ASHTON POV'
- Dzięki Sydney! - krzyknąłem zdyszany do mikrofonu.
- To był jeden z lepszych koncertów jakie grałem - powiedział Mike i odłożył gitarę.
Odszedłem od perkusji i ruszyłem do wyjścia. Szybko wyjąłem telefon, aby przeczytać sms od Ashley.
Ashley:
Ten koncert był niesamowity...
Ashley:
Gdzie i kiedy się spotkamy?
Zacząłem jej odpisywać, a chłopaki mnie szturchali w bok i opowiadali żarty.
Ja:
Za 15 minut przy tylnym wyjściu?
Ashley:
Okie dokie, już pędzę.
Wziąłem tylko butelkę wody i moją czarną bluzę.
- Do zobaczenia! - krzyknąłem i już miałem biec.
- Ashek! Gdzie lecisz?! Nie idziesz z nami pić? - pyta mnie Calum.
- Nie! Sorka, ale dziewczyna czeka...- nie byłem pewien czy usłyszeli z tej odległości.
Poczułem wibrację w ręce i zajrzałem na kolejną wiadomość od Ashley.
Ashley:
Jestem już, siedzę na ławeczce :)
Ashton:
Już za sekundę jestem
Nacisnąłem klamkę od drzwi ewakuacyjnych i ujrzałem blondynkę siedzącą tyłem do mnie. Powoli i jak najciszej podszedłem w jej kierunku.
Zakryłem jej oczy dłońmi, przez co się wystraszyła.
- Zgadnij kto to - szepnąłem jej do ucha.
- Ciekawe kto, ty głupku - zaśmiała się.
Strzepała moje łapska i wstała. Uśmiech jaki malował się na jej twarzy znikł, gdy na mnie spojrzała.
- Ashton... - szepnęła.
