Rozdział 9

9 3 4
                                    

Wstałam w miarę późno, około 11:00. Miałam jeszcze sporo czasu do spotkania z Julie, więc wykąpałam się, przebrałam i zaczęłam czytać książkę.

Ciągle miałam wątpliwości co do wyjścia do galerii. Na pewno będę musiała poprosić Davida, aby mnie zawiózł. Na Caluma nie mogę teraz liczyć, a wątpię żeby pożyczył mi swój samochód. Po mniej więcej dwóch godzinach zeszłam na dół w celu odnalezienia pana Hooda. Zastałam go na fotelu czytającego gazetę.

- Dzień dobry, Sam - przywitał się kiedy usiadłam na kanapie obok.

- Dzień dobry. Ma pan, um, masz jakieś plany na 15:00?

- Hm, wydaje mi się, że nie. Dlaczego pytasz?

- Chciałam pojechać do galerii na spotkanie z przyjaciółką i potrzebuję transportu.

- Nie możesz jechać autobusem?

- Um, mogę, ale nie chce lecieć na drugi koniec parku do kiosku po bilet i z powrotem na przystanek. Tym bardziej, że jest bardzo zimno.

David odłożył gazetę i zastanawiał się przez chwilę.

- No dobrze, mogę cię zawieźć. Przy okazji zajrzę do sklepu elektronicznego.

- Bardzo panu dziękuję - powiedziałam wstając z kanapy. Tata Caluma podniósł wskazujący palec do góry i lekko uniósł brew. - No tak, bardzo ci dziękuję.

- Nie ma problemu - zaśmiał się i wrócił do czytania, a ja wróciłam do pokoju.

Spakowałam do torebki kilka potrzebnych rzeczy: portfel, gumę do żucia, powerbanka i kupony do KFC.

- Idziesz gdzieś? - obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Caluma opierającego się o framugę drzwi. Był skacowany, miał podkrążone oczy i rozczochrane włosy.

- Mówiłam ci żebyś pukał - powiedziałam odkładając torbę na łóżko.

- Drzwi były otwarte - wzruszył ramionami. Najwyraźniej zapomniałam ich zamknąć.- Ponawiam pytanie.

- Tego akurat nie musisz wiedzieć, skarbie - powiedziałam ze sztucznym uśmiechem i zaczęłam przeglądać nieodebrane połączenia: 5 od mamy, 1 od Louisa.

Calum wywrócił oczami. To samo powiedział mi dzień wcześniej. Otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale rozmyślił się i wyszedł z pokoju zamykając drzwi.
_______________________

Stałam teraz w przedpokoju czekając, aż David założy kurtkę. Wziął jeszcze portfel i poszliśmy do jego samochodu. Myślałam, że na podjeździe zastanę coś takiego, jak samochód Caluma, przykładowo Lamborghini. Zobaczyłam jednak białego Jeepa Compassa - samochód moich marzeń. Wydałam z siebie cichy okrzyk zaskoczenia połączony ze szczęściem.

- Robi wrażenie, co? - zapytał zadowolony z siebie David. Otworzył mi drzwi pasażera. Wsiadł do środka i ruszyliśmy.

Włączyłam radio. Akurat została zapowiedziana piosenka Fall Out Boy "Immortals". Powiedziałam coś w stylu "ooh" i pogłośniłam. Kiedy zaczęły lecieć słowa "They say we are what we are, but we don't have to be" zaczęłam śpiewać, a razem ze mną David.
Spojrzałam na niego ze zdziwieniem, ten jednak nie zwrócił na to uwagi wczuwając się w tekst piosenki.

- Jesteś ich fanem? - zapytałam.

- Oczywiście! To mój ulubiony zespół zaraz za Nirvaną i Green Day'em! - powiedział zadowolony.

- Byłeś na koncercie?

- Tak, razem z Calumem.

Nie byłam tym zaskoczona, bo kiedyś przeglądałam jego playlistę na spotify i większość to były płyty FOB.

He Still Tries Where stories live. Discover now