Max znajdował się w jakimś pomieszczeniu gdzie było pełno śmierciożerców. Przed nimi stał Lord Voldemort. Max dostrzegł obok niego ciało jakiejś kobiety. Nastolatek podszedł bliżej. Kiedy ślizgon zobaczył, że zamordowana kobieta wyglądała podobnie do niego... doznał szoku. Chciał aby ten sen się skończył jak najszybciej. Max stanął w kącie. Bał się jak małe dziecko. Zobaczył swoją ciotkę Bellatriks.
- Panie, a co z chłopcem? - spytała Bellatriks.
- Zajmij się nim - rozkazał Czarny Pan - Ja wyruszam do Doliny Godryka i niebawem wrócę - Potem sen się skończył.
~°~
Max obudził się cały spocony. Zobaczył, że do pokoju wchodzi pani Weasley.
- Dziecko kochane! - krzyknęła Molly - Co ci się stało? - Max odpowiedział tylko jedno.
- Nienawidzę Voldemorta - Potem spojrzał w okno i patrzył w nie co najmniej pięć minut.
~°~
Hermiona i Ron właśnie usłyszeli od Harry'ego szokującą wiadomość. Dowiedzieli się, że Max jest synem Lorda Voldemorta...
- ŻE JAK?! - krzyknął Ron - Nie możesz się z nią zadawać!
- Dlaczego? - spytał Harry - On nie jest taki jak jego ojciec.
- Ten chłopak zrobił ci pranie mózgu czy co?!
- Ron! Uspokój się! - Hermiona uderzyła swojego przyjaciela w ramię - Może Harry ma rację.
- Dobra, ale żeby później nie było.
~°~
Max siedział w kuchni i czytał Proroka Codziennego. W końcu miał dosyć. Ciągle, na każdej stronie i w każdej wiadomości było to samo słowo : Czarny Pan. Albo wiadomość o Harrym i dementorach. To też nie było zbyt wesołe... i Max nie chciał tego czytać. Rzucił gazetę na stół. Do kuchni wszedł Harry wraz z Ronem i Hermioną. Trójka przyjaciół usiadła na przeciwko Max'a.
- Bo ja cię chciałem przeprosić - zaczął Ron - Za moje zachowanie.
- Nic nie szkodzi - powiedział Max. Ron nic nie mówił. Za to Hermiona uderzyła go w ramię.
- Bo jeżeli naprawdę zrobiłem Ci przykrość to... przepraszam - Max spojrzał na Rona.
- Dobra, o co wam chodzi? - spytał Riddle. Ron zaczął pić napój.
- Ale o czym mówisz? - spytała Hermiona - O nic nam nie chodzi.
- Właściwie to tak - Do rozmowy wtrącił się Harry - Chcielibyśmy abyś powiedział nam czy chciałbyś dołączyć do nas? - Ron z wrażenia wypluł sok, który pił.
- Co? - spytał zdziwiony Max - Chcecie, abym ja się z wami zadawał? - Harry potaknął głową - Przecież jestem ślizgonem!
- No właśnie! - powiedział Ron - On jest ślizgonem!
- RON! - krzyknął Harry równocześnie z Hermioną.
- To jak? - Max zastanawiał się przez chwilę. Potter wyciągnął dłoń w jego kierunku - Przyjaciele? - Max wahał się. Postanowił zaryzykować.
- Przyjaciele - Riddle uścisnął Harry'emu dłoń - Ale wiesz, że będziesz musiał jakoś znosić moje krzyki, co nie?
- Jakoś to wytrzymam.
~°~
Zbliżał się dzień rozprawy Harry'ego. Dwie godziny temu Harry udał się wraz z panem Weasley'em do Ministerstwa Magii i jeszcze nie wrócił. Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali na ich powrót. Max chodził w tę i z powrotem. Drzwi do domu się otworzyły. W końcu... wrócił Harry wraz z panem Weasley'em. Wszyscy spojrzeli na nich z oczekiwaniem na wiadomość.
- Niewinny - powiedział pan Weasley. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Każdy zaczął gratulować Harry'emu. Pierwsza była pani Weasley.
- Harry kochaneczku! Tak się cieszę! - mówiła pani Weasley ściskając Pottera.
- Ja też się cieszę, że będę mógł chodzić do szkoły - Następny był Ron, a po nim Hermiona, która rzuciła się Harry'emu na szyję.
- Dobrze, że cię uniewinnili - powiedziała Hermiona opanowując się.
- Gratulacje stary - Ron uścisnął Harry'emu dłoń. Max usiadł na krześle i czekał, aż wszyscy skończą gratulować Potterowi i wyjdą. Przed ostatnią osobą był Syriusz, który uściskał swojego chrześniaka.
- Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło - powiedział Syriusz - Należą ci się najszczersze gratulacje Harry.
- Tak, ale gdyby nie profesor Dumbledore to prawdopodobnie zostałbym wydalony z Hogwartu - Wszyscy wyszli z kuchni. Wszyscy z wyjątkiem Max'a i Harry'ego. Riddle wstał z krzesła i podszedł do Harry'ego.
- Miałem nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i skończyło się dobrze - zaczął Max - Cieszę się, że cię nie wydalili bo wtedy nie miałbym z kim szczerze pogadać. Wiem, że wiele zawdzięczasz profesorowi Dumbledore'owi, ale wygraną możesz na razie zawdzięczać sobie. Rzuciłeś to zaklęcie w obronie własnej, a Knot ci nie wierzył. Dumbledore jedynie dowiódł, że minister się myli, a ty jesteś niewinny. Gratuluję Ci, Harry - Max przytulił swojego przyjaciela - Tylko nie mów nikomu o tym uścisku, zgoda?
- Jasne, nie powiem - Potter uśmiechnął się.
- Super - Max wraz z Harrym wyszli z kuchni. Zobaczyli, że na korytarzu, na schodach siedziała Hermiona wraz z Ranem i jego rodzeństwem. Max i Harry postanowili się do nich dołączyć.
- Mama mówi, że po południu idziemy wszyscy na Pokątną - odezwała się Ginny - Zakupy do szkoły.
- Już? - spytał zdziwiony Max.
- Nasza mama woli mieć wszystko zrobione wcześniej - powiedział Ron. Max w sumie... nie mógł się doczekać wypadu na Pokątną.
CZYTASZ
Destiny |HP
FanfictionHistoria Max'a Riddle czyli syna Czarnego Pana. Początkowo chłopak widzi w swoim ojcu prawdziwy wzór do naśladowania i z utęsknieniem czeka na jego powrót, lecz gdy nareszcie do tego dochodzi Maximus ucieka z Dworu Malfoy'ów i przyjmuje pomoc dyrekt...
