Rozdział 6.

77 11 2
                                        

Brunetka pomimo słabości i zmęczenia ciała wyskoczyła z łóżka jak porażona. Hyuk leżał na podłodze i oddychał niespokojnie. Dziewczyna patrzyła na niego zupełnie bezradna.

-Przepraszam. Nie chciałam. - powiedziała zrozpaczona. Nerwowym ruchem odgarnęła włosy z twarzy.

Hyuk usiadł i oparł dłonie na zimnym podłożu. Popatrzył z zaskoczeniem na Li Yoo.

- To nie twoja wina. - powiedział spokojnie. - To ja cię przepraszam.

Wstał powoli i rozmasował bolące plecy. W oczach brunetki czaił się lęk, dlatego posłał jej uspokajający uśmiech.

-Wszystko w porządku,  nie martw się. - rzucił i machnął ręką.

Li Yoo niepewnie skinęła głową. Wzięła oddech i usiadła na łóżku. Chłopak zajął miejsce tuż obok. Przez chwilę panowało niezręczne milczenie. Potem szatyn oparł łokcie na swoich kolanach i pochylił się do przodu. Brunetka obserwowała go kątem oka, a gdy spojrzał na nią natychmiast odwróciła wzrok.

-Li Yoo, nie chciałem tego. -powiedział, a potem wyjaśnił:- To znaczy, nie chciałem cię wystraszyć. Ja tylko...-zamilkł niepewny swych słów.

Brunetka siedziała zupełnie nieruchomo, a gdy popatrzył na nią zauważył, że zaszła w niej jakaś zmiana. Znowu. To już się kiedyś stało. Hyuk przełknął ślinę i delikatnie położył dłoń na jej ramieniu. Li Yoo odwróciła się w jego stronę, a jej oczy pociemniały. Wpatrywał się w jej mroczne spojrzenie, a w jego głowie panował zamęt.

-Dobrze się czujesz? - mruknął cicho. Bał się, że jeśli odezwie się głośniej stanie się coś strasznego. Brunetka zamrugała kilka razy, a potem wzruszyła ramionami.

- Nic mi nie jest. Czuję tylko zmęczenie. I frustrację.- powiedziała obojętnym głosem.

-Dlaczego? - spytał, lecz nie odpowiedziała.

Oddychała dziwnie ciężko. Miał wrażenie, że coś ciąży jej na sercu.

-Chcę wracać do pokoju.- powiedziała stanowczo i podniosła się z łóżka.

-Dobrze. Poczekaj tutaj, pójdę do pielęgniarki po twoje zwolnienie i odprowadzę cię.- oznajmił i prawie rzucił się biegiem w stronę biurka kobiety. Miał świadomość tego, że dziewczyna może sobie pójść. Już raz go zostawiła. Gdy dostał kartkę z mocno bijącym sercem wrócił do sali. Na szczęście Li Yoo ciągle tam była. Stała przy oknie i patrzyła na ogród. Zbliżył się cicho, aby jej nie wystraszyć.

-Idziemy? - zapytał, a gdy się odwróciła w jej oczach było tyle smutku, że aż się cofnął. Hyuk nie zastanawiając się, szybko chwycił ją za ramię i wyprowadził z gabinetu. Szli w stronę pokoi, a gdy mijali pokój nauczycieli wszedł do środka i zostawił tam zwolnienie lekarskie brunetki. Li Yoo sprawiała wrażenie, jakby zupełnie nie interesowało jej co się dokoła dzieje. Była w swoim świecie, co chłopaka trochę martwiło. Gdy w końcu stanęli przed jej drzwiami, dziewczyna się rozbudziła.

-Dziękuję za wszystko.- powiedziała i otworzyła drzwi. Nawet na niego nie spojrzała.

Hyuk wahał się tylko sekundę, lecz nim drzwi się zamknęły wszedł szybko, a właściwie wtargnął do jej pokoju. Li Yoo była zdumiona jego zachowaniem, lecz nie miała sił protestować. Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale po chwili się rozmyśliła. Stała tuż przed nim, a szatyn zastanawiał się czy dobrze zrobił. Ale obiecał przecież, że się nią zajmie.

- Zaopiekuję się tobą. - powiedział cicho, a dziewczyna zaskoczona uniosła brwi.

-Chyba nie masz zamiaru tu zamieszkać? -zapytała z odrobiną strachu. Dlaczego ciągle słyszał w jej głosie tylko niepewność i lęk?

-Czemu nie? To świetny pomysł.- rzucił luźno. Li Yoo z przerażenia cofnęła się w tył. Hyuk posmutniał i spuścił głowę.- Tylko żartowałem.

Dziewczyna odetchnęła z ulgą. Czy naprawdę był taki uciążliwy?

-Nie znam się na żartach.- wyjaśniła swoją reakcję.- Jak widzisz, dziwadło ze mnie.

Hyuk pokręcił głową.

-Nieprawda. -patrzył na nią przez chwilę, a potem zrobił kilka kroków do przodu. Li Yoo stała spokojna jakby stwierdziła, że z jego strony nic jej nie grozi. Potem usiadła na swoim łóżku, a gdy chłopak ciągle stał gestem wskazała miejsce obok. Zaskoczony przysiadł się do niej.

-Jesteś zmienna jak pogoda. Nie pojmuję twoich reakcji, Li Yoo.- powiedział łagodnie. Bardzo chciał, aby mu wyjaśniła co się z nią dzieje. Chciał ją poznać i zrozumieć. A potem wyznać swoje uczucia.

Brunetka oddychała niespokojnie, a on znowu pomyślał, że nadchodzi jej kolejny ''atak''. Ale nic się nie wydarzyło.

-Posłuchaj mnie, Hyuk.- zaczęła pewnym głosem.- Nie chcę żebyś się ze mną przyjaźnił. Nie rozmawiaj ze mną, nie patrz na mnie. Po prostu udawaj, że mnie nie znasz, dobrze? Nie potrzebuję kogoś takiego jak ty. Sprawiasz mi tylko kłopoty. Przez ciebie nic nie jest takie jakie powinno być. Więc zostaw mnie w spokoju. - zakończyła chłodno.

Hyuk poczuł się jakby jego serce zostało złamane na kawałki. Czuł pustkę, ból i żal. Ona nie mogła mówić poważnie. Przecież nawet nie wiedziała o tym co czuje. Jej słowa go raniły, czuł jak brakuje mu oddechu. W gardle poczuł bolesne ściskanie, jakby jakiś niewidzialny sznur zaciskał mu szyję.

-Nie mówisz tego poważnie. - powiedział zdruzgotany. Jego głos prawie się łamał.

Li Yoo odpowiedziała stanowczo, lecz nie patrzyła na niego.

-Mówię poważnie, Hyuk.

Chłopak pokręcił głową.

- Popatrz na mnie i powtórz to jeszcze raz.- rzucił.

Dziewczyna nie zareagowała na jego prośbę. Po prostu już go nie dostrzegała.

-Wyjdź. - oznajmiła tylko.

Hyuk miał ochotę nią potrząsnąć, lecz w tej chwili pragnął tylko uwolnić się z tego koszmaru. Bo to był jakiś koszmar. Podniósł się i wyszedł pospiesznie. Gdy zamknął za sobą drzwi miał wrażenie, że pęknie mu serce.

 

Moja gwiazdaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz