Tydzień później
________
Leżąc na kanapie usłyszałem dźwięk powiadomienia. Od razu wstałem i pobiegłem do telefonu.
Nieznany:
Busan, 400-34
Ta wiadomość nieco mnie... zdziwiła.
Była niezwykle sztywna, co nie było charakterystyczne dla mojego oprawcy.
Ostatnio wszystko mnie dziwi, pewnie jestem przewrażliwiony. Pozostało mi tylko spakować najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszyć w drogę.
Tylko czemu czuję się jak jakiś hobbit? Właściwie łączy nas wiele na przykład to, że oboje nie wiemy czy wrócimy. Wiemy natomiast to, iż idziemy prosto w paszcze lwa.
Gdybym nie miał poczucia winy, odpuściłbym sobie, ale pewnie wiele by mi to nie dało. Ten facet jest chory, mam wrażenie, że nigdy mi już nie odpuści.
Pora na przestanie bycia ciotą, Baek!
Po oddaniu klucza sąsiadce, ruszyłem w drogę. Nigdy nie lubiłem podróżować autobusem,wszędzie brud i jeszcze moja choroba lokomocyjna. Na szczęście tym razem na nikogo nie zwymiotowałem.
Raz, gdy byłem w trzeciej klasie liceum obrzygałem pierwszaka, ale to nie moja wina, głupi Oh Sehun sam się o to prosił. Myślał, że moja, według niego, znudzona mina wynika z tego, że czuję się samotny, więc podszedł, zaczął mnie przytulać, a jego wkurzony chłopak postanowił również mnie przytulić.
Kompletnie nie rozumiem jaki był tego sens, ale za mocno ścisnął mi brzuch i zwróciłem śniadanie.
Na szczęście, oboje wyjechali do Chin i mam spokój. Aż do nie dawna.
-Chanyeol, czemu pojawiłeś się w moim życiu? Dobrze mi było samemu- mówiłem sam do siebie
-Byun Baekhyun, to pana przystanek- powiedział kierowca i się zatrzymał
-Słucham?
Zdziwiony wyjrzałem przez okno.
Przecież tu nic nie ma, to jakieś pustkowie!
CZYTASZ
My reward
FanfictionNieznany: Wygrałem Ja: He? To chyba pomyłka Nieznany: Wreszcie cię wygrałem i mogę z tym skończyć, po dwóch latach...... -------- Paring: Baekyeol Gatunek: Fluff Uwaga: Chan trochę creepy Okładka: invisiblenow !AKTUALIZACJA: TO JEST RAK I JA TO WIEM!
