X

182 21 16
                                        

Czas do soboty minął mi bardzo szybko. Nawet nie zauważyłem, kiedy nadszedł weekend i razem z tatą szykowaliśmy się na wieczór w salonie samochodowym Laury. Kobieta była u nas jeszcze dwa razy w ciągu tych kilku dni i naprawdę ją polubiłem. Z drugiej strony dalej martwiłem się, co u Jongina. Znów dostałem krótkiego maila, w którym pisał, że ciężko trenuje, by być jeszcze lepszym. Już nawet nie pamiętałem, kiedy ze sobą porozmawialiśmy. No ale postanowiłem cierpliwie poczekać, a tak szczerze to zacząłem sobie to wmawiać. Moją cierpliwość, bo w rzeczywistości to kipiałem, byleby tylko nawiązał ze mną jakieś połączenie.
Razem z tatą pojechaliśmy do salonu jakoś dwie godziny przed zakończeniem 'otwartych drzwi'. Byłem podekscytowany, ale na zewnątrz starałem się być oficjalny.
-No to może się za czymś rozglądniesz, a ja pójdę przywitać się z Laurą?- mężczyzna się do mnie lekko uśmiechnął, na co odwzajemniłem gest potakując ruchem głowy. Ruszyłem niespiesznym krokiem do pierwszego samochodu, czytając na tabliczce niezbędne dla mnie informacje, jak i oglądając pojazd. Nieco rozpraszały mnie osoby, które kręciły się obok, reklamując maszyny. Panie w kusych strojach, panowie w samych spodniach. Wszystko, byleby towar się sprzedał. Marketing.
Po przejściu jednej strony miałem już na oku czarne sportowe autko o matowym lakierze. Było cudowne. To była dopiero połowa salonu, więc skręciłem, by pójść drugą częścią, jednak stanąłem, jak wryty. Spojrzenie, które odnalazło moje oczy znałem doskonale. To był ten sam wzrok, który dostałem na sali treningowej pewnego zimowego popołudnia. Oblała mnie nieznośna fala gorąca, a w ustach zrobiło się okropnie sucho. Gapiłem się na niego, nie mogąc dojść do siebie. On był tutaj. Czyli mnie okłamał. Nie był na żadnych warsztatach tanecznych, tylko pracuje tutaj, w Nowym Jorku. Zaczęło mi się kręcić w głowie, mimo to chwiejnym krokiem ruszyłem do drzwi ze znaczkiem toalety. Kiedy znalazłem się w środku, oparłem się o blat przy umywalkach, próbując oddychać głęboko. Poczułem się oszukany... Cierpiałem, tak cholernie tęskniłem, a Jongin okazał się być tak blisko. Nie mogłem, nie potrafiłem w to uwierzyć. Jedno pytanie błądziło mi po głowie. Dlaczego?
Nagle usłyszałem trzaśnięcie drzwiami, więc podniosłem powoli głowę, by zobaczyć wszystko w lustrze. Półnagi chłopak stanął kilka kroków za mną i patrzył w moje odbicie. Znów zrobiło mi się gorąco, a w głowie zawirowało. Był piękny. Jego idealnie umięśniona klatka piersiowa, skóra i twarz, która wyrażała coś pomiędzy zaskoczeniem, niepewnością i skruchą. Zrobił jeszcze jeden krok w moją stronę, na co się odwróciłem, od razu patrząc mu głęboko w oczy.
- Sehun...- szepnął, przechylając lekko głowę.- Wiem, jak to wygląda, ale naprawdę tak nie jest.
Milczałem, patrząc na chłopaka. Jakby moje zagubienie schowało się na chwilę, a jedyne na co miałem ochotę to po prostu go przytulić. Zagryzłem lekko dolną wargę i szybko, jakby zachłannie to zrobiłem, delektując się przyjemnym uczuciem, które mnie ogarnęło. Coś zaczęło łaskotać moje wnętrze, a serce biło swoim własnym rytmem. Jongin wręcz schował mnie w swoich ramionach, a ja poczułem się tak, jak chciałem odkąd tu przyjechałem. Przymknąłem powieki, ciesząc się chwilą bliskości z Kimem, jego zapachem i ciepłem. Mimo to, po chwili poczułem coś na kształt strachu, że za chwilę znów będziemy musieli się pożegnać.
- Chciałbym ci wszystko wyjaśnić, Hunnie. -chłopak westchnął cicho, gładząc mnie po plecach.- Tylko nie tutaj, proszę pojedź gdzieś ze mną...- odkleił mnie od siebie, trzymając za ramiona. Tyle uczuć mieszało się we mnie, że sam nie potrafiłem dokładnie określić tego, jak się czułem. Z jednej strony cały czas myślałem, że jest na warsztatch, a się okazuje, że jest tak blisko. Z drugiej, kiedy spojrzałem mu w oczy, poczułem jego dotyk i usłyszałem głęboki głos, jakby poprzedni fakt oraz wszystko inne nie miało już znaczenia. Zapragnąłem móc być przy nim już na zawsze. Za to Jongin chciał ze mną porozmawiać, więc musiałem jeszcze poczekać, aby wszystko jakoś się wyjaśniło.
- Dogadam się z tatą i poczekam na ciebie przed wejściem.- powiedziałem cicho, chcąc już iść, jednak chłopak zatrzymał mnie jeszcze na moment. Na krótką chwlę, podczas której wręcz musnął moje wargi w delikatnym pocałunku, a moje nogi zrobiły się jak z waty. Zaskoczony tą sytauacją nawet nie zareagowałem. Po wszystkim spojrzałem na niego, czując jak coś zgniata moje wnętrzności, ale w absurdalnie przyjemny sposób. Jongin uśmiechnął się delikatnie i puścił mój nadgarstek na znak, że dopiero teraz mogę wyjść. Również wykrzywiłem usta w subtelnym uśmiechu, po czym wyszedłem z łazienki od razu biorąc głęboki oddech. Sam jeszcze nie potrafiłem w to do końca uwierzyć. Chciałem, żeby Jongin podczas pocałunku zdawał sobie sprawę z tego, że dał mi nim nadzieję. W duchu błagałem o to, nie chcąc znów czuć tej cholernej pustki.
Kiedy wytłumaczyłem wszystko tacie i pokazałem, które auto wybrałem, ten nie miał nic przeciwko, bym poszedł. Sam chciał ze mną porozmawiać, bo miał zamiar wziąć Laurę na kolacje. W zasadzie wyszło tak, że obaj ze spokojnymi sumieniami ruszyliśmy w swoje strony. Nie czekałem długo na chłopaka. Wyszedł z torbą na ramieniu od razu łapiąc mnie za rękę i kierując nas w stronę mniej wystawnych dzielnic. Moje myśli goniły się wzajemnie, a ja nie mogłem ogarnąć tego mętliku. Z jednej strony czułem się oszukany, a z drugiej... Jego nagła obecność mieszała wszystko.
Obaj nie odezwaliśmy się przez całą drogę, dopiero jak zatrzymaliśmy się pod małym, zniszczonym już domkiem, postanowiłem się odezwać.
- Czemu mnie tutaj przyprowadziłeś?- zapytałem cicho, patrząc jak chłopak wyjmuje z torby pęk kluczy i otwiera drzwi.
- Zaraz ci wszystko wyjaśnię, proszę.- wskazał ruchem ręki, abym wszedł, co uczyniłem trochę niepewnie. Kiedy już pozamykał wszystkie zamki od środka ruszył dalej, a ja za nim. W pokoju, w którym się znaleźliśmy, na fotelu spała jakaś starsza kobieta. Byłem cholernie zmieszany i zdziwiony tą całą sytuacją. Jongin wyłączył stary telewizor i nakrył jej nogi kocem, po czym chwycił mnie za dłoń, prowadząc oszołomionego do pokoju obok. Zapalił małą lampkę w kącie pomieszczenia, rzucając torbę na podłogę, po czym usiadł ze mną na łóżku. Westchnął cicho, biorąc moją dłoń w swoje. Zatrzymałem w tym miejscu na moment swój wzrok, a kiedy Jongin zaczął mówić spojrzałem mu w oczy.
- Wynajmuję ten pokój od miesiąca.- powiedział spokojnym głosem, odgarniając włosy z czoła, po czym znów wrócił dłonią do mojej.
- To nie jest tak, że nie byłem w ogóle na warsztatach, bo pomyślnie je zakończyłem właśnie miesiąc temu.
- W takim razie, dlaczego ciągle mi pisałeś, że jesteś zajęty treningami?- zapytałem cicho, nie spuszczając wzroku z oczu jasnowłosego.
- Bo przyjechaliśmy tutaj na zajęcia. Na początku chciałem ci o tym powiedzieć, ale zrezygnowałem, bo to nie byłoby dobre...-westchnął, gładząc moją skórę. - Jak przestaliśmy regularnie rozmawiać to znów poczułem się jak na początku i nie mogłem wytrzymać. Musiałem coś zrobić. Spodobało mi się tu, a najważniejsze ty tutaj jesteś...
Słuchałem uważnie chłopaka, starając się to wszystko poukładać. Serce biło mi mocno i szybko, nie potrafiłem go opanować. Czekałem na kolejne słowa Jongina, będąc ciekawy tego ostatecznego powodu.
- I co było dalej?- mocniej ścisnąłem jego palce.
- Rodzicom nie spodobał się pomysł, żebym tu zamieszkał za ich zgodą i pomocą, ale wiesz jaki jestem...- westchnął, przysuwając się do mnie. Oparł brodę na moim ramieniu, a ja powoli odwróciłem w stronę tej chłopka. Nasze nosy praktycznie się stykały, a mnie znów oblala fala gorąca. Jego bliskość cholernie na mnie działała.
- Postanowiłem zrobić po swojemu. Zostałem tu i zacząłem pracę, żeby odłożyć pieniądze na jakiś kąt. Dla nas. Po prostu chciałem ci zrobić niespodziankę...- uśmiechnął się lekko, a mnie wręcz roztopiło się serce. Mimo że nie mówił całej prawdy to robił to dla mnie, dla nas. Złość zniknęła, a jedyne na co miałem ochotę to już zawsze być z nim.
- Jongin...- szepnąłem, próbując opanować swoje ciało. Oczy chłopaka tak intensywnie wpatrywały się w moje, że nawet jakbym chciał to nie potrafiłbym tego przerwać. - I to wszystko po to, by być tutaj? Co z twoimi rodzicami?
- Tak. Naprawdę jeszcze nikt nie zawrócił mi w głowie tak, jak ty...- wsunął palce w moje włosy tuż nad uchem, uśmiechając się w ten jonginowy, tajemniczy sposób.- A rodzice powoli zaczynają rozumieć moje postępowanie.
Gładził opuszkami palców moją skórę głowy, a ja tonąłem w jego oczach. Wiedziałem, że to był mężczyzna mojego życia. Tak. Już nie chłopak, a facet, który podejmuje tak szalone w zasadzie decyzje. Rzuca całe swoje życie w Koreii, by być przy mnie. Pogrążyłem się w miłości do niego już nieodwracalnie.
- Pocałuj mnie...- mruknąłem, wręcz od razu dostając to, czego tak pragnąłem. Najpierw delikatnie zassał moją dolną wargę, powoli sunąc po niej czubkiem ciepłego i wilgotnego języka. Czując to zaprosiłem go dalej, rozchylając lekko usta. Mogłem doznać z Jonginem tego uczucia pierwszy raz. I to było coś za czym nieświadomie tęskniłem. To brzmiało absurdalnie, że mogłem tak się właśnie czuć, jeszcze tego nie próbując, ale tak właśnie było. Jakby właśnie mi zwrócono, coś co wcześniej skradziono. Odpłynąłem w przyjemności, którą niósł pocałunek z Jonginem. Już byłem pewny, co chciałbym mu powiedzieć w tamtym momencie. Kiedy tylko Kim wręcz z klasą zakończył tą cudowną chwilę z uśmiechem spojrzałem mu w oczy.
- Jeżeli jesteś pewny swojej decyzji to pojedź ze mną do domu.- wstałem, patrząc na chłopaka z góry. Spojrzał na mnie z lekkim i seksownym uśmiechem, po czym podniósł się, stając na przeciwko mnie.
- W takim razie, teraz ty pokaż mi swój plan...- szepnął mi do ucha, a ciepły oddech, który tam poczułem sprawił, że przeszły mnie niesamowicie przyjemne ciarki. Splątłem ze sobą nasze palce, wychodząc z chłopakiem z pokoju, a później z domu. Kiedy szarowłosy zajął się zamykaniem kilku zamków, ja zamówiłem taksówkę. Chciałem być jak najszybciej z Jonginem w domu. Uczucia, które mną kierowały były tak ogromne, że sam nie wiedziałem, co jest silniejsze. Radość, pożądanie, chęć bliskości. W zasadzie to wszystko mogłem nazwać ogromną miłością, którą darzyłem chłopaka. Auto przyjechało dość szybko. Przez całą drogę trzymaliśmy się za ręce, a Kim sunął powoli kciukiem po wierzchu mojej dłoni. Byłem niczym w bajce. W jednym momencie znalazł się tak blisko mnie. Czułem jego obecność, zapach, często słyszałem spokojny oddech i widziałem piękny uśmiech, oczy, w których mógłbym dryfować za każdym spojrzeniem. Nigdy nie czułem czegoś takiego, jak w tamtym momencie. To było coś wspaniałego.
Na ulicach nie było dużego ruchu, więc sprawnie dostaliśmy się do mojej dzielnicy. W domu nie paliło się, żadne światło, a co za tym szło, tata jeszcze nie wrócił od Laury i przeczuwałem, że do rana nie wróci.
Kiedy znaleźliśmy się w środku od razu poszedłem wziąć wino i kieliszki. Butelkę z uśmiechem wręczyłem chłopakowi, wolną ręką łapiąc go za przegub. Bez słowa zaprowadziłem nas do mojego pokoju, stawiając na stoliczku szkło. Jongin zajął się otwieraniem butelki, a ja włączyłem niewelką lampkę, by pozbyć się ostrego światła z sufitowej lampy. Od razu atmosfera uległa zmianie, na co uśmiechnęliśmy się do siebie. Jongin podszedł do mnie, podając mi jeden z kieliszków.
- Dalej nie mogę uwierzyć, że tu jesteś...- szepnąłem, podziwiając przystojną twarz chłopaka. Nagle znów złączył nasze usta, jednak szybko i intensywnie. Zakręciło mi się w głowie, aż oparłem się tyłkiem o biurko.
- Czy to wystarczający dowód, że to dzieje się naprawdę?- uwielbiałem jego delikatny uśmiech, który był taki pociągający.
- Tak...- mruknąłem cicho, biorąc łyk trunku. Przez moment wpatrywałem się w twarz chłopaka, zastanawiając się od czego zacząć.
- Chodź, usiądziemy.- Kim wyrwał mnie z zamyślenia, dzięki czemu wróciłem do rzeczywistości.
- Naprawdę chcesz tu zostać?- zapytałem, siadając bardzo blisko Jongina i patrząc mu w oczy. Miałem wrażenie, jakby to był sen, który zaraz pryśnie, niczym mydlana bańka więcej nie powracając. Jednak, kiedy usłyszałem potwierdzenie z jego ust, upewniłem się, że to dzieje się naprawdę.
- W takim razie... Zamieszkaj tu ze mną.- położyłem dłoń na udzie jasnowłosego, zaciskając na nim palce.- Na poddaszu urządzimy sobie sypialnię, ja zaczynam pracę u ojca...
- Sehunnie...- westchnął, odkładając kieliszek na stolik. - Chciałem zarobić trochę pieniędzy i zrobić ci niespodziankę. Dalej chciałbym zapracować na nasze mieszkanie...
- To zrobimy to razem.- uśmiechnąłem się lekko, sunąc palcami po jego nodze. - Będziemy odkładać pieniądze, a dopóki nie zbierzemy odpowiedniej sumy będziemy mieszkać tutaj.- sam też odstawiłem kieliszek, prostując się, jak struna. Wolną dłoń położyłem na szyi Jongina, powoli wsuwając ją w delikatne włosy. - Teraz, kiedy tu jesteś, kiedy możemy być razem chciałbym spędzać z tobą, każdą wolną chwilę.- powiedziałem cicho, patrząc mu prosto w oczy z delikatnym uśmiechem. - W końcu mogę ci to powiedzieć, prosto w twarz. Kocham cię.- szepnąłem z szybko bijącym sercem. Poczułem ogromną radość ze swoich słów, a w zasadzie uczuć. Do tej pory uważałem to za coś, co powinienem przerwać, zakończyć. Teraz mogę się tym cieszyć, pozwalać rozwijać, zagłębiać się w to coraz bardziej. Jongin obdarzył mnie dość tajemniczym uśmiechem, łapiąc moją twarz w dłonie.
- Ja ciebie też, bezgranicznie...- szepnął, po czym zaczepił moje usta swoimi, zasysając dolną wargę. Zacząłem oddawać przyjemność, jaką mi sprawiał, wsuwając język do buzi chłopaka. Jakby stado motyli zerwało się do lotu w moim brzuchu, a serce tłukło się w piersi we własnym, szalonym rytmie. Jednym ruchem usiadłem okrakiem na udach jasnowłosego, trzymając obie dłonie na szyi chłopaka. Westchnąłem mu w usta, kontynuując pocałunek, nad którym cały czas miałem kontrolę. Ręce chłopaka zsunęły się na moje biodra, na początku nieśmiało, ale z każdym kolejnym momentem pewniej zaciskając palce na moich pośladkach. Kiedy tak dokładnie poczułem obecność i bliskość Jongina, doszedłem do wniosku, że chciałbym już z nim to zrobić. Oddać się w jego ramiona, trwać z nim w przyjemności. Tyle czasu musiałem bić się z myślami, że nigdy nie zaznam z nim czegoś takiego, że nie potrafiłem tego przerwać. Wręcz pragnąłem zobaczyć jego nagie ciało, dotknąć skóry, którą zawsze wyobrażałem sobie za delikatną i stworzoną do całowania.
W chwili, gdy Kim chciał przejąć kontrolę, oderwałem się od niego, patrząc mu prosto w oczy z delikatnym uśmiechem.
- Czyli się zgadzasz?- zapytałem cicho, drapiąc lekko kark chłopaka.
- Jutro po pracy pojadę po ciuchy.- mruknął, chcąc znów zaatakować moje usta, jednak odsunąłem głowę.
- Chyba nie myślisz, że pozwolę ci półnago kręcić tyłkiem przed nadzianymi ludźmi?- zapytałem z udawaną powagą, powstrzymując się od śmiechu. Szło mi to całkiem nieźle. - Nooo... A co mógłbym robić?- zapytał z jakby nerwowym uśmieszkiem.
- Coś co lubisz, co planowałeś.- uśmiechnąłem się, wsuwając palce we włosy chłopaka.
- Myślisz, że chcieliby mnie w jakimś teatrze albo coś?
- Myślę...- nachyliłem się do jonginowego ucha, owiewając tamto miejsce ciepłym oddechem. - Że będą się bić o mojego mężczyznę...- szepnąłem, uśmiechając się do siebie, po czym złożyłem wilgotny pocałunek za płatkiem ucha jasnowłosego. Chłopak westchnął cicho na mój gest, znów poruszając palcami na moich pośladkach.
- Mów jeszcze...- mruknął, przechylając lekko głowę w bok.
- Jestem cały twój...- znów go pocałowałem, tym razem sunąc ustami trochę niżej, zostawiając za sobą ślad czubka języka.- Zróbmy to...- szepnąłem, podnosząc się lekko, by spojrzeć mu w oczy. Wzrok Kima przeszył mnie i moje myśli, wprawiając moje ciało w stan jeszcze mocniejszego pragnienia. Rozpiąłem swoją koszulę pod uważnym wzrokiem chłopaka, po czym zsunąłem ją z siebie, zrzucając zapewne na jego stopy. Poczułem jak przesuwa dłonie na moją nagą skórę, a na samą myśl o tym przeszły mnie przyjemne ciarki. Sam wsunąłem dłonie pod koszulkę chłopaka, wodząc nimi coraz wyżej. Celowo zaczepiłem kciukami sutki, następnie po prostu ściągając zbędny materiał. Przyłożył dłoń do mojego rozgrzanego policzka, zbliżając się do moich ust.
- Wiedz, że jesteś dla mnie najważniejszy.- szepnął, po czym wpił się w moje usta, jednym ruchem kładąc mnie pod sobą, na co aż zakręciło mi się w głowie. Drapałem delikatnie boki chłopaka, pozwalając mu trzymać nad wszystkim kontrolę. Jego język idealnie pieścił ten mój jak i podniebienie. Nie ominął żadnego zakamarka w z mojej buzi, badając uważnie każdego z nich. Spojrzenie Jongina wyrażało wiele. Widziałem w nim pożądanie, miłość, uwielbienie, tęsknotę i radość. Po raz pierwszy mogłem czytać z niego, jak z otwartej księgi i nic mi w tym nie przeszkadzało, a Jongin zdecydowanie stał się moją ulubioną lekturą. Kiedy poczułem jego ciepłe wargi na mojej szyi, westchnąłem nieskrępowany. Wiedziałem, że przy nim nie muszę się niczego wstydzić, ani przed niczym powstrzymywać. Wyssał malinkę tuż za uchem, sunąc ustami coraz niżej, gdzie też zostawił za sobą pamiątki. Szczególnie upodobał sobie moje obojczyki, zagryzając i liżąc na nich skórę. Czułem się jakby nasz czas stanął. Błogość, której doświadczałem rozchodziła się w najróżniejsze zakamarki ciała, pobudzając je jeszcze bardziej. Moje dłonie zawędrowały na kształtne pośladki chłopaka, zaczynając je ściskać i masować. Odzewem był pomruk tuż przy moich ustach, na co przeszła mnie fala dreszczy. Uśmiechnąłem się lekko na ten dźwięk, na co Jongin dość mocno połączył nasze wargi, od razu wślizgując się językiem do mojej buzi. Wykorzystałem moment i zamieniłem nas miejscami, siadając na biodrach chłopaka, nie przerywając pocałunku. Otarłem się o krocze Kima, co zaowocowało naszymi westchnięciami. Zsunąłem się tak by móc pieścić tors chłopaka, zostawiając za sobą kilka śladów. Czułem się wspaniale, mogąc spełniać swoje fantazje i scenariusze, które nie raz snułem, gdy nie mogłem spać. To właśnie było niczym najpiękniejszy sen, jednak z małą różnicą. Wszystko dzieje się naprawdę. Dotykałem mężczyzny, w którym tak szaleńczo się zakochałem. W tej sytuacji śmiało mogę powiedzieć, że kocham go jak nikogo innego dotąd. Bo tak właśnie było. Do tej pory czułem się słaby, jednak odkąd go tu zobaczyłem, nabrałem pewności siebie. Przekonałem się, czego tak naprawdę pragnę. Chciałem być dla Jongina najwspanialszym chłopakiem ze wszystkich, dawać mu dużo radości, być dobrym kochankiem. Sprawiać, by było mu ze mną najlepiej, po prostu.
Zsunąłem się między nogi Jongina, całując i przygryzając jego podbrzusze, jednocześnie odpinając mu spodnie. Chłopak wzdychał, a mięśnie na brzuchu napinały się coraz mocniej, dzięki czemu były jeszcze bardziej uwydatnione. Zassałem się ostatni raz na delikatnej skórze, po czym ściągnąłem pozostałą część ubrań chłopaka, następnie znów usadawiając się miedzy jego nogami. Zacząłem całować wewnętrzną stronę ud, a moje serce z każdym kolejnym ruchem biło coraz szybciej. Sam widok nagiego chłopaka z malinkami na ciele cholernie mnie podniecał, co zaznaczało się w moich spodniach, które zaczęły mi wyjątkowo przeszkadzać.
- Sehun...- Jongin wręcz jęknął zaciskając palce na kołdrze. Zgiął nogę, więc wsunąłem pod nią rękę, układając dłoń na biodrze. Drugą chwyciłem w palce jego członka, po czym powoli wsunąłem go sobie do ust. Jęk dotarł moich uszu, co cholernie nakręciło mnie do działania. Zassałem się na nim, sunąc po nim językiem, jednocześnie zaczynając wykonywać regularne ruchy głową. Po kilku chwilach zacząłem przyspieszać, samemu czując ogromne podniecenie, a odgłosy, które wydawał Kim wcale mi nie pomagały. Jedynie sprawiały, że pragnąłem więcej i zdecydowanie szybciej. Czując, że chłopak jest bliski spełnienia, przesunąłem kilka razy zębami w górę i w dół, doprowadzając go na szczyt. Doszedł, jęcząc moje imię, a mnie aż przeszły ciarki. Połknąłem to, czym mnie obdarzył, po czym zawędrowałem do góry, zwisając nad nim, by móc spojrzeć mu w oczy. Jego źrenice były zwężone, a uśmiech wskazywał na duże zadowolenie. Pocałował mnie przeciągle, zaczynając rozpinać moje spodnie.
- To było cudowne...- mruknął, powracając ze mną do poprzedniej pozycji. Kiedy tak nade mną górował, wyglądał niesamowicie seksownie i pociągająco, a ja czułem się nieziemsko, będąc w taki sposób zdominowanym. Pragnąłem jego ust i dotyku, moje ciało wręcz krzyczało o chwilę uwagi. Wypiałem biodra w stronę jego rąk, chcąc doznać już choć najmniejszego muśnięcia. Jongin uśmiechnął się na moje zachowanie, pozbywając się wszystkiego z mojego ciała. Jego twarz szybko znalazła się przy mojej, a dłonie błądziły niebezpiecznie blisko krocza.
- Jesteś piękny...- szepnął, zaczepiając moje wargi. - Dokładnie taki, jakiego sobie ciebie wyobrażałem.- mówił między pocałunkami, a ja objąłem go za szyję, przyciągając bliżej siebie. Z nadmiaru emocji i zapachu chłopaka, który wręcz mnie odurzał, aż zakręciło mi się w głowie. Ciągle powracała myśl, że to on.
Kiedy zszedł z pocałunkami na mój tors, zerknął na mnie, nie przerywając pieszczoty.
- Gdzie mogę szukać?- zapytał lekko zachrypniętym głosem, bawiąc się moim sutkiem.
- Dolna szuflada...- mruknąłem, w międzyczasie pozbywając się z łóżka zbędnych poduszek. Chłopak szybko znalazł buteleczkę lubrykantu, po czym wylał trochę na swoje palce, opierając się wolną ręką tuż obok mojej głowy.
- Będę ostrożny...- szepnął, po czym połączył nasze usta w namiętnym pocałunku, jednocześnie wsuwając we mnie pierwszy palec. Czując dziwne uczucie mruknąłem wprost do buzi Jongina, zaciskając dłonie na jego ramionach. Z każdym kolejnym ruchem w moim wnętrzu dziwne uczucie ustępowało rosnącej przyjemności. Zataczał kułeczka, wsuwał go coraz głębiej, a ja wzdychałem mu prosto do ust, kręcąc się pod jego ciałem. Kiedy poczułem kolejny, oderwałem się od chłopaka, wydając z siebie długi jęk.
- Um, kocie...- sapnąłem, odchylając głowę do tyłu, co Kim od razu wykorzystał i przyssał się do mojej szyi. 
- Jeszcze chwilkę, kochanie...- mruknął, wykonując w miarę regularne ruchy palcami, które doprowadzały mnie już do szaleństwa.
- Jongin... Proszę...- wręcz miałknąłem, wypychając biodra w stronę dłoni chłopaka.
- Strasznie się niecierpliwisz...- chłopak jakby zachichotał, przygryzając moją skórę.
- Dziwisz się?- wymamrotałem, wzdychając głęboko. - Przez kilka miesięcy... Próbowałem się pogodzić z tą sytuacją...- mówiłem z przerwami, próbując się skoncentrować na swoich słowach. - A teraz tu jesteś...
- Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo czekałem na ten dzień...- szepnął mi do ucha, sięgając jeszcze głębiej. - Ile razy sobie wyobrażałem nasz pierwszy raz...
Znów przeszły mnie ciarki, a Jongin wysunął ze mnie palce, łapiąc mój wzrok. Usadowił się odpowiednio między moimi nogami, na co objąłem go nimi w pasie, przyciągając go tym bliżej siebie. Jedno jego spojrzenie upewniło mnie, że ta noc jest tak samo wyjątkowa dla mnie, jak i dla niego. Złożył na ustach namiętny pocałunek, po czym przykładając dłoń do mojego biodra, zaczął powoli się zagłębiać w moim wnętrzu. Jęknąłem gardłowo, wbijając paznokcie w plecy chłopaka. To był krótki moment, w którym pomimo bólu i podniecenia, czułem, że to będzie wspaniałe przeżycie. Takie, które zostanie na zawsze w mojej pamięci, do którego będę chciał powracać jak najczęściej. Kiedy poczułem, pierwsze mozolne ruchy Jongina, zaczęła mnie ogarniać melancholia i pewnego rodzaju wzruszenie. Mimo że ból zamienił się w przyjemność, a z moich ust wydostawały się jęki i pomruki, to po policzkach powoli zaczęły spływać łzy. Jasnowłosy od razu to zauważył, zbierając subtelnymi muśnięciami słone kropelki z moich policzków.
- Wszystko dobrze?- szepnął z troską, a ja pocałowałem go namiętnie, po czym wtuliłem twarz w zagłębienie jego szyi.
- Tak.- potwierdziłem, pojękując jednocześnie z każdym najmniejszym ruchem chłopaka. Nie pytał więcej. Rozumiał tę sytację i wiedział, że tak musi być. Między innymi za to go pokochałem. Za wyczucie i takt, który posiada. Jakby doskonale znał cały system działania mojej osoby, wiedząc jak zachować się w różnych sytuacjach. Jego obecność, nasza bliskość wywołała we mnie ogrom emocji, które teraz zaczęły się uwidaczniać. Byłem okropnie szczęśliwy, móc go w końcu mieć przy sobie i cieszyć się jego obecnością. 
Jongin posapywał do mojego ucha, przygryzając oraz liżąc jego płatek. Przyjemność, którą nam sprawiał rozsła z każdym jego ruchem, a jęki, które z siebie wydobywałem stawały się coraz głośniejsze. Chciałem więcej, chciałem poczuć go mocniej, tak by nam obu zabrakło tchu.
- Mocniej...- mruknąłem, przygryzając skórę na jonginowym obojczyku. W momencie, gdy zaczął spełniać moją prośbę, znów mocno wbiłem palce w plecy chłopaka, drapiąc je na całej długości. Odnalazłem usta jasnowłosego i wpiłem się w nie zachłannie, wijąc się pod nim z rozkoszy. Co chwilę musieliśmy odrywać się od siebie, by zaczerpnąć powietrza. Czułem się tak wspaniale w ramionach Kima, że teraz, kiedy już byliśmy tak blisko nie potrafiłbym się z nim rozstać. Nie byłbym już tą samą osobą.
Chłopak trafił w moją prostatę, na co aż krzyknąłem z przyjemności. Zacząłem wychodzić na przeciw biodrom chłopaka, by znów poczuć to nieziemskie uczucie. Chciałem, aby ta chwila już nigdy się nie kończyła, jednak z każdym kolejnym celnym trafem czułem nadchodzące spełnienie. Zaplotłem nasze dłonie ze sobą, uchylając powieki, by spojrzeć głęboko w oczy Jongina. Owiewałem jego twarz ciepłym oddechem z otwartej w podnieceniu buzi. Chciałem widzieć go w momencie, gdy doprowadzi nas do błogiego stanu. Po kilku naprawdę mocnych pchnięciach zaznaliśmy cudownej rozkoszy, a nasze spojrzenia nie rozerwały się. Jasnowłosy opadł na mnie, opierając czoło o mój obojczyk. Nasze oddechy szalały, a ciała czuły jeszcze przyjemne ciepło. Znów łza spłynęła z jednego z kącików, a ja uśmiechałem się błogo, wsuwając palce we włosy chłopaka. 
- To było wspaniałe...- szepnął, wysuwając się powoli, po czym ułożył się tuż obok.
- Kocham cię, Jongin...- zbliżyłem się do jego twarzy, po czym pocałowałem delikatnie.
- Ja ciebie też, Hunnie.- oddał pocałunek z zaangażowaniem, obejmując mnie na wysokości bioder i delikatnie drapiąc jeden z pośladków. - Cholernie się cieszę, że to ja byłem tym pierwszym dla ciebie.- uśmiechnął się, drugą ręką odgarniając mi włosy z czoła, po czym przyłożył dłoń do mojego rozgrzanego policzka.
- Obiecuję, że pokażę ci jak wspaniała jest prawdziwa miłość.- szepnął, a ja w odpowiedzi znów połączyłem nasze usta, nie mogąć się przed tym powstrzymać.
- Już tego doświadczam...- odparłem z uśmiechem, przylegając jeszcze bardziej do Jongina. Mogłem śmiało stwierdzić, że właśnie byłem najszczęśliwszym chłopakiem na świecie. Ta noc stała się spełnieniem moich marzeń.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Kolejna zarwana noc, ale w końcu udało mi się skończyć ten rozdzialik. ^^ chyba najdłuższy ze wszystkich. W końcu postawiłam ich na wspólnej drodze, mam nadzieję, że się cieszycie z tego powodu :3

First LoveOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz