Zostawcie po sobie jakiś znak, bardzo proszę 🙏🙊
🐢🐢🐢
Obudziłem się w białym pomieszczeniu, wszędzie widziałem motylki. Nie kojarzyłem, żebym się tu przemieszczał.
-Ten motylek za chwilę mnie obkupci- zachichotałem
Nagle usłyszałem głos z drugiej strony pokoju.
-Jest doktor pewny, że wszystko z nim w porządku?- zapytał podejrzliwie ktosiek
-Dobrze się czuję ktośku! Trochę tyłek mnie boli, czy to twoja robota, ty nie dobry?-spojrzałem karcąco na faceta w kitlu
Ten tylko pokręcił głową.
-Tak, jest jeszcze pod wpływem środku usypiającego. Za kilkanaście minut powinno mu przejść
-W takim razie dziękuję panie doktorze- biały mężczyzna jeszcze chwilę mi się przyglądał
I to wcale nie, dlatego że wysłałem mu całuski.
-Wynocha- krzyknął Park
Chwila.
Park.
-Panie doktorze, proszę mnie stąd zabrać, ten facet to psychol!- zacząłem szarpać się z pasami przytrzymującymi mnie w łóżku
Lekarz tylko się zaśmiał i wyszedł. Pewnie pomyślał, że dalej gadam głupoty.
Od razu, gdy drzwi zostały zamknięte, Park podszedł do mnie, włożył rękę pod moją bluzkę i zaczął gładzić mój brzuch, na którym miałem opatrunek. Pochylił się i pocałował w usta. Wyrywałem się, ale ten był silniejszy.
-Ratunku!- zacząłem krzyczeć jak tylko oderwał się od moich ust
-Zamknij buźkę mały, bo za chwilę ci ją zaknebluje- wysyczał
Gdy miał już ponownie się do mnie przyssać, zadzwonił jego telefon.
-Kurwa- odebrał
Chciałem uciec, ale byłem jak z waty. Gdy już prawie udało mi się podnieść mężczyzna wziął mnie na ręce i skierował się do drzwi.
-Gdzie mnie zabierasz zboczeńcu?- zapytałem
-Do naszego domu- spojrzał się na mnie z wyraźnym niezadowoleniem
-Jak to naszego?- zacząłem się wiercić
-Uspókoj się, będziemy od teraz szczęśliwą rodzinką
Boże, czemu mnie skarałeś obecnością tego psychola w moim marnym życiu?
Chwilę potem siedzieliśmy już w jego samochodzie.
-Mogłeś mi dać coś na zmianę- wskazałem ręką na piżame, w którą byłem ubrany.
-Po co, na miejscu mam dla ciebie ubrania- powiedział- nie chcę mi się teraz latać po sklepach
Godzinę później
- Tak więc wiesz już gdzie wszystko się znajduje
-No wiem- odpowiedziałem patrząc na Parka z pod przymrużonych powiek
Jego dom był duży, wszystko miało swoje miejsce. Nigdzie nie było widać odrobiny kurzu.
-Nie podoba mi się, za czysto tutaj- zrzuciłem z szafki w korytarzu jakiś stary wazon
Postanowiłem, że nie będę ułatwiać mu życia. Mam swój honor. Jeśli nie mam jak uciec to przynajmniej będę uprzykrzać klapouchemu każdy dzień ze mną.
-Baekhyun- jęknął wielkolud- to było bardzo drogie
-To schowaj drogie rzeczy, bo jeszcze kilka przedmiotów mam zamiar zrzucić
Chłopak spuścił głowę i kazał mi iść za nim do sypialni. Podreptałem w tym kierunku nie sprzeciwiając się.
Chociaż obawiałem się, że ten się może odrobinę wkurzyć- nie zamierzałem przestać. Niech wie, że nie da się mnie tak łatwo zdominować.
-A teraz idziemy się myć- powiedział cały rozpromieniony
-Rozumiem
5 minut później
-Baekhyun otwórz te cholerne drzwi!
-Zapomnij zrazie! To nie fanfiction, nie dam zgwałcić się w wannie jak te wszystkie laski- wlałem do zbiornika płyn
-Postaram się nie zużyć całej ciepłej wody!
________
Chciałybyście 2 część? Nie wiem czy dałabym radę, ale mogłabym spróbować.
Dziękuję za czytanie tych moich wypocin. Wiem, że nie jestem najlepsza jeśli chodzi o... całość, ale staram się rozwijać(?), wiem też, że to ff to taka komedia, ale nie potrafię inaczej. Pewnie w drugiej części byłoby więcej Chanbaekowych zbliżeń, bo uczę się powoli pisać TE sceny 😂❤
CZYTASZ
My reward
Fiksi PenggemarNieznany: Wygrałem Ja: He? To chyba pomyłka Nieznany: Wreszcie cię wygrałem i mogę z tym skończyć, po dwóch latach...... -------- Paring: Baekyeol Gatunek: Fluff Uwaga: Chan trochę creepy Okładka: invisiblenow !AKTUALIZACJA: TO JEST RAK I JA TO WIEM!
