Obudziłem się o godzinie ósmej, bo musiałem iść do pracy. Wykonałem wszystkie czynności, które miałem do zrobienia i pojechałem autobusem do kawiarenki z bubble tea.
Po dotarciu na miejsce założyłem fartuch i zająłem stanowisko.
Nieznany:
Nie śpisz?
Ja:
Nie
Nieznany:
Gdzie jesteś?
Ja:
W pracy
Nieznany:
Nie odpisuj tak sztywno, staram się być miły
Ja:
Ohh, czuję się zaszczycony
Nieznany:
Nie lubię sarkazmu, przestań w tej chwili
Ja:
Bo znowu doprowadzisz kogoś do zawału?
Nieznany:
Jeśli nie przestaniesz, to mogę nawet zabić
Nieznany:
Więc przemyśl to
Zatkało mnie.
Ja:
Przepraszam
Nieznany:
W porządku :)
-Baek coś się stało?- zapytał mnie Kyungsoo.
- Taki facet grozi mi, że zabije kogoś z moich bliskich, a potem wysyła uśmiechnięte buźki- powiedziałem na jednym wdechu.
Spojrzałem na niego, czekając na reakcje.
-Słodko-odpowiedział i zaczął napełniać kubek ze słomkami.
Ja:
Muszę pracować, nie będę mógł pisać
Nieznany:
Rozumiem, ale lepiej pilnuj telefonu, pewnie zatęsknię i będę musiał napisać
Ja:
Okej
Usłyszałem dzwonek oznajmiający, iż do kawiarenki dotarł nowy klient.
Był to mężczyzna w wieku około dwudziestu pięciu lat, przystojny o ciemniejszej karnacji, miał dość widoczne doły pod oczami i był elegancko ubrany.
Już chciałem go obsłużyć, ale zostałem dość mocno odepchnięty, a moje miejsce zajął Kyung- uśmiechnięty od ucha do ucha.
Kyungsoo pov.
Spojrzałem na mężczyznę, który stał przede mną- nadal tak samo przystojny, jak go zapamiętałem.
-Miło cię znowu spotkać Kai- powiedziałem patrząc mu w oczy.
- A ty to kto?-zapytał zostawiając tworząc kolejną szramę w moim sercu.
-Już mnie nie pamiętasz? Nie pamiętasz tych dwóch lat?- zapytałem łamiącym głosem.
-Ah, to ty- powiedział znudzonym głosem, a przez sekundę wydawało mi się, że widzę błysk w jego oku, taki jak kiedyś, kiedy mnie widział.
Kai w liceum znany był z bycia złym chłopcem. Był uzależniony od hazardu, a to ja go z tego wyciągnąłem- niestety zerwał ze mną, gdy musiał wyjechać, ale nigdy o nim nie zapomniałem.
Nigdy więcej nie miałem bliższego kontaktu z mężczyznami, a oprócz Baeka, nie mam nikogo.
-Co podać?- zapytałem przypominając sobie, że jestem w pracy.
-Herbatę o smaku mango, sam dobierz dodatki.
-Masz uczulenie na mango- stwierdziłem
-A no tak, no to kiwi.- spojrzał na mnie kątem oka.
-Będzie gotowa za 5 minut.
-To ja od razu zapłacę-podał mi banknot- Reszty nie trzeba.
-To o dużo za dużo, wydam ci resztę.
Chłopak zmarszczył czoło.
-Zapomniałeś, że ze mną się nie dyskutuje- odrobinę podniósł ton głosu.
-A ty zapomniałeś, że nie lubię, gdy na mnie krzyczysz?- zapytałem patrząc mu w oczy.
Wyraz jego twarzy złagodniał.
-Nie zapomniałem- odpowiedział spokojniej i poszedł do stolika.
~~~
Bam bam bam
SUPRISE
będzie kaisoo
CZYTASZ
My reward
FanfictionNieznany: Wygrałem Ja: He? To chyba pomyłka Nieznany: Wreszcie cię wygrałem i mogę z tym skończyć, po dwóch latach...... -------- Paring: Baekyeol Gatunek: Fluff Uwaga: Chan trochę creepy Okładka: invisiblenow !AKTUALIZACJA: TO JEST RAK I JA TO WIEM!
