Na miejscu czekał już na mnie pokój, z czego byłem niezmiernie zadowolony, bo zmęczenie podróżą dawało znaki.
Położyłem się i momentalnie opadły mi powieki.
Dziesięć minut po tym jak się obudziłem , wyjrzałem przez szybę, gdzie od pewnego czasu widoczne były jakby blaski świateł.
Ciemność. Tylko gdzieś w oddali migało światło od samochodu, a to normalne więc po prostu odszedłem od okna i podążyłem w kierunku pełnej lodówki, która znajdowała się w moim "apartamencie".
Wyjąłem z niej ser i masło, ukryte pod porcelanową, czy porcelanowym... nigdy nie byłem dobry w epitetach, tak czy siak przykryte było dekielkiem.
Z szuflady wyciągnąłem nóż, a z szafki chleb. Kanapka szefa kuchni w drodze!
Próbując otworzyć ser dopiero się ocknąłem i przypomniałem swoje imię.
Pobiegłem do drzwi i sprawdziłem czy aby na pewno są zamknięte i czy nie miałem niespodziewanego gościa. Na szczęście zamek był przekluczony.
Wróciłem do przygotowywania posiłku.
Gdy odchyliłem dekielek od masła, gdzie jakby nie było- powinno być masło, zamarłem.
Na porcelanowej podkładce leżało serce.
Prawdziwe serce.
Cofnąłem się o krok, a po chwili zauważyłem zakrwawioną karteczkę.
"Zraniłeś mnie swoim zachowaniem, Baekhyun. Wyrwałeś mi serce"
-Już wie gdzie jestem...- mruknąłem pod nosem przerażony
-Wie, i nie jest zadowolony- usłyszałem smutny głos za sobą
~~~~~~~~~
CZYTASZ
My reward
FanfictionNieznany: Wygrałem Ja: He? To chyba pomyłka Nieznany: Wreszcie cię wygrałem i mogę z tym skończyć, po dwóch latach...... -------- Paring: Baekyeol Gatunek: Fluff Uwaga: Chan trochę creepy Okładka: invisiblenow !AKTUALIZACJA: TO JEST RAK I JA TO WIEM!
