6. Prof. Dolores Jane Umbridge

542 47 1
                                        

Max wraz z resztą swoich przyjaciół udał się na lekcje Obrony przed Czarną Magią.
Usiadł wraz z Hermioną w jednej z ławek, tuż za ławką Rona i Harry’ego. 

-Sądzicie,że będzie nas torturować?-zażartował Ron.- Max co robisz?- Riddle robił ptaka z papieru po czym rzucił na papier zaklęcie. Po chwili ptak zaczął latać po klasie.Wszyscy w ciszy go obserwowali.Po chwili ptak zaczął płonąć. Do klasy weszła Umbridge.

-Zaczyna się.-powiedział Max patrząc na nową nauczycielkę.

-Witajcie drogie dzieci.- zaczęła pani profesor słodkim głosem.-Jestem Dolores Jane Umbridge. Jak zapewne wiecie jestem tu po to aby nauczyć was magii w sposób bezpieczny.

-W sposób bezpieczny?-powtórzył Max.-Co pani przez to rozumie?

-Jeżeli chcecie o coś zapytać lub chcecie coś powiedzieć, zawsze proszę podnosić rękę.-Ron podniósł rękę.-Tak panie Weasley?

-Chciałem zadać to samo pytanie co mój kolega.-powiedział Ron.-Powiedziała pani w sposób bezpieczny czyli …

-Już wam wyjaśniam.-powiedziała Umbridge.-Ministerstwo opracowało dla was specjalny zestaw książek,którymi będziemy się posługiwać podczas zajęć.- Przed nosem każdej osoby pojawiła się książka. Max przeczytał tytuł.

-Magia dla początkujących.- powiedział zdziwiony. W tym samym momencie pozostała trójka przeczytała tytuł.-Jak to magia dla początkujących?!

-Nie będzie rzucania zaklęć?-spytał Harry.

-A po co macie rzucać jakieś zaklęcia?-odpowiedziała Umbridge pytaniem na pytanie.

-Jak ktoś nas zaatakuje nie będziemy wiedzieli jak się bronić.-powiedział szybko Harry.

-A kto chciałby atakować takie dzieci jak ty?-spytała zdziwiona Umbridge. 

-No nie wiem!Może Lord Voldemort?- Max na dźwięk słowa Voldemort zamknął oczy.

-Posłuchajcie mnie uważnie.-zaczęła Umbridge.-Ktoś wam chce wmówić,że wielki czarnoksiężnik powrócił zza grobu,ale to nie jest prawda.

-Jest prawda!-krzyknął Harry.-Widziałem go!Walczyłem z nim!

-Szlaban panie Potter!-krzyknęła Umbridge.-Po lekcjach, w moim gabinecie.-Harry wściekły usiadł na krześle i przez resztę lekcji wszyscy musieli wysłuchiwać tego co mówiła Umbridge. Czyli…stek bzdur. Pod koniec zaczęła wspominać o tym co powiedział Harry.

-Ale on powrócił!-krzyknął w końcu Max.

-To jest kłamstwo.-powiedziała Umbridge.

-Nie! To jest prawda!

-Szlaban wraz z panem Potterem.- Max powoli miał już dosyć tej szkoły. 

~*~

Max wiedział,że się spóźnił. Biegł w stronę lochów gdzie odbywały się lekcje eliksirów. Zobaczył,że nie ma uczniów. 

-Snape mnie zabije, to pewne.-powiedział Max i zapukał.

-Wejść!- Riddle usłyszał oschły głos Snape’a. Nacisnął klamkę i wszedł do klasy.-Co masz na swoje usprawiedliwienie Riddle?

-Nie mam żadnego wytłumaczenia panie profesorze.-powiedział Max. 

-Odejmuje Gryffindorowi dwadzieścia punktów.-powiedział Snape.-Za wiele punktów już wam nie zostało.- Ślizgoni zaczęli się śmiać.

-Co robimy?-spytał Max siadając obok Harry’ego.

-Piszemy.-odparł Potter.

-To przynajmniej lepsze niż robienie eliksirów.-powiedział Maximus, a Harry parsknął śmiechem.

-Cisza!- Max wraz z Harrym usłyszeli głos Snape’a. Nie chcieli stracić więcej punktów więc natychmiast się zamknęli. 

~*~

Za chwilę dwójka przyjaciół miała odbyć szlaban u profesor Umbridge. Max wraz z Harrym szedł  po długich, kręconych schodach, które prowadziły do gabinetu nauczycielki.

-Jeżeli będzie nam w kółko nawijać o moim ojcu to chyba zwariuję.-powiedział Max.

-Nie martw się.-powiedział Harry.-Ja też w sumie nie lubię jak ktoś w kółko nawija o Voldemorcie, ale co ja na to mogę poradzić?

-Jesteś Harry Potter!- krzyknął  Max.-Nie wierzysz w swoje siły?

-No nie do końca.- Max zamyślony wraz z Harrym doszedł  do gabinetu. Harry zapukał.

-Proszę.- Uczniowie usłyszeli słodki głos nauczycielki. Max uważał,że był przesłodzony.

Kiedy dwójka przyjaciół weszła do klasy, Max stanął  jak wryty. Myślał,że za chwilę zwymiotuję. Wszystko w koło było różowe a na ścianach wisiały talerzyki z kotami, które miauczały. 

-Nie no błagam.- szepnął Maximus patrząc na koty.

-Siadajcie.-Umbridge wskazała na dwa krzesła przy jej biurku. Harry i Max usiedli na miejscach.

-Mam dla was specjalne pióra.-Umbridge wyjęła z szufladki dwa czarne pióra, które wręczyła Max'owi i Harry’emu. Pergaminy leżały przed ich nosami.-Napiszcie "Nie będę opowiadać kłamstw."

-Nienawidzę Ministerstwa.-warknął Max.

-Ty napiszesz inaczej.-powiedziała Umbridge do chłopaka.- Napiszesz "Nie będę opowiadać kłamstw ani obrażać Ministerstwa Magii".

-Ile razy?-spytał Max.

-Na razie raz.-odparła Umbridge.-Jeżeli dobrze wsiąknie, wystarczy.- Dwójka przyjaciół zabrała się za pisanie. Harry jako pierwszy poczuł pieczenie na skórze. Miał na ręce zdanie, które pisał. Max poczuł to dopiero kilka chwil później. 

~*~

Max wrócił wściekły do dormitorium. Harry musiał zostać jeszcze chwilę w gabinecie.

Riddle wszedł do dormitorium chłopców. Nie było Rona ani Seamus'a. Max przebrał się ze szkolnego mundurku w niebieską bluzkę na krótki rękaw i czarne spodnie. Zaczęła szukać swoich czarnych trampek.

-Gdzie one są?- Max znalazł je pod łóżkiem.-Tam się schowałyście!- Gryffon sięgnął po nie a następnie założył je. -Nienawidzę tej Umbridge. - Max spojrzał na swoją rękę.

Przypomniało mu się,że w wakacje jego dziadek mówił o jakimś prezencie,który matka dla niego zostawiła. Postanowił się przejść do gabinetu dyrektora i zapytać. 

~*~

Gabinetu dyrektora strzegł posąg gargulca. Aby wejść do gabinetu dyrektora potrzebne było hasło. Max zaczął się zastanawiać.

-Miętówki!- powiedział,ale posąg nie zrobił przejścia.-Cytrynowy sorbet?- Posąg nadal się nie ruszył. Maximus przez dziesięć minut próbował zgadnąć hasło,ale nic z tego nie wyszło.

Chłopak usiadł na podłodze. Dopiero kiedy profesor McGonagall wyszła z gabinetu Max dowiedział się jakie jest hasło.

-Panie Riddle!- krzyknęła McGonagall a Max podniósł  głowę.-Co pan tu wyprawia?

-Ja ten tego…nie znam hasła a chciałem zobaczyć się z profesorem Dumbledorem.-odparł Max wstając. 

-Hasło to karmelki.-powiedziała McGonagall.-Lepiej wchodź zanim przejście się zamknie.

-Dziękuję pani profesor.- Max biegiem wszedł  do środka i zaczął  iść po schodach,które prowadziły do gabinetu dyrektora.

Destiny |HPOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz