▷11◁

85 5 0
                                        

Budzik obudził mnie o godzinie 5. Ustawiłam drzemkę i wstałam 20 minut później. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Szybko się umyłam, ubrałam i pomalowałam.

- Shay, śniadanie! - krzyknęła moja mama z kuchni.

- Już idę! - odpowiedziałam przechodząc obok pokoju brata. Zajrzałam przez uchylone drzwi. Wszystko powinno być na swoim miejscu, ale coś było nie tak. Zmarszczyłam brwi i chciałam wejść do środka, ale mama ponownie mnie zawołała.

Zeszłam na dół i usiadłam do stołu. Rodzicielka postawiła przede mną talerz z kanapkami.

- Wcinaj, bo spóźnisz się do szkoły - uśmiechnęła się do mnie ciepło. - Nie dam rady cię dzisiaj odwieźć, bo muszę być wcześniej w pracy. Wyjeżdżam na kilka dni w delegację - poinformowała mnie pospiesznie zakładając czarne szpilki na stopy.

- A tata kiedy powinien wrócić? - zapytałam z pełną buzią.

- Teoretycznie w przyszłym tygodniu, ale wiesz jak to jest...- wywróciła oczami, podeszła do mnie i ucałowała w głowę. - Trzymaj się skarbie, pieniądze masz tam, gdzie zawsze. Paa!- pożegnała się, wzięła małą walizkę z przedpokoju i wyszła.

Po zjedzeniu zgarnęłam spakowaną torbę i wyszłam. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam w kierunku szkoły. Droga mięła o dziwo szybko. Kiedy byłam już na dziedzińcu przywitał mnie mój chłopak.

- Hej, słońce - pocałował mnie w policzek.

- Hej, Drake - uśmiechnęłam się i chwyciłam jego dłoń.

Chłopak pociągnął mnie w stronę szkoły. Przy wejściu walnął ramieniem jakiegoś chłopaka. Miał czarne włosy i kolczyk w wardze.

- Uważaj jak łazisz, Oliver - warknął szatyn. Chłopak tylko spojrzał na niego, a następnie na mnie, jego oczy nagle wydały się żywsze.

- Shay... - uśmiechnął się i chciał mnie przytulić. Zdziwiłam się, a Drake powstrzymał go ręką.

- Znowu chcesz dostać wpierdol, gówniarzu? - szarpnął za jego koszulkę.

- Chodźmy już... - pociągnęłam szatyna za rękę i szepnęłam ciche ,,przepraszam" do Olivera.

Time skip

Po skończonych lekcjach poszłam do swojej szafki, aby zostawić książki. Chciałam przejrzeć się jeszcze w lusterku na drzwiczkach, ale nagle ktoś zamknął szafkę. Był to ten chłopak z rana.

- Coś się stało? Drake ci dokucza? - zapytałam z troską.

- Co z tobą, Shay? Ile rzeczy pamiętasz? Czemu tak nagle zniknęłaś? Szukaliśmy cię - zaczął zasypywać mnie pytaniami, których nie rozumiałam.

- Nie rozumiem o co ci chodzi, wybacz- zmarszczyłam brwi i chciałam wyminąć czarnowłosego, ale zatrzymała mnie jego ręka na ramieniu.

- Możemy pogadać w bardziej ustronnym miejscu? Wszystko ci wyjaśnię...- spojrzał na mnie błagalnie, a ja po chwili zawahania się zgodziłam.

Wyszliśmy z terenu szkoły i zaczęliśmy iść w nieznanym mi kierunku. Szliśmy jakiś czas, aż doszliśmy na obrzeża lasu. Dostałam sms-a od Drake'a.

Gdzie jesteś? Chciałem pokazać Ci jak Oliver dostanie łomot za szkołą i myślałem, że później pójdziemy do ciebie ;*

Westchnęłam i schowałam telefon do kieszeni. Chcieli go pobić...

- Co tu robimy?- zapytałam lekko zestresowana, bojąc się, że wiedział o planie mojego chłopaka.

- Już mówiłem, chcę ci coś wyjaśnić. Tylko musisz mi zaufać - wyciągnął w moją stronę dłoń.

- Nie możesz tutaj? Nie chcę iść wgłąb lasu... - splotłam ręce pod piersiami.

- Nic ci nie zrobię, zobaczysz - uśmiechnął się przyjaźnie. Spojrzałam w jego oczy i dziwnie się poczułam. Jakbym go znała...

Chwyciłam jego dłoń i zaczął mnie prowadzić. Szliśmy dosyć długo, aż w którymś momencie ujrzałam naprawdę duży dom. Ogarnęła mnie fala przerażenia i wyrwałam swoją dłoń.

- Co ty chcesz zrobić? - krzyknęłam na zdziwionego chłopaka.

- Shay, uspokój się. Tu ci się nic nie stanie. Jesteś tu bezpieczna...

- Zaraz zadzwonię po Drake'a - zagroziłam z paniką w głosie.

- Shay?! - usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Nagle znikąd wzięła się czarnowłosa dziewczyna. - Dobrze, że wróciłaś. Wiedziałam, że Oliver szybko ci wszystko wyjaśni. Tak bardzo za tobą tęskniliśmy - przytuliła mnie cała uradowana.

- Co tu się do cholery wyrabia?! - byłam coraz bardziej przestraszona.

- Nie pamiętasz mnie? To ja, Eldie - dziewczyna chwyciła moje ramiona, a jej oczy się zaszkliły.

- Jeszcze jej nie wyjaśniłem - Oliver odchrząknął, zerkając na mnie.

- To na co czekasz? Miałeś tyle czasu?! - uniosła się zielonooka.

- Zamiast się kłócić, moglibyście mi wyjaśnić, to co tak bardzo chcecie - warknęłam poirytowana już całą sytuacją.

- Chodź - powiedzieli oboje w tym samym momencie. Westchnęłam i weszłam z nimi do budynku.

Nagle wszystkie pary oczu jakie tam były, zostały skierowane na mnie. Poczułam się mega dziwnie. Rozejrzałam się po ogromnym wnętrzu. Miałam głupie wrażenie, że już tu byłam. Skądś to wszystko kojarzyłam. Tylko skąd?

- O wyjaśniliście jej już? - zapytał jakiś typek na kanapie, który wcinał gofry.

- No właśnie, czekam na wyjaśnienia. Co ja tu tak właściwie robię? - splotłam ręce pod piersiami i zaczęłam tupać nerwowo nogą.

- A więc, wszystko zaczęło się dokładnie tego dnia... - zaczął czarnowłosy.


Wiem, że rozdział jest krótki, ale zbieram wenę XD Ogólnie mam nadzieję, że jest w miarę okej. Postaram się pisać trochę dłuższe i ciekawsze, ale znając mnie pewnie mi nie wyjdzie XD

Do następnego

xoxo

~Kasumi

Moja HistoriaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz