Max wraz z resztą swoich przyjaciół udał się na lekcje Obrony przed Czarną Magią.
Usiadł wraz z Hermioną w jednej z ławek, tuż za ławką Rona i Harry’ego.
-Sądzicie,że będzie nas torturować?-zażartował Ron.- Max co robisz?- Riddle robił ptaka z papieru po czym rzucił na papier zaklęcie. Po chwili ptak zaczął latać po klasie.Wszyscy w ciszy go obserwowali.Po chwili ptak zaczął płonąć. Do klasy weszła Umbridge.
-Zaczyna się.-powiedział Max patrząc na nową nauczycielkę.
-Witajcie drogie dzieci.- zaczęła pani profesor słodkim głosem.-Jestem Dolores Jane Umbridge. Jak zapewne wiecie jestem tu po to aby nauczyć was magii w sposób bezpieczny.
-W sposób bezpieczny?-powtórzył Max.-Co pani przez to rozumie?
-Jeżeli chcecie o coś zapytać lub chcecie coś powiedzieć, zawsze proszę podnosić rękę.-Ron podniósł rękę.-Tak panie Weasley?
-Chciałem zadać to samo pytanie co mój kolega.-powiedział Ron.-Powiedziała pani w sposób bezpieczny czyli …
-Już wam wyjaśniam.-powiedziała Umbridge.-Ministerstwo opracowało dla was specjalny zestaw książek,którymi będziemy się posługiwać podczas zajęć.- Przed nosem każdej osoby pojawiła się książka. Max przeczytał tytuł.
-Magia dla początkujących.- powiedział zdziwiony. W tym samym momencie pozostała trójka przeczytała tytuł.-Jak to magia dla początkujących?!
-Nie będzie rzucania zaklęć?-spytał Harry.
-A po co macie rzucać jakieś zaklęcia?-odpowiedziała Umbridge pytaniem na pytanie.
-Jak ktoś nas zaatakuje nie będziemy wiedzieli jak się bronić.-powiedział szybko Harry.
-A kto chciałby atakować takie dzieci jak ty?-spytała zdziwiona Umbridge.
-No nie wiem!Może Lord Voldemort?- Max na dźwięk słowa Voldemort zamknął oczy.
-Posłuchajcie mnie uważnie.-zaczęła Umbridge.-Ktoś wam chce wmówić,że wielki czarnoksiężnik powrócił zza grobu,ale to nie jest prawda.
-Jest prawda!-krzyknął Harry.-Widziałem go!Walczyłem z nim!
-Szlaban panie Potter!-krzyknęła Umbridge.-Po lekcjach, w moim gabinecie.-Harry wściekły usiadł na krześle i przez resztę lekcji wszyscy musieli wysłuchiwać tego co mówiła Umbridge. Czyli…stek bzdur. Pod koniec zaczęła wspominać o tym co powiedział Harry.
-Ale on powrócił!-krzyknął w końcu Max.
-To jest kłamstwo.-powiedziała Umbridge.
-Nie! To jest prawda!
-Szlaban wraz z panem Potterem.- Max powoli miał już dosyć tej szkoły.
~*~
Max wiedział,że się spóźnił. Biegł w stronę lochów gdzie odbywały się lekcje eliksirów. Zobaczył,że nie ma uczniów.
-Snape mnie zabije, to pewne.-powiedział Max i zapukał.
-Wejść!- Riddle usłyszał oschły głos Snape’a. Nacisnął klamkę i wszedł do klasy.-Co masz na swoje usprawiedliwienie Riddle?
-Nie mam żadnego wytłumaczenia panie profesorze.-powiedział Max.
-Odejmuje Gryffindorowi dwadzieścia punktów.-powiedział Snape.-Za wiele punktów już wam nie zostało.- Ślizgoni zaczęli się śmiać.
-Co robimy?-spytał Max siadając obok Harry’ego.
-Piszemy.-odparł Potter.
-To przynajmniej lepsze niż robienie eliksirów.-powiedział Maximus, a Harry parsknął śmiechem.
-Cisza!- Max wraz z Harrym usłyszeli głos Snape’a. Nie chcieli stracić więcej punktów więc natychmiast się zamknęli.
~*~
Za chwilę dwójka przyjaciół miała odbyć szlaban u profesor Umbridge. Max wraz z Harrym szedł po długich, kręconych schodach, które prowadziły do gabinetu nauczycielki.
-Jeżeli będzie nam w kółko nawijać o moim ojcu to chyba zwariuję.-powiedział Max.
-Nie martw się.-powiedział Harry.-Ja też w sumie nie lubię jak ktoś w kółko nawija o Voldemorcie, ale co ja na to mogę poradzić?
-Jesteś Harry Potter!- krzyknął Max.-Nie wierzysz w swoje siły?
-No nie do końca.- Max zamyślony wraz z Harrym doszedł do gabinetu. Harry zapukał.
-Proszę.- Uczniowie usłyszeli słodki głos nauczycielki. Max uważał,że był przesłodzony.
Kiedy dwójka przyjaciół weszła do klasy, Max stanął jak wryty. Myślał,że za chwilę zwymiotuję. Wszystko w koło było różowe a na ścianach wisiały talerzyki z kotami, które miauczały.
-Nie no błagam.- szepnął Maximus patrząc na koty.
-Siadajcie.-Umbridge wskazała na dwa krzesła przy jej biurku. Harry i Max usiedli na miejscach.
-Mam dla was specjalne pióra.-Umbridge wyjęła z szufladki dwa czarne pióra, które wręczyła Max'owi i Harry’emu. Pergaminy leżały przed ich nosami.-Napiszcie "Nie będę opowiadać kłamstw."
-Nienawidzę Ministerstwa.-warknął Max.
-Ty napiszesz inaczej.-powiedziała Umbridge do chłopaka.- Napiszesz "Nie będę opowiadać kłamstw ani obrażać Ministerstwa Magii".
-Ile razy?-spytał Max.
-Na razie raz.-odparła Umbridge.-Jeżeli dobrze wsiąknie, wystarczy.- Dwójka przyjaciół zabrała się za pisanie. Harry jako pierwszy poczuł pieczenie na skórze. Miał na ręce zdanie, które pisał. Max poczuł to dopiero kilka chwil później.
~*~
Max wrócił wściekły do dormitorium. Harry musiał zostać jeszcze chwilę w gabinecie.
Riddle wszedł do dormitorium chłopców. Nie było Rona ani Seamus'a. Max przebrał się ze szkolnego mundurku w niebieską bluzkę na krótki rękaw i czarne spodnie. Zaczęła szukać swoich czarnych trampek.
-Gdzie one są?- Max znalazł je pod łóżkiem.-Tam się schowałyście!- Gryffon sięgnął po nie a następnie założył je. -Nienawidzę tej Umbridge. - Max spojrzał na swoją rękę.
Przypomniało mu się,że w wakacje jego dziadek mówił o jakimś prezencie,który matka dla niego zostawiła. Postanowił się przejść do gabinetu dyrektora i zapytać.
~*~
Gabinetu dyrektora strzegł posąg gargulca. Aby wejść do gabinetu dyrektora potrzebne było hasło. Max zaczął się zastanawiać.
-Miętówki!- powiedział,ale posąg nie zrobił przejścia.-Cytrynowy sorbet?- Posąg nadal się nie ruszył. Maximus przez dziesięć minut próbował zgadnąć hasło,ale nic z tego nie wyszło.
Chłopak usiadł na podłodze. Dopiero kiedy profesor McGonagall wyszła z gabinetu Max dowiedział się jakie jest hasło.
-Panie Riddle!- krzyknęła McGonagall a Max podniósł głowę.-Co pan tu wyprawia?
-Ja ten tego…nie znam hasła a chciałem zobaczyć się z profesorem Dumbledorem.-odparł Max wstając.
-Hasło to karmelki.-powiedziała McGonagall.-Lepiej wchodź zanim przejście się zamknie.
-Dziękuję pani profesor.- Max biegiem wszedł do środka i zaczął iść po schodach,które prowadziły do gabinetu dyrektora.
CZYTASZ
Destiny |HP
FanfictionHistoria Max'a Riddle czyli syna Czarnego Pana. Początkowo chłopak widzi w swoim ojcu prawdziwy wzór do naśladowania i z utęsknieniem czeka na jego powrót, lecz gdy nareszcie do tego dochodzi Maximus ucieka z Dworu Malfoy'ów i przyjmuje pomoc dyrekt...
