Po wspólnie spędzonych chwilach z Jonginem, postanowiliśmy wyręczyć tatę i przygotować kolacje. Na szczęście mój brat ze swoją lubą postanowili gdzieś wyjść, więc nie byliśmy skazani na sztuczny śmiech i dziwne opowieści. W spokoju i z dobrymi humorami zaczęliśmy przygotowywać posiłek. Jongin zajął się obieraniem warzyw, a ja mięsem. Spoglądałem na mojego mężczyznę, będąc naprawdę szczęśliwym przy jego boku. Jednak wiedziałem, że z jego rodzicami nie jest kolorowo i prędzej czy później będzie to trzeba załatwić.
- Misiek? Wiem, że nie minęło dużo czasu, ale jak się tu czujesz? - zagadnąłem do niego, przerywając krojenia mięsa.
- Dobrze. - uśmiechnął się nie przerywając. - Muszę tylko przypomnieć sobie, jak było kiedyś. Żeby czuć się jak u siebie i w ogóle.
- Jesteś u siebie. - cmoknąłem go w policzek z delikatnym uśmiechem. - A co z twoimi rodzicami? Nie chciałbyś się jakoś dogadać?
Chłopak westchnął cicho, również przerywając.
- Pewnie, że bym chciał, ale wiesz co było... Im się nie podoba to, że tu mieszkam i znów zaczynam pracę.
- To może spróbujcie porozmawiać? - położyłem dłoń na jego plecach, gładząc je.
- Wiem! - spojrzał na mnie ożywionym spojrzeniem i z szerokim uśmiechem.
- Co wiesz? - spojrzałem na niego nieco wybity z tropu.
- Za jakiś czas, pojedziemy razem na weekend do Koreii, odwiedzimy chłopaków i moich rodziców. - objął mnie w pasie. - Nigdy nie było okazji, żeby cię lepiej poznali, więc jak poznają powód, dla którego tu zostałem...
- Jongin... Nie wiem, czy to dobry pomysł... - odparłem z powątpiewaniem. - Nigdy nie przepadali za twoimi znajomymi, w tym za mną...
- Bo cię dobrze nie znają. Jeżeli się pogodzimy to będę zadowolony, jeżeli nie to trudno, będę żył tak, jak mi się podoba, z tobą u boku. - pocałował mnie czule, na co oddałem przyjemność z uśmiechem.
- Dobrze, zgadzam się. - powiedziałem cicho, na co Jongin pocałował mnie mocno.
- Dziękuję - wrócił do warzyw, a ja zacząłem smażyć mięso. Ze wszystkim wyrobiliśmy się idealnie. Akurat skończyliśmy, kiedy przyszedł tata z Laurą.
- Dzień dobry. - przywitaliśmy ich równocześnie, kłaniając się, a kobieta uśmiechnęła się nieco zdziwiona.
- Dzień dobry, Jongin ty tutaj? To ty jesteś partnerem Sehuna?
- No tak, to trochę skomplikowane, ale tak. - uśmiechnął się i poszliśmy wszyscy do stołu. Nie minęło dziesięć minut, kiedy nagle do domu wpadi roześmiani Jihyun i jego lalunia, która nawet nie raczyła się nam przedstawić. Kiedy nas zobaczyli nieco się uspokoili, a tata ich przedstawił Laurze, zapraszając do stołu. Wszystko szło w miarę przyzwoicie, wyłączając pojedyncze kwiatki Victorii, którymi nieświadomie się ośmieszała. Ja byłem psychicznie zmęczony jej obecnością i widziałem to również po tacie. Jednak już pod koniec spotkania stał się mały armagedon. Dziewczyna chciała wziąć sałatkę, trąciła kieliszek Jongina i oblała obrus i całego Kima. Chłopak poszedł się przebrać, ja zająłem się stołem, niezdara się gdzieś ulotniła, a tata poszedł z Laurą na spacer do ogrodu. Jihyun oczywiście nie zauważył mojego nienajlepszego nastroju i zagadnął do mnie.
- Jak ci się podoba ta przyjaciółka taty? - popijał sobie wino, a ja chodziłem od stołu do zmywarki. - Szczerze? Jakaś sztywna jest...
- Bo nie ma dupy i cycków na wierzchu czy dlatego, że jest inteligentna? - spojrzałem na niego zirytowany.
- No trochę...
- Wiesz co? Zajmij się sobą i swoją lalką, a tatę z Laurą zostaw w spokoju... - odparłem nieco ostrzej.
- Młody, uważaj co mówisz... -poprawił się na krześle.
- Proszę cię... Nie kompromituj się bardziej. - westchnąłem, zbierając obrus i serwetki, po czym poszedłem do pralni. Kiedy wróciłem, Jongin zmywał naczynia, których nie mogłem wstawić do zmywarki. Pocałowałem go w kark, nalewając sobie wody.
- Sehun? Powiedz, o co ci tak naprawdę chodzi? - brat podszedł do nas, opierając się o lodówkę.
- Naprawdę chcesz teraz o tym rozmawiać? - zapytałem teoretycznie. - Zmieniłeś się, stałeś taki sam jak ludzie wokół, których żyjesz.
- Ty też się zmieniłeś...
- Ale na pewno nie tak jak ty, na gorsze.. - przerwałem i odwróciłem się od niego, nie chcąc więcej rozmawiać. Jongin spojrzał na mnie wzrokiem, który nie wróżył nic dobrego.
- Chodź, musimy porozmawiać. - wziął mnie za rękę i poprowadził na górę do pokoju.
- Co się stało? - spojrzałem mu w oczy, czując naprawdę coś złego. Bałem się tego, co miałem usłyszeć.
- Victoria próbowała mnie uwieść.- powiedział szybko. - Oczywiście ją odrzuciłem, a ta powiedziała, że popamiętam.
- Co? Ale suka... - wyrwało mi się, a z emocji aż sobie usiadłem. - Ona jest jakaś chora! Przecież wiedziała, że jesteś gejem i jesteś ze mną! - opanowały mnie nerwy oraz zazdrość. Jak ona mogła w ogóle próbować?! Chyba jej mózg wypaliło przy entym rozjaśnianiu kudłów. Przecież jak tylko stanie na mojej drodze to...
- Ty sukinsynie! - do pokoju wpadł Jihyun, wymierzając mocny cios Jonginowi.
- Ej! - krzyknąłem, szarpiąc go. Kiedy zobaczyłem jak z brwi Kima leja się krew, coś we mnie pękło i uderzyłem brata w twarz, żeby się opamiętał.
- Jihyun zrób mu coś! On się do mnie dobierał! - miałknęła blondynka, a ja zamknąłem jej drzwi przed nosem.
- Popierzyło cię?! Nie znasz sprawy, a przychodzisz bić mojego faceta?! Cholerny ignorancie! - wrzasnąłem, stając między nim a Jonginem.
- Nie słyszałeś, to gwałciciel! - oskarżał go, a moje ciśnienie już było naprawdę wysokie.
- Zamknij się. To twoja dziewczyna zachowuje się jak tania dziwka i dobiera się do mojego chłopaka!
- Chyba coś ci się poprzestawiało!
-Nie! Wyjdź stąd, żeby tata się nie denerwował i zabierz ze sobą tę lafiryndę.- warknąłem, wyprowadzając go z pokoju.
- Z miłą checią! Nie będziemy spali pod jednym dachem z gwałcicielem! - Jihyun poszedł do siebie, zabierając walizki z szafy. Oddychałem głęboko i bez słowa poszedłem po apteczkę, po czym usiadłem przy Jonginie.
- Hunnie... - chłopak zaczął gładzić moje udo w uspokajającym geście. Nasączyłem wacik środkiem dezynfekującym i delikatnie zacząłem przemywać jego łuk brwiowy. Pocałowałem czule jego usta, kiedy się skrzywił.
- Nie zostawię tego tak... - powiedziałem cicho, skupiając się na skutecznym przyklejaniu plastra.
- Sehun, zostaw to tak jak jest, po co to bardziej rozdrapywać.
- A co? Jego oskarżenia były słuszne? - ciągle byłem wściekły i miałem ochotę coś rozwalić, najchętniej twarz mojego brata.
- Nie, oczywiście, że nie. - zaprzeczył, patrząc mi w oczy.
- No właśnie. Więc muszą odszczekać te oszczerstwa.
Jongin westchnął cicho i przygarnął mnie do siebie, wsuwając palce we włosy.
- Kocham cię, pamiętaj o tym. - szepnął mi prosto do ucha, a ja wziąłem głęboki oddech. Od razu zrobiło mi się lepiej.
- Ja ciebie też. - cmoknąłem go w szyję, a wtedy rozległo się pukanie do drzwi, po czym wszedł zdezorientowany tata.
- Może od was się dowiem, dlaczego oni wyjeżdżają?
Westchnąłem i zaprosiłem go na fotel, tłumacząc mu wszystko dokładnie. Oczywiście się zdenerwował, ale poszedł z nimi porozmawiać, a o jej przebiegu wiedzieli tylko rozmówcy, bo staruszek nie chciał nam nic powiedzieć.
Resztę wieczoru spędziliśmy w naszym pokoju, leżąc w spokoju. Wszyscy byliśmy zmęczeni tym dniem. Trwając tak przy boku Jongina doszedłem do wniosku, że nic więcej mi nie potrzeba, jak bliskości mojego mężczyzny, spokoju i pracy, która będzie sprawiać nam przyjemność. Wtedy wpadł mi do głowy pewien pomysł.
- Jongin może chciałbyś spróbować w mojej agencji? Myślę, że chętnie przyjęliby takie ciacho jak ty. - uśmiechnąłem się, przewracając na bok, by spojrzeć mu w oczy.
- Ja modelem? - zerknął na mnie.
- No, albo fotomodelem. Co prawda, dużo osób by się na ciebie patrzyło, ale jakoś bym to przebolał. - zaśmiałem się cicho, smyrając go palcem po szyi.
- Byłbyś zazdrosny, nawet bardzo zazdrosny. - spojrzał na mnie rozbawiony.
- Bo na ulicy osiemdziesiąt procent ludzi się za tobą odwraca.
- Przesadzasz - zaśmiał się, a ja szybko skradłem mu całusa.
- Nie, przystojniaku. Jutro zadzwonie do agenta i o wszystko zapytam.
- Dobrze, zobaczymy co powie o mnie swiat mody. - teraz to on mnie zaczął całować, ale zdecydowanie namiętniej i dłużej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie!
Szkoła, brak weny i ciągłe sprawy, wydarzenia... Wybaczcie za tak długą przerwę. Ja chyba nigdy nie nadam normalnego rytmu swojemu pisaniu ;-;
CZYTASZ
First Love
FanfictionSehun od zawsze twierdził, że nie potrzebuje míłości. Uważał ją za zbędną i bardzo problematyczną. Ale nadszedł dzień, w którym sam jej zapragnął...
