanie więc nie odtrącaj mnie. Po prostu mi zaufaj. Będę przy tobie, tylko musisz mi dać szansę. Spróbuj i przekonaj się, że nie stanie się nic złego. Dopilnuję tego.
-Nie obiecuj mi tego, Hyuk. Nie znasz mojej choroby, nie wiesz...
-Hej, spokojnie.-uśmiechnął się łagodnie.- Będę zawsze obok, nieważne co się stanie. Tylko...zaufaj mi.
Li Yoo walczyła ze sobą. Widział jak próbuje coś powiedzieć, a potem bezradna kręci głową.
-Ja...nie mogę...boję się, że cię zranię...zrobię coś złego....ja...boję się, że...- nie była w stanie mówić. Jej twarz była mokra od łez.
- Ciii....- Hyuk wziął ją w objęcia.- Jestem tutaj.- wyszeptał w jej włosy. Li Yoo nie była w stanie się uspokoić. Płakała, a jej ciałem wstrząsały dreszcze. Chłopak przytulił ją mocno, a potem zaczął kołysać jak dziecko.
- Wszystko będzie dobrze. Obiecuję ci.- powiedział cicho. Dotknął jej włosów i pogłaskał łagodnym ruchem. Dziewczyna trwała w jego ramionach jakiś czas, dopóki się nie uspokoiła. Jej oddech się wyrównał, a potem delikatnie objęła go w pasie. Hyuk zdobył jej zaufanie i miał nadzieję, że teraz będzie lepiej. Chciał ją poznać możliwie jak najlepiej. Nie tylko z powodu jej choroby, ale dlatego, że go interesowała. Była skryta, samotna i bardzo wrażliwa. Jeśli ktoś spróbuje ją skrzywdzić będzie miał z nim do czynienia.
-Już ci lepiej? - zapytał cicho.
-Tak.- mruknęła stłumionym głosem. Nadal trwali przytuleni, jakby byli sami na tej planecie, a reszta świata zniknęła. Hyuk słyszał jej cichy oddech i delikatne drżenie głosu, lecz mimo to był w jakiś sposób szczęśliwy. Li Yoo rozumiała go, pomimo tego, że prawie się nie znali. Był niemal pewien, że nikomu nie zaufa tak jak jemu. Być może był zbyt dumny, ale czuł, że nie jest jej obojętny. Jednak nie powie jej co czuje. Nie teraz. Najpierw sprawi, że brunetka poczuje się z nim dobrze, swobodnie. Potem wyzna jej całą prawdę. Czy Li Yoo nie wystraszy się i znowu nie ucieknie? Miał poważne wątpliwości, jak zareaguje na to wyznanie i czy je zaakceptuje. Nie szkodzi, może jeszcze poczekać. Czekał tak długo, ten czas spędzony z nią nie będzie stratą czasu. Będzie kluczem do otworzenia jej serca.
CZYTASZ
Moja gwiazda
FanfictionHan Sang Hyuk to wesoły i otwarty chłopak. Natomiast Moo Li Yoo jest zamkniętą w sobie, tajemniczą dziewczyną. Oboje uczą się w szkole z internatem, a pewnego dnia ich drogi się krzyżują. Hyuk próbuje zbliżyć się do Li Yoo, ale czy skryta w sobie dz...
